Polski Serwis Mobile Suit Gundam


Protokultura (FAQ)

80sLove

  • Sr. Member
    • Wiadomości: 486
    • Zobacz profil
    • Animei
Odpowiedź #15 dnia: Sierpień 19, 2016, 20:06:28
Cytat: Rezro
Może to i racja? Z tym że Star Trek to reboot i to przeznaczony pod mainstream bo nie oszukujmy się że seria wyczerpała limit modernizacji (podróż czasie nie oznacza że było to ze starej serii). Ponadto tak jak przy kilku innych seriach fani to idioci bo Into Darkness wcale nie było takie niezgodne ze źródłem. Federacja faktycznie pracowała nad pancernikiem w tym okresie czasu a i jej status był nieco bardziej dyskusyjny. Poza tym nie była to ekranizacja filmu tylko specyficznego odcinka.
Przecież filmy Star Trek zawsze były robione pod mainstream, inna sprawa, że Paramount miał z tego powodu związane ręce, co jeszcze nie przeszkadzało, gdy oni i CBS byli jednością, więc wizja świata ST była spójna - wszystko zostawało w rodzinie.

Po tym, jak doszło do podziału firmy i zamknięcia stacji UPN, Paramount pozostał tylko z prawem do filmów i musiałby w sprawie rozwoju uniwersum dogadać się z osobnym teraz CBS, który jest prawdziwym właścicielem ST z prawami do seriali, a one zawsze odgrywały większą rolę. To był prawdziwy powód, jak dla mnie, rebootu. Parę lat temu Paramount i CBS nawet pokłócili się o podobizny bohaterów TOS-a na zabawkach, które przygotowywała firma Abramsa :D

To samo miało miejsce z Star Wars EU, które nagle stało Star Wars Legend, bo za wiele zachodu z dogadywaniem z innymi firmami, a Disney ma wiele własnych (Marvel Comics), które też chciałyby zarobić.

Poza tym mówiłem o starym uniwersum ST, gdzie była masa błędów, wynikających z wielkiej ilości scenarzystów. Najwięcej bólu przeżywali fani przy ostatnim Star Trek Enterprise, który stał w rozkroku pomiędzy próbą dbania o minimalizm (100 lat przed TOS-em), jednocześnie opowiadając o wojnie z przyszłości wszystkich serii. Najzabawniejsze, że ostatni epizod był czystym napluciem wiernym fanom tej serii w twarz (zresztą fani TNG też mogli poczuć  rozbieżność wątku), a w pewnym sensie mógł sugerować podobny zabieg jak Macrossie ^^'

Cytuj
O ile unikniesz Brand Rippu.. wierzę ci że jest na to szansa.
Oczywiście, że jest. I to nie z powodu prowadzenia uniwersum, tylko ograniczonego rynku. Sytuacja Macrossa jest ciężka, bo nie ma alternatywnego miejsca zarobku jak inne anime. Wpływa to też na popularność marki, zdobywanie partnerów. To, jak Macross Delcie doskwiera brak oficjalnego streamingu na Zachodzie widać aż nadto w internecie.

Cytuj
Domyślam się.. problem dotyczy jedynie braku głębi nie zaś samego faktu istnienia alternatywnych uniwersów.
Na taki brak głębi, jak też możliwość budowania alternatywnych uniwersów, Big West (tym samym też Shoji Kawamori) nie może sobie pozwolić. Za to dzięki filmowości świata może sobie jeszcze więcej pozwolić w ramach jednej rzeczywistości. Jak serial i filmy Macross Frontier, opowiadające zupełnie inaczej historie, jak kierowanie Valkyrią za pomocą gitary, czy surfing Macross Quarter, a fani mogą wybrać sobie, która wersja, a nawet lepiej szczegóły im odpowiadają. Kolejna seria ominie niektóre elementy i jest ok, zresztą ona sama może być ściemą, więc kto się przejmowałby ;)

Cytuj
Ciekawe czy robił sobie jaja czy wskazywał winnych?
Raczej stwierdził po prostu fakt. Winnych wskazywałby, gdyby uważał swoją serię za złą :)


Rezro

  • Hero Member
    • Wiadomości: 573
    • Zobacz profil
Odpowiedź #16 dnia: Sierpień 19, 2016, 21:47:47

Przecież filmy Star Trek zawsze były robione pod mainstream
Eee.. nie. Space Opera niejako z zasady jest niszowa nawet jeśli pewne serie bywają szerzej znane. To że nam nerdom się wydaje inaczej to się tylko nam tylko wydaje.


