Polski Serwis Mobile Suit Gundam


Beast Machines

Broken Fang

  • Administrator
  • Hero Member
    • Wiadomości: 1178
  • Zeon Axis
    • Zobacz profil
    • http://www.wielkieroboty.blogspot.com
dnia: Lipiec 10, 2011, 11:45:50
Fabuła
 
 Gdy zastanawiam się nad scenariuszem BM mam wrażenie, że powstał po, lub  w trakcie imprezy jaką urządzili sobie scenarzyści po otrzymaniu  wypłaty za BW. A musiała to być bardzo solidna impreza z dużą ilością  alkoholu, prochów i innych używek, bo chłopaki mieli jaja tworząc serię  dużo trudniejszą w odbiorze niż wszystkie poprzednie i wszystkie  następujące serie Transformers. Mówię tak nie dlatego, że zawartość jest  kiepska. Wręcz przeciwnie - scenariusz jest świetny, doskonale  zwieńczający Beast Wars i całe uniwersum G1.
 
 Historia rozpoczyna się dość tajemniczo. Maximale w formach zwierzęcych  uciekają przez opustoszały Cybertron przed dronami. Primalowi udaje się  zebrać Maximale. Uciekają do podziemi, gdzie dostają się do wyroczni,  która formatuje ich do nowych technoorganicznych form. Tymczasem okazuje  się, że władze na Cybertronie przejął Megatron II, który za pomocą  specjalnego wirusa spacyfikował populacje i odebrał wszystkim  mieszkańcom iskry. Optimus wraz z resztą Maximali są ostatnią nadzieją,  nie tylko dla pokonania Megatrona II, ale i dla odzyskania przez  Cybertron swojego prawdziwego oblicza. Tak właśnie mniej więcej  przedstawia się fabuła. W późniejszych odcinkach Megatron powołuje do  życia trzech generałów Vehikonów, gdyż bezmyślne drony nie radziły sobie  ze sprytniejszymi Maximalami.
 
 Akcja w Beast Machines jest bardzo dynamiczna, w zasadzie nie ma tu  miejsca na odpoczynek - status quo tutaj nie istnieje. Każdy odcinek  popycha akcje do przodu, każdy odcinek jest ważny dla głównego wątku i  dla postaci, nie tylko tych, na których skupia się dany odcinek, ale dla  WSZYSTKICH. Klimat jest jeszcze lepszy. Pusty Cybertron, nigdy nie  ustępujące poczucie zagrożenia, partyzantka jaka uprawiają Maximale, no i  rzecz jasna sam rozwój akcji. Nie zabrakło, też oczywiście odrobiny  humoru. Co prawda ledwo się on przeciska prze gęstą i ponurą atmosferę,  ale jednak trochę go jest. Głównie w wykonaniu Jetstorma oraz w  dyskusjach i przemyśleniach Rattrapa. Same dialogi stoją na bardzo  wysokim poziomie. To nie głupkowate dialogi, czy hurraoptymistyczne  dyskusje przepełnione pustymi frazesami. Beast Machines traktuje widza  jak dorosłego, któremu można przedstawić mroczną historię ze  skomplikowaną fabułą, która porusza trudne tematy.
 
 Beast Machines to szczyt możliwości scenarzystów, którzy pracowali przy  Transformerach. Jak dotąd, żadna seria nie zbliżyła się do poziomu jaki  prezentuje BM. Oczywiście są też małe elementy, które mi się nie  podobały. Największy to ostatnie starcie pomiędzy Opikiem, a Megatronem  II. Nie chodzi o to, że było ono nudne, czy przegadane, tylko o fakt, że  wcześniej wszystkie Maximale zostały wyłączone z rozgrywki. Bardzo to  hollywoodzkie pokazać starcie o wszystko pomiędzy Leaderami. Osobiście  wolałbym gdyby, wszyscy starli się z Megatronem i dzięki współpracy  wszystkich Megatron zostałby pokonany, a nie gdy wszystko zawiedzie,  dzień uratuje Optimus (obowiązkowo musi poświęcić swoje życie). No i  design Nightscreama, który w robotmode, prezentował się jak pokrzywiona  wersja Michaela Jacksona.   
 
