Polski Serwis Mobile Suit Gundam


Victory Gundam

mario87

  • Hero Member
    • Wiadomości: 600
    • Zobacz profil
dnia: Listopad 20, 2005, 16:59:26
Ostatnia seria zamykająca UC, Tomino znowu się postarał, chociaż podobno robił tą serie gdy miał deprechę i dlatego pewnie uśmiercił sporo bohaterów :)  Głównym bohaterem jest Uso Ebin(nie wiem czy dobrze pamiętam nazwisko), znowu jakiś dzieciak z podstawówki którego dorośli chcą wykorzystać(bez skojażeń ;) chciaż puźniej ma ciekawą przygodę z pewną panienką w wannie;)  Jako że akcja dzieje się tak puźno nie ma tutaj za bardzo odwołań do poprzednich części, są tylko te idee, czyli zanieczyszczanie ziemi(tym razem to jest bardziej poważnie potraktowane). Tym razem ziemią żądzą spacenoids(nie moge znaleźć polskiego odpowiednika tego słowa), Zanscar Empire, ale jest też stare Earth Alliance, znowu poważnie osłabione.
Ktoś jescze to oglądał? Co o tym myslicie?
« Ostatnia zmiana: Styczeń 01, 1970, 01:00:00 wysłana przez mario87 »


Suavek

  • Administrator
  • Hero Member
    • Wiadomości: 1623
    • Zobacz profil
    • http://ja.gram.pl/SuavekS
Odpowiedź #1 dnia: Sierpień 15, 2006, 04:22:19
Właśnie zacząłem oglądać Victory. Póki co tylko 6 odcinków ale już mi się zaczyna podobać. Odnoszę nawet wrażenie, że ogląda się to przyjemniej od pierwszych epów Zety.

Przede wszystkim ciekawie zapowiadają się postacie. Młody lecz zdolny Uso, zatroskana Shakti, stanowcza Katerina, czy też wcale nie sprawiający złego wrażenia (jak na osobę po przeciwnej stronie konfliktu) Chronicle. Postaci jest więcej, ale niewiele mogę powiedzieć na razie o pozostałych, muszę oglądać dalej ;>

Czuć także dość specyficzny klimat w tym anime. Nie ma jak na razie nowoczesnych statków kosmicznych i przepotężnych modeli Gundamów. League Militarie nie stoi na tak dobrej pozycji jak niegdyś AEUG. To wszystko tworzy obraz ludzi desperacko walczących o swoje przekonania mimo fatalnej pozycji. Nie wiem też czy to ja już wydziwiam, czy też ten wspomniany 'mroczny' klimat anime (w związku z depresją Tomino) czuć juz w pierwszych odcinkach. Zgonów jest sporo, okropnych obrazów także. Jak na razie seria nie przypomina pod tym względem wcześniejszych tworów UC. Podkreślam 'jak na razie', gdyż wiem, iż ciężko jest oceniać cokolwiek po zaledwie sześciu odcinkach.

Duży plus należy się także samej reżyserii. Wszystko wygląda bardziej realnie, zaczynając na walkach mechów, przez sposób ich poruszania/funkcjonowania a na samym postępowaniu ludzi kończąc. Po prostu wszystko sprawia wrażenie bardziej... ludzkiego.

Cóż, jak na razie zapowiada się obiecująco. Jako, że nie oglądam anime w szybkim tempie (czyt. nie potrafię sobie robić maratonów po kilkanaście odcinków dziennie) to ostateczna opinia jeszcze trochę poczeka. Ale jestem dobrej myśli.
« Ostatnia zmiana: Styczeń 01, 1970, 01:00:00 wysłana przez Suavek »


Suavek

  • Administrator
  • Hero Member
    • Wiadomości: 1623
    • Zobacz profil
    • http://ja.gram.pl/SuavekS
Odpowiedź #2 dnia: Wrzesień 14, 2006, 14:55:07
Ech, mówcie co chcecie. Może to ja jestem jakiś dziwny lub też się nie znam ale im dłużej oglądam Victory tym bardziej przestaje mi się on podobać. Pierwsze odcinki były bardzo dobre w moim odczuciu. Treściwe, nieźle pokazywały występujących bohaterów. Sama akcja także nudna nie była. Jednak później wszystko zaczęło się partolić. Odcinki zrobiły się monotonne, momentami wręcz nudne. Bardzo mało widzę jakiegokolwiek character development innych postaci niż Uso. Ciekawie zapowiadająca się Shakti ogranicza się do łażenia z dzieckiem i narzekania jaka wojna jest zła. Postacie takie jak Tomache pojawiają się epizodycznie a i tak wiele nie robią. Cały Shrike Team wydaje mi się wrzucony na siłę a i tak specjalnie wpływu na mnie nie wywarły wydarzenia z nim związane.

Aktualnie skończyłem na 35 odcinku. Wolno mi to leci bo autentycznie nie mam ochoty na oglądanie. To co się tam wyprawia przechodzi ludzkie pojęcie. Shakti jest porwana - Uso ratuje Shakti. Shakti idzie do wroga, Uso ratuje Shakti... no ludzie, litości, gdyby to jeszcze do czegoś prowadziło.

Za to stwierdzenie narażę się wielu forumowiczom, ale momentami to się robi głupsze i bardziej nielogiczne niż cały SEED. Jak zobaczyłem tego MA o kształcie smoka to myślałem, że spadnę z krzesła. Także denerwują mnie (podobnie jak w Zecie) ciągłe walki mechów... ja rozumiem, że takie były czasy, że w kazdym odcinku miało mieć to miejsce, ale ciągłe spotkania Uso i Katejiny... nie... zbyt naciągane to.

Ogólnie anime nie jest złe, jednak z całą pewnością nie uznam tego za rewelacje ani z całą pewnością nie obejrzę tego ponownie. Póki co zostało mi 16 odcinków do końca i jestem skłonny dać 7/10 za ogół. Niemniej jednak seria jest specyficzna i nie spodoba się każdemu. Zachowuje ona wiele elementów charakterystycznych dla gundamowego war-drama, jednak mnie osobiście bardziej podobał się już seed niż to. Cóż... obejrzę do końca to wypowiem się w pełni.
« Ostatnia zmiana: Styczeń 01, 1970, 01:00:00 wysłana przez Suavek »


Count Lightning

  • Sr. Member
    • Wiadomości: 345
    • Zobacz profil
Odpowiedź #3 dnia: Wrzesień 14, 2006, 16:33:55
obecnie na 44 odcinku...

jest to chyba moje pierwsze anime z serii gundam ktore bym ogladal wiecej niz 5dni... (standardowo 50epow w 2dni szło)

po 20pierwszych odcinkach mialem ochote cala reszte wywalic ale sie zmusilem do dalszego ogladania i wciaz nic ciekawego...

do tego te ciagle umieranie "tych dobrych" to juz sie robi poprostu nudne, od poczatku wiedzialem ze seria bedzie kijowa i ciagle zostaje przy tym co powiedzialem...

jednak uc nie powinno isc dalej niz f91...
« Ostatnia zmiana: Styczeń 01, 1970, 01:00:00 wysłana przez Count Lightning »


mario87

  • Hero Member
    • Wiadomości: 600
    • Zobacz profil
Odpowiedź #4 dnia: Wrzesień 14, 2006, 19:18:06
te umieranie tych dobry rzeczywiście może być irytujące w porównaniu do nieśmiertelności tych złych, np. Chronicle to Jerrid MK2, zachowanie niektórych bohatarów jest po prostu głupie, character development niektórych postaci jest trochę dziwny, ale design mechów jest niezły

victory jest trochę inne od reszty serii z UC, nie kazdemu może się podobać, miejscami przynudza, no ale Zeta w środku też trochę przynudzała, jednak nie jest to nieporozumienie ani kompromitacja jak ZZ i w każdym bądz razie warto je obejżeć
« Ostatnia zmiana: Styczeń 01, 1970, 01:00:00 wysłana przez mario87 »


Suavek

  • Administrator
  • Hero Member
    • Wiadomości: 1623
    • Zobacz profil
    • http://ja.gram.pl/SuavekS
Odpowiedź #5 dnia: Wrzesień 14, 2006, 21:09:25
Cytuj
od poczatku wiedzialem ze seria bedzie kijowa i ciagle zostaje przy tym co powiedzialem...
Początek właśnie zapowiadał się bardzo obiecująco w moim odczuciu. Pisałem to w moim pierwszym poście w tym topicu. Ciekawie zapowiadały się postacie. Liczyłem, że Shakti będzie jakaś bardziej oryginalna, szczególnie gdy zobaczyłem jej mały "odchył" w którymś z odcinków (to co ziarenka sadziła). Niestety... myliłem się.

Cytuj
ale design mechów jest niezły
O_o Polemizowałbym... Przecież te wszelkie podobieństwa do owadów czy innych stworzeń jest po prostu głupie. MSy League Militarie czy Federacji są znośne bo tradycyjne. Z początku podobały mi się też MSy Zanscare z tą opcją helikoptera. Ale te późniejsze brzydale giganty, jakieś owady czy smoki po prostu mnie dobiły. Nie oglądałem w całości więc nie wiem co zaoferują mi pod koniec ale ogólnie design jest imo słaby.

Cytuj
miejscami przynudza, no ale Zeta w środku też trochę przynudzała
Taaa... właśnie dlatego przerwałem oglądanie zety na 27 odcinku :>. Nie chciałem tego robić z Victory abym potem nie zapomniał co było wcześniej ale jest to bardzo trudne...

Kolejna rzecz, która denerwuje to podobnie jak w Zecie mała dezorientacja jeśli chodzi o wydarzenia. Bardzo rzadko wiemy co się dzieje, gdzie udają się bohaterowie, w jakim celu i z jakiego powodu. Niektóre wątki urwane niczym z choinki (nie będę podawał co by nie spoilerować, powiem tylko, że chodzi o Marvet i Olivera). Czyli prawie jak Zeta :>. Jak powiedziałem już wcześniej - ogólnie Victory nie wypada źle, ale gdyby nieco lepiej wypełnili czas antenowy tudzież go skrócili o jakąś połowę to seria mogłaby wypaść o wiele lepiej... no ale cóż... to jest Gundam więc musi być 50 epów, choćby mieli dawać dupne fillery... :|
« Ostatnia zmiana: Styczeń 01, 1970, 01:00:00 wysłana przez Suavek »


Count Lightning

  • Sr. Member
    • Wiadomości: 345
    • Zobacz profil
Odpowiedź #6 dnia: Wrzesień 14, 2006, 23:05:33
Cytat: "Suavek"
Cytuj
od poczatku wiedzialem ze seria bedzie kijowa i ciagle zostaje przy tym co powiedzialem...
Początek właśnie zapowiadał się bardzo obiecująco w moim odczuciu. Pisałem to w moim pierwszym poście w tym topicu. Ciekawie zapowiadały się postacie. Liczyłem, że Shakti będzie jakaś bardziej oryginalna, szczególnie gdy zobaczyłem jej mały "odchył" w którymś z odcinków (to co ziarenka sadziła). Niestety... myliłem się.
ja nie powiedzialem ze poczatek serii był kijowy tylko ze z góry wiedziałem ze seria jest cienka, na poczatku Uso tez mogl byc ciekawy ale te rozmowy z Catejina i gdy dostaje tego V2 to sie jego postac sypie ciagle... no i jeszcze te jego skille (zrobili z niego coś ala Kira z seeda...)


Cytuj
Cytuj
ale design mechów jest niezły
O_o Polemizowałbym... Przecież te wszelkie podobieństwa do owadów czy innych stworzeń jest po prostu głupie. MSy League Militarie czy Federacji są znośne bo tradycyjne. Z początku podobały mi się też MSy Zanscare z tą opcją helikoptera. Ale te późniejsze brzydale giganty, jakieś owady czy smoki po prostu mnie dobiły. Nie oglądałem w całości więc nie wiem co zaoferują mi pod koniec ale ogólnie design jest imo słaby.
taaa nie wspominajmy o wrecz papierowych elementach mechow (nogi ktore mozna bylo przestrzelic z karabinkow...), mnie speszyło jednak kierowanie nogami ktore za toba sobie latały a szczegolnie w dalszej czesci (spojl) gdy Uso kieruje jakimis 10parami nóg naraz...
ale najglupsze to chyba sa te "motory" i "opony" n/c...

Cytuj
jednak nie jest to nieporozumienie ani kompromitacja jak ZZ i w każdym bądz razie warto je obejżeć
a mi ZZ sie bardzo podobała... a Victory ja bym jednak nie polecał innym no chyba ze naprawde chca sie zanudzic na smierc i raczej nie warto go ogladac bo to nawet nic ciekawego nie wprowadza do historii uc - jest to chyba jedyna seria ktora sobie nie nagram na płyty "na przyszlosc"...

zastanawia mnie jedynie skad fedki mialy tyle floty skoro zanscare tak im dokopał...

p.s Gundam nie musi miec 50epow przecie ;p - patrz X ;)
« Ostatnia zmiana: Styczeń 01, 1970, 01:00:00 wysłana przez Count Lightning »


Dunpeal

  • Full Member
    • Wiadomości: 215
    • Zobacz profil
    • http://grayphantom.wordpress.com/
Odpowiedź #7 dnia: Wrzesień 14, 2006, 23:09:58
Cytuj
ale gdyby nieco lepiej wypełnili czas antenowy tudzież go skrócili o jakąś połowę to seria mogłaby wypaść o wiele lepiej

To stwierdzenie pasuje mi jak ulał do innej serii.

Mnie osobiście Victory bardzo się podobało, głównie ze względu na cięzki klimat i realizm. Nie ma tutaj nachalnego moralizowania, pacyfistycznego bełkotu, bohaterów-idoli itp. itd. Tak samo jak Zeta tak i Victory, to jak ktoś już wspomniał war drama skierowana do dorosłego i konkretnego odbiorcy. W przypadku Zety grupą docelową byli faceci w wieku 21-30 lat, z Victory też cos koło tego. Co do zbyt częstych śmierci "tych dobrych" no cóż, taka jest wojna, ludzie giną cały czas.

Cytuj
(zrobili z niego coś ala Kira z seeda...)
Z tym że Uso nie wybijał całych legionów jednym strzałem, a mając przeciwko sobie więcej niż dwóch przeciwników już zaczynał mieć problemy.

Cytuj
zastanawia mnie jedynie skad fedki mialy tyle floty skoro zanscare tak im dokopał...
Zanscar wybił ich garnizon chyba na Side 2, o ile mnie pamięć nie myli. Swoją siedzibę Federacja miała na Księżycu, więc można domniemywać, że tam mieli zgromadzone swoje siły.

Cytuj
taaa nie wspominajmy o wrecz papierowych elementach mechow (nogi ktore mozna bylo przestrzelic z karabinkow...)
A czemu miałoby się nie dać? Nikt nie powiedział, że mobile suity mają być niezniszczalne.
« Ostatnia zmiana: Styczeń 01, 1970, 01:00:00 wysłana przez Dunpeal »


Suavek

  • Administrator
  • Hero Member
    • Wiadomości: 1623
    • Zobacz profil
    • http://ja.gram.pl/SuavekS
Odpowiedź #8 dnia: Wrzesień 14, 2006, 23:49:05
Cytuj
cięzki klimat i realizm
Szczególnie podczas tych licznych nic nie znaczących wątków komicznych ;>. Uso kąpie się w ramach przesłuchania z jakąś babką, Odelo leje w spodnie, Uso lata nago... mnie to nie pasowało.

Co do realizmu - tutaj też mam trochę wątpliwości, szczególnie gdy patrzyłem na te wszelkie wydziwione MS i MA. Albo też kwestia destrukcji MS'ów. Ja nie wiem jak bardzo one te swoje rdzenie mają zabezpieczone, że tylko bezpośrednie trafienie wywołuje wielką eksplozję. Gdy MS został rozjechany przez ten 'statek' na kołach nic się nie stało. Podobnie wiele innych momentów. Ale pewnie czepiam się już na siłę ;>

Cytuj
tylko ze z góry wiedziałem ze seria jest cienka
Ciekawi mnie skąd to wiedziałeś lub na jakiej podstawie wywnioskowałeś ;>. Ja słyszałem właśnie, że seria jest najlepszą po Zeta Gundam z tych rozgrywających się w UC. Zaczynałem oglądanie z nadzieją na coś dobrego. Niestety w chwili obecnej całość się nieco załamuje przez co odechciewa się oglądać.

Cytuj
W przypadku Zety grupą docelową byli faceci w wieku 21-30 lat, z Victory też cos koło tego.
To ja może poczekam te dwa lata? :>

Cytuj
no i jeszcze te jego skille (zrobili z niego coś ala Kira z seeda...)
Chyba raczej brak skilla. Tudzież niespecjalnie dobre jego wyważenie. Gdy Uso dostaje V2 widzimy jak ownuje tymi skrzydełkami, ale później jakoś nic podobnego się nie zdarzyło (przynajmniej do momentu w którym jestem). Porównanie z Kirą jest chybione maksymalnie w moim odczuciu. Chociażby też z powodu, który podał Dunpeal ;>.

Cytuj
ale najglupsze to chyba sa te "motory" i "opony" n/c.
Motory były w porządku imo. Coś oryginalnego i w miare logicznego. Ale z tymi kołami się zgodzę, jak dla mnie lekko przegięte (tak... wiem... to nic w porównaniu z seedem, freedomem etc ;p).

Nie twierdze, że Victory jest serią złą. Po prostu jest specyficzna, inna, z moim zdaniem źle prowadzoną akcją. W sumie nie powinienem tak oceniać przed obejrzeniem całości, ale jeśli seria odrzuca niektórych widzów już w połowie to jednak coś nie jest do końca w porządku.
« Ostatnia zmiana: Styczeń 01, 1970, 01:00:00 wysłana przez Suavek »


Dunpeal

  • Full Member
    • Wiadomości: 215
    • Zobacz profil
    • http://grayphantom.wordpress.com/
Odpowiedź #9 dnia: Wrzesień 15, 2006, 00:04:07
Cytuj
Albo też kwestia destrukcji MS'ów. Ja nie wiem jak bardzo one te swoje rdzenie mają zabezpieczone, że tylko bezpośrednie trafienie wywołuje wielką eksplozję. Gdy MS został rozjechany przez ten 'statek' na kołach nic się nie stało. Podobnie wiele innych momentów.

Mogę się mylić, ale wydaje mi się, że gdy reaktor zbudowany w oparciu o fizykę Minovskiego dostanie z beama również opartego o tą samą technologię to wywoła to jakąś tam reakcję, ale to są tylko moje przypuszczenia, na mechatalku pewnie wyjaśniliby to bardziej szczegółowo.
« Ostatnia zmiana: Styczeń 01, 1970, 01:00:00 wysłana przez Dunpeal »


Count Lightning

  • Sr. Member
    • Wiadomości: 345
    • Zobacz profil
Odpowiedź #10 dnia: Wrzesień 15, 2006, 07:32:37
Cytat: "Suavek"
Cytuj
cięzki klimat i realizm
Cytuj
no i jeszcze te jego skille (zrobili z niego coś ala Kira z seeda...)
Chyba raczej brak skilla. Tudzież niespecjalnie dobre jego wyważenie. Gdy Uso dostaje V2 widzimy jak ownuje tymi skrzydełkami, ale później jakoś nic podobnego się nie zdarzyło (przynajmniej do momentu w którym jestem). Porównanie z Kirą jest chybione maksymalnie w moim odczuciu. Chociażby też z powodu, który podał Dunpeal ;>.

to poczekaj troche i bedzie 1strzał 1kill z normalnymi goscmi (podobnie jak z Amuro kiedy liczył sobie ilu sciągnoł...) te WoL mnie wogle denerwuja opracowaniem... bo niby jak one sie tak "ugijana" skoro thruster jest nieruchomy

Cytuj
Cytuj
tylko ze z góry wiedziałem ze seria jest cienka

Ciekawi mnie skąd to wiedziałeś lub na jakiej podstawie wywnioskowałeś ;>. Ja słyszałem właśnie, że seria jest najlepszą po Zeta Gundam z tych rozgrywających się w UC. Zaczynałem oglądanie z nadzieją na coś dobrego. Niestety w chwili obecnej całość się nieco załamuje przez co odechciewa się oglądać.

wiedzialem bo czytalem kilka rzeczy o tym a reszte wziolem na domysl a jak na youtube obejrzałem kilka epow to sie załamalem
« Ostatnia zmiana: Styczeń 01, 1970, 01:00:00 wysłana przez Count Lightning »


Dunpeal

  • Full Member
    • Wiadomości: 215
    • Zobacz profil
    • http://grayphantom.wordpress.com/
Odpowiedź #11 dnia: Wrzesień 15, 2006, 09:17:01
Cytat: "Count Lightning"
te WoL mnie wogle denerwuja opracowaniem... bo niby jak one sie tak "ugijana" skoro thruster jest nieruchomy
Bo to nie były normalne silniki tylko część MFS. Szczegółowego opisu teraz nie podam, ale ogólnie chodzi o to że energię wytworzoną przez MFS można dowolnie ukierunkować za pomocą pola magnetycznego, co eliminuje potrzebę stosowania ruchomych alelmentó napędu i w konsekwencji mogłoby doprowadzić do zaprzestania produkcji ms'ów.
« Ostatnia zmiana: Styczeń 01, 1970, 01:00:00 wysłana przez Dunpeal »


Count Lightning

  • Sr. Member
    • Wiadomości: 345
    • Zobacz profil
Odpowiedź #12 dnia: Wrzesień 15, 2006, 16:50:34
wkoncu skonczylem te paskudna serie...

ostatnie 3odcinki ledwo obejrzalem (w polowie drugiego miałem juz dosc)

SPOILERY

oczywiscie ciagle umiera ktos kogo znamy a Katejina najwieksza wiedzma sie robi jeszcze wieksza wiedzma i nawet udaje sie jej to wszystko przezyc...

Koniec Spoilerów

ja naprawde nie wiem kto okrzyknoł to za 2ga najlepsza serie u mnie to zajmuje ostatnie miejsce bez zadnego to tamto bo nawet wing jest lepszy...


Od Moderatora: Dodałem ostrzeżenie o spoilerach...
« Ostatnia zmiana: Styczeń 01, 1970, 01:00:00 wysłana przez Count Lightning »


Suavek

  • Administrator
  • Hero Member
    • Wiadomości: 1623
    • Zobacz profil
    • http://ja.gram.pl/SuavekS
Odpowiedź #13 dnia: Wrzesień 15, 2006, 17:23:11
Ech... oznaczyłbyś jakoś spoilery z końcówki serii... :| W końcu nie wszyscy to oglądali... No nic, super...

Cytuj
bo nawet wing jest lepszy...
Litości ;> Aż taka zła to seria nie jest. Ba! W ogóle nie jest zła w moim odczuciu. Jest po prostu inna, cięższa oraz momentami autentycznie nudna. Jednak Zeta taka także była w środku a wcale zła jako ogół nie była.

Cicho liczę na poprawę w końcówce serii. Chociaż póki co ciągle siedzę na tym 35 odcinku ;>.
« Ostatnia zmiana: Styczeń 01, 1970, 01:00:00 wysłana przez Suavek »


Tecza

  • Global Moderator
  • Full Member
    • Wiadomości: 171
    • Zobacz profil
Odpowiedź #14 dnia: Maj 14, 2007, 18:07:48
Dziwna seria...

Powiedziałbym, że to takie stadium pośrednie między zetą. a turn a.
Okrucieństwo wojny, deprecha, śmierć tych "dobrych" jak w zecie. Rządy kobiet jak w turna a (a raczej odwrotnie). Maria, uosobienie macierzyństwa, bogini-matka, która ma dbać o pokój. Jednak Maria jest manipulowana przez mężczyzn na każdym kroku. Jest figurantką, dzięki której steruje się tłumem. Nie ma swojego rycerza, który by ja przed tym ochronił. Chronicle się nie totalnie sprawdza w takiej roli. Jest słaby. On także pozwala sobą manipulować Kagatie i innym, aż do momentu gdy dostaje się pod władzę Katejiny. Dla porównania w role rycerza obrońcy znacznie lepiej spisał się Harry "Universe" Ord z Turn A. Zresztą Uso też ma predyspozycję by być taki rycerzem co widać przy wielokrotnym ratowaniu Shakti. IMHO to była najgorsza część Victory. Ile można jeden chwyt scenariuszowy powtórzyć?

W turn a występują też elementy podobne elementy humorystyczne. Victory nie jest tak żenujące jeśli chodzi o humor jak ZZ, ale nie osiągnęło jeszcze poziomu fanserwisu jakie oferowało turn a.

Seria cierpi na brak jakiś wyróżniających się charakterów.
Uso to miły chłopak. Uczynny, uczciwy, pomocny, szczery i sprytny. Momentami dziecinny. Jego głównym problemem jest to, że nie potrafi zidentyfikować swoich pragnień (poza standardowym dla Gundamów ?mamoru?- ochronić wszystkich). Normalne w jego wieku. Bardzo wiarygodnie zbudowany postać 12-13 latka. Jednak przez to nie jest za specjalnie ciekawy. Braku mu jakiegoś konfliktu wewnętrznego. Amuro był wrażliwcem i z domieszką arogancji i buty. Kamil był ?zakapiorem?, trzeźwo myślącym małolatem z angstem. Można nawet powiedzieć, że trochę brutalem. Jednym słowem, po przeszkoleniu, idealny żołnierz. Judau Ashta, jako dziecko ulicy, natomiast miał awersję do dorosłych - ?oszukują, walczą ze sobą, nie skupiają się na dzieciach?. Zresztą Judah był hipokrytą, sam nie mówił często prawdy, kręcił i kombinował, nie potrafił zrozumieć zrozumieć jak ciężkie wyborów dokonują dorośli. Uso normalnie przeżywa to co się wokół niego dzieje, nie jest emo jak Kira czy momentami Amuro ;p. Owszem płacze kiedy musi, ale nie podaje się rozpaczy. Nie jest też przepełniony złością jak Kamil, nie utrzymuje w stosunku do wszystkich postawy obronnej w obawie, że go skrzywdzą. Nie jest też hipokrytą jak Judah. Rozumie, zę w życiu trzeba czasem wybierać mniejsze zło, a jak nie rozumie to daje sobie wytłumaczyć dlaczego inni zachowują się tak a nie inaczej (np. postępowanie ojca gdy, które tłumaczy mu Marvet). Dlatego Uso jest trochę nieciekawy jako główny bohater.
Chronicle to bardzo słaby Char ;p. Jak już pisałem daje sobą manipulować i w zasadzie nie ma własnego zdania. Zawodzi na całej linii ;p. Dużo ciekawsza jest Katejina, która jest przeciwieństwem opiekuńczej bogini- matki, która oddaje całą siebie innym. Kierują nią jej własne ambicje, potrzeby i pragnienia. To taka druga Haman Khan. Wierzy we władzę kobiet, ale nie w pokojowe ideały Marii Amonii. W jej przypadku chodzi po prostu o zmianę osób przy ?korycie?. Pokazuje, że kobiety mogą być tak samo okrutne jak mężczyźni. Posługuje się Chronicelem (choć raczej na pewno go kocha) tak samo jak Kagatie. Uważam, że los który ją spotyka jest gorszy od śmierci. To, że przeżywa to raczej plus. Zostaje obdarta ze swojej władzy, jako niewidoma musi szukać pomocy u innych (i to nawet u tych na którymi się wywyższała). To zdecydowanie gorsza kara od śmierci.
Fuala Griffon. O niej ma za bardzo co pisać. Ześwirowała bo zostawiono ją w kosmosie by umarła. Myślę, że dlatego, że sama uważała, że jest nic warta (mówi tak w którymś odcinku). Umie tylko odbierać innym życie, ale chyba nie chce tego robić (odcinek z tawerną). Uważa, że Matchet nie potrzebnie oddał za nią życie. A jednak trzyma się kurczowo tego życia (biologiczny przymus?). Nic dziwnego, że świruje. Zaczyna nosi na sobie symbole śmierci (dzwoneczki). W tym momencie kończy się rozwój postaci, a zaczyna się czekanie, aż Uso miłosiernie skróci jej męki.
Ogólnie rzecz biorąc trochę za mało na ekranie tych ?złych?. ?Dobrych? się mało rozwija ,dostają mało screen time?u (nie licząc dzieciarni). Tomino znów postawił na rozwój poprzez śmierć najbliższych. Jednak to średnio działa na widza. Nieznana nam całkowicie postać cierpi bo zginęła jej koleżanka z drużyny. Ok. rozumiem to, ale wiele mnie to nie obchodzi gdyż ta postać jest mi obojętna. Ot jakiś 2 planowa członki Shirak Team. Nawet imion do twarzy nie potrafię dopasować. Rola Shakti została ograniczona niestety do noszenia dzieciaka i bycia ?damsel in trouble?, a w pewnych momentach jest po prostu pakunkiem, który się przerzuca z miejsca na miejsce. Dopiero w końcówce jej istnienie nabiera głębszego znaczenia ;p. Szkoda, że Tomino nie wyjaśnił co ona na końcu zrobiła. Przywróciła wszystkich do normalności ? Polubiłem za to Marvet. Ciepła i wyrozumiałą kobieta (Suavek mówi, że wygląda jak facet, mi się tam podoba ;p). Myślę, że będzie dobrą matką.

Suavek pisał, że często podobnie jak w zecie nie wiadomo co się dzieje. Muszę się po części z tym zgodzić. Tylko, że w zecie to był moim zdaniem celowy zabieg. Misja się zmieniają wszędzie śmierć i zniszczenie. Zwykły żołnierz, a nawet as (Kamil) nie wie co się dzieje. Jak jest sytuacja polityczna, z kim walczymy, dlaczego dokładnie toczymy tę bitwę. Nieporozumienia w Victory mają raczej przyczynę w skromnym budżecie i popełnianych w scenariuszu błędach. Poza tym wpadkami wiedziałem coś dzieje w Victory. Fabuła Victory jest też mniej skomplikowana, dlatego, że nie skupia na konflikcie, ale na przygodach grupki dzieciaków podczas niektórych wydarzeń tego konfliktu (coś jak ZZ). Przygody te niestety to wielokrotnie używane już klisze. Tomino kopiuje sam siebie. Nie tylko inne seriale, ale Victory zjada swój własny ogon. Powtarza samo siebie. Początek był bardzo udany jak już napisano . Odcinki od 10 ?26 są jednak dość nudne. Później jest już dużo lepiej. Choć czasem Tomino zdarz się powrócić do schematów. Uważam, że końcówka wypadła całkiem, całkiem. Gdyby nie słaba animacja mielibyśmy chyba najbardziej epickie zakończenie gundama UC. Poza tym
Angel Halo kojarzy mi się z Destiny planem, tylko, że ma sens a tego Destiny planowi brakowało ;p. Nie am tu też, aż tylu niepotrzebnych bitew jak w zecie. Nie powtórzono schematu 10 minut rozwoju fabuły, 10 minut bitwy. Na szczęscie.

Co do umiejętności Uso, nie zgadzam się by był jakimś super-hiper nadczłowiekiem. Uważam nawet, że wypada gorzej od wieli innych newtypów, a już na pewno dużo gorzej od Kamila i Judah. Ten ostatni wychodził z każdej bitwy bez zadraśnięcia, dopiero w finale coś tam mu się stało. W walce bezpośredniej często jest zagrożony, a wręcz przegrywa. Wielokrotnie przyjaciele ratują mu życie ( gdyby nie Odelo, zginąłby w ostatecznej walce z Chronicelem). Myślałem, że w końcówce dostanie jakieś super mocy jak to zawsze bywa w serialach z gundamem w nazwie. Tak się jednak nie stało. Uso ma za to dobre pomysły, które wprowadza w życie. W Victory po raz pierwszy zauważyłem momentami jakiś sens w składanych mechach. W oryginalnym gundamie, zz czy destiny tego sensu nie było. Co do technologii to można powiedzieć na usprawiedliwienie ?słabych? wyników Uso, że Gundam nie ma tu jakiejś super przewagi. Wygląd i nazwa to raczej symbole, a nie zapowiedz masowej rozpierduchy w stylu strike freedoma. Poza tym silą strzałów musi być spora skoro jeden może bez problemu rozwalić mecha. Taka siła wymaga dużej mocy, stąd pewno te wybuchające generatory. W starych serialach Gundamy przyjmowały kupę strzałów na klatę i nic im nie było.

Po raz pierwszy w Gundamie za to pojawiła się znośna muzyka śpiewana. Openingi i endingi nawet da się słuchać ;p. Za to animacja jest straszna. Wygląda momentami gorzej niż Zeta. Cóż z tego, że bitwy są bardziej pomysłowe niż w zecie, nie ma mobile suit of the week skoro wszystko jest beznadziejnie animowane. Animacja jest też powtarzana coś jak w destiny ;p. W jednym miejscu chyba w 24 odcinku powtórzono prawie 2 minuty odcinka z Gibraltaru. Fabuła straciła koherentność i ciągłość. Myślałem, że oglądam recap.

Skupiłem się tu głownie na wadach, ale w ogólnym rozrachunku nie jest z Victory źle. Stawiam 7/10. Miło się oglądało. Nie chciałem rzucać płytą z odcinkami jak to było przy zz. Początek i końcówka ( szczególnie podobał mi się wątek w którym Romeo zabija Julię ;p) są ciekawe. W środku bywa różnie.

p.s. Suavek zanim zaczniesz narzekać na fillery obejrzyj ZZ. Tam one zastępują normalną fabule. W końcówce zamiast rozwijać główny wątek oglądamy zboka z haremem ;p.

p.s.2 ale sie rozpisałem kto mi to przeczyta...
« Ostatnia zmiana: Styczeń 01, 1970, 01:00:00 wysłana przez Tecza »