To był prawdziwy powód, jak dla mnie, rebootu. Parę lat temu Paramount i CBS nawet pokłócili się o podobizny bohaterów TOS-a na zabawkach, które przygotowywała firma Abramsa
Nawet jeśli tak to nie zapominajmy jednak o tym że Enterprise był porażką, a i Voyager ukazywał już pewne zmęczenie materiału idąc w technobabble zamiast zaktualizować założenia co mimo wszystko poprzednio robiono. Do reboot'u minęło prawie pół dekady. Po takim czasie nic z oryginalnej linii produkcyjnej już pewnie nawet nie istniało tak więc winienie jedynie polityki za reboot jest bezpodstawne. Tego po prostu nie dało zrobić się inaczej o ile nie chcieliśmy czegoś oderwanego od reszty bądź też parady emerytów.


To samo miało miejsce z Star Wars EU, które nagle stało Star Wars Legend, bo za wiele zachodu z dogadywaniem z innymi firmami
To totalna brednia.. Lucas od początku miał wyrąbane na EU a te było kanoniczne tylko dlatego że jego nowa seria była prequelem. Disney robiąc kontynuację skorzystał tylko z swojego prawa w ramach kanonu do retkonowania co im się podoba a zrobienie z EU legend było przysługą bo mogli po prostu je olać i niech ludzie przepiszą sobie książki jak chcą być w kanonie (jak pewnie zrobił by sam Lucas). Zresztą Disney ponownie wydał najważniejsze utwory więc o jakim braku zachodu mowa? Poza tym jak najbardziej jest szansa na deal i zaadoptowanie najlepszych pomysłów z EU.. sporo osób liczny na Thrawna. Ja mam teorię że zrobią własny wariant KotOR'a bo to mimo wszystko jedna z najlepszych historii w marce.


a Disney ma wiele własnych (Marvel Comics), które też chciałyby zarobić.
Że co? Co ma Marvel do rzeczy poza wydawaniem komiksów z serii? Marvel to tak naprawdę mała firma do tego stopnia że sami poprosili o przeniesienie produkcji MCU do Disneya by móc się skoncentrować na pracy artystycznej miast logistyki przemysłu filmowego.


Poza tym mówiłem o starym uniwersum ST, gdzie była masa błędów, wynikających z wielkiej ilości scenarzystów. Najwięcej bólu przeżywali fani przy ostatnim Star Trek Enterprise
A tak to pełna zgoda. Po prostu nie byłem pewny o co konkretnie ci chodzi.


Zaś co do reszty to sprowadza się to do debaty o gustach.. mnie to się nie podoba ale za wielkiego fana Macrossa to się nie uważam. Po prostu dla mnie seria jeszcze bardziej oddala się od mojej strefy zainteresowań niż dotychczas.


80sLove

  • Sr. Member
    • Wiadomości: 486
    • Zobacz profil
    • Animei
Odpowiedź #17 dnia: Sierpień 20, 2016, 13:09:15
Cytat: Rezro
Eee.. nie. Space Opera niejako z zasady jest niszowa nawet jeśli pewne serie bywają szerzej znane. To że nam nerdom się wydaje inaczej to się tylko nam tylko wydaje.
Picard i spółka były jednak znani, skoro doczekali się 3-4 filmów kinowych. Oczywiście mówię cały czas o Stanach.

Cytuj
awet jeśli tak to nie zapominajmy jednak o tym że Enterprise był porażką, a i Voyager ukazywał już pewne zmęczenie materiału idąc w technobabble zamiast zaktualizować założenia co mimo wszystko poprzednio robiono. Do reboot'u minęło prawie pół dekady. Po takim czasie nic z oryginalnej linii produkcyjnej już pewnie nawet nie istniało tak więc winienie jedynie polityki za reboot jest bezpodstawne. Tego po prostu nie dało zrobić się inaczej o ile nie chcieliśmy czegoś oderwanego od reszty bądź też parady emerytów.
Ile lat było przerwy między TOS, a filmami kinowymi? Ile było między TOS, a Następnym Pokoleniem. Ile jest między Enterprise'em, a Discovery? ;)

Nie widzę też tej oryginalnej linii produkcyjnej w SW, a na planie VII przewinęło się trochę emerytów.

W sumie nie rozumiem, o co ci chodzi z tą oryginalną produkcją. Poza tym Voyager był serialem familijnym, na luzie i jest moim drugim ulubionym ST po DS9 - przygody Kaśki nie są tak "hurr hurr hurra, jaka fajna jest Federacja" jak TNG. Enteprise za to zaczął być fajny pod koniec i w sumie, gdyby nie zaczęli bawić się w wojny temporalne (którym na dobrą sprawę nigdy nie widzimy), wszystko mogłoby być ok.

Cytuj
To totalna brednia.. Lucas od początku miał wyrąbane na EU a te było kanoniczne tylko dlatego że jego nowa seria była prequelem. Disney robiąc kontynuację skorzystał tylko z swojego prawa w ramach kanonu do retkonowania co im się podoba a zrobienie z EU legend było przysługą bo mogli po prostu je olać i niech ludzie przepiszą sobie książki jak chcą być w kanonie (jak pewnie zrobił by sam Lucas). Zresztą Disney ponownie wydał najważniejsze utwory więc o jakim braku zachodu mowa? Poza tym jak najbardziej jest szansa na deal i zaadoptowanie najlepszych pomysłów z EU.. sporo osób liczny na Thrawna. Ja mam teorię że zrobią własny wariant KotOR'a bo to mimo wszystko jedna z najlepszych historii w marce.
W uniwersum Macrossa nikt tym się nie przejmuje, tylko rysuje jakiś komiks według własnego widzimisię, tak jak to zresztą ma się z wieloma mangowymi adaptacjami anime (Gundam The Origin, oryginalne novele Tomino). A bardzo luzackie podejście Kawamoriego do kanonu (mała ilość związków między seriami, "wszystko to fikcja") pozwala wybrać, która elementy ci odpowiadają.

Poza tym szkoda, że Disney tak późno się zorientował. Mogli nazwać syna Hana tak samo jak w starszych książkach (
Cytuj
I ten i ten przeszedł na ciemną stronę mocy
) - byłby to taki list miłosny wobec starego EU.

Cytuj
Że co? Co ma Marvel do rzeczy poza wydawaniem komiksów z serii? Marvel to tak naprawdę mała firma do tego stopnia że sami poprosili o przeniesienie produkcji MCU do Disneya by móc się skoncentrować na pracy artystycznej miast logistyki przemysłu filmowego.
Sam sobie odpowiedziałeś. Marvel ma to do rzeczy, że Disney da im licencję, zamiast jakiemuś Dark Horse. Aby głównie firmy związane z Disneyem zarabiały, powstało nowe EU, wolne od praw autorskich innych wcześniejszych wydawnictw i bez potrzeby odwoływania się do zewnętrznych komiksów.

Cytuj
Zaś co do reszty to sprowadza się to do debaty o gustach.. mnie to się nie podoba ale za wielkiego fana Macrossa to się nie uważam. Po prostu dla mnie seria jeszcze bardziej oddala się od mojej strefy zainteresowań niż dotychczas.
No to tym bardziej powinno ci się podobać obecne podejście Shoji Kawamoriego do kanonu, gdzie wszystko co dla ciebie jest złe można zlekceważyć.

Na koniec Macross Delta to dla mnie najbardziej podobna podejściem fabularnym seria do SDF Macross, nie licząc sceny walk, których jest zdecydowanie mniej. Idolki rzeczywiście pojawiają się na polach bitwach, ale nie w takiej formie, jak to było w pilocie (zresztą tą kwestię uwiarygodniła pewna informacja z 19. odcinka).


Rezro

  • Hero Member
    • Wiadomości: 573
    • Zobacz profil
Odpowiedź #18 dnia: Sierpień 20, 2016, 18:56:06

Picard i spółka były jednak znani, skoro doczekali się 3-4 filmów kinowych. Oczywiście mówię cały czas o Stanach.

Nie mówię że nie byli znani ale to nie czyni gatunku mniej niszowym. Godzilla też jest znana i co?

Ile lat było przerwy między TOS, a filmami kinowymi? Ile było między TOS, a Następnym Pokoleniem.

Wystarczająco by mówić o reboot'cie.. nie muszę mówić o wyraźnej zmianie stylu i retcon'ach jakie wtedy miały miejsce? Najnowsze filmy nie mają jednak komfortu posiadania serialu który pociągnął by development postaci i dlatego bazują na TOS'ie.

Nie widzę też tej oryginalnej linii produkcyjnej w SW, a na planie VII przewinęło się trochę emerytów.

Żaden nie był jednak leadem.. no Harrison Ford poniekąd ale to dlatego że jego postać miała zginąć więc można było naciągać. W końcu nie groziła im sytuacja ze Star Trek Beyond.

W uniwersum Macrossa nikt tym się nie przejmuje, tylko rysuje jakiś komiks według własnego widzimisię, tak jak to zresztą ma się z wieloma mangowymi adaptacjami anime (Gundam The Origin, oryginalne novele Tomino).

I tym się różnią Zachodni nerdzi od Japońskich.. u nas ludzie zajmują się bzdurami jak fabuła i realia świata. Tam tak ważnymi sprawami jak cycki wifu lolitki.. czy muszę mówić o tym że powoli coraz mniej lubię anime?

A bardzo luzackie podejście Kawamoriego do