 Na koniec taka krótka dygresja na temat tego nieszczęsnego organicznego  rdzenia, który powoduje takie wielkie kontrowersje? Nie jestem jakimś  wielkim fanem Transformers, ale swoje już i obejrzałem i przeczytałem.  Generalnie rozchodzi się o to, że Cybertron jest Primusem bogiem i  stwórcą Transformerów, przez to nikt nie dopuszcza do wiadomości, że  Cybertron może mieć jakieś organiczne części. Jednakże.. według G1  Marvel, Primus jest istotą bezcielesną, która po stworzeniu naszego  wszechświata wniknęła w planetę, która stała się światem Tefów. Tyle, że  jeżeli Primus był istotą bezcielesną, to dlaczego trzeba zakładać, że  faworyzował istoty mechaniczne? Może na początku rozwijał obie formy? Aż  jedna zdominowała drugą, albo jak w przypadku Borga ze Star Trek doszło  do połączenia obu form (technoorganizmy, jakie też pojawiły się w BM), a  potem doszło do zaniku organicznej części form?
 
 Postacie
 
 Największą zaletą Beast Machines są właśnie postacie. Dzięki temu, że  kręcono tę serie w takiej, a nie innej technologii spowodowało, że,  podobnie jak w Beast Wars, nie można było upchnąć tu do granic  przyzwoitości masy postaci. Dzięki zaoszczędzonemu w ten sposób czasowi,  scenarzyści postarali się bardzo solidnie rozbudować wszystkie  pojawiające się w serii postacie. Wydarzenia przedstawione w serii  bardzo sprawiają, że nasi bohaterowie bardzo się zmienią w porównaniu z  tym jacy byli podczas Beast Wars. Szczególnie dotyczy to obu Leaderów.  Obaj stali się skrajni (przynajmniej Op na początku) w swoich poglądach.  Op chce zastąpić technologię organiką, a Megatron na odwrót - dąży do  perfekcji technologicznego świata, w którym rządzić będzie pojedynczy  umysł nad tysiącami dronów. Obaj mają obsesję i albo to zrozumieją, albo  zaprowadzi ich ona do zguby. Każda przesada jest zła, a już w  szczególności fanatyzm. Tutaj, choć mamy jasny podział na dobro i zło,  to jednak nie jest to już tak czyste dobro i zło, jakie mamy chociażby w  G1. Obaj się mylą i obaj po części mają rację. Jednakże tylko jeden  jest zdolny do kompromisu, o ile zrozumie to zanim będzie za późno.  Konflikt pomiędzy światem natury i techniki to główny motyw przewodni,  ale znalazło się tu także pełno wątków pobocznych. Każdy z bohaterów ma  własne ?obsesje?, z którymi musi się zmagać. Arachna chce odzyskać  (pierw samego, potem miłość Silverbolta). Rattrap ma problemy z  dyscypliną, a Cheetor dorasta i w pewnym momencie staje się jedynym  głosem rozsądku wśród Autobotów. Nightscream natomiast mierzy się z  samym sobą. Vehicony na początku są ok, a interesujący zaczynają być w  momencie kiedy dowiadujemy się, kim byli przed transformacją w Tancora,  Jeststorma In Thrusta. Po nich następuje kolejna dwójka, ale jak dla  mnie byli już zdecydowanie mniej interesujący i generalnie nie można o  nich powiedzieć nic ciekawego, poza tym, że pochodzą z daaawnych czasów.   
 
 Muzyka i Animacja
 
 Pisałem już o tym, że nie lubię CGI? Jednakże wyjątkowo w wypadku Beast  Machines trzeba przyznać, że nadspodziewanie dobrze działa i doskonale  współgra z mrocznym klimatem serii. Jedyne do czego się mogę trochę  przyczepić to wygląd eksplozji, które przywoływały mi na myśl eksplozje  generowane przez Nintendo 64. Porównując z późniejszymi produkcjami spod  znaku Transformers, czy innych seriali ?kręconych? w tej technologii,  BM prezentuje się wyśmienicie. No i jak wspomniałem mniej postaci =  lepiej rozwinięte postacie.
 
 Muzyka również wspaniale pasuje do serii. Przypomina mi nieco kompozycje  Brada Fiedela, który stworzył muzykę do Terminatora. Doskonale współgra  ona z mrocznym klimatem pustego miasta.
 
 Podsumowanie
 
 Podobnie jak w wypadku Terminatora, trudno stwierdzić mi, która seria  jest lepsza, czy pierwsze Beast Wars, czy opisany tu sequel. Pod  względem fabuły i rozwoju postaci bezwzględnie lepszy jest BM. Jednakże  BM spotkał się z dużo bardziej chłodnym przyjęciem. Osobiście uważam, że  z BW mogłem spędzić więcej czasu, dlatego też będę musiał wybrać BW,  choć i BM zasługuje na?
 
 Ocena
 10 Tetsujinów.

Link do oryginalnej recenzji: http://wielkieroboty.blogspot.com/2011/07/transformers-beast-machines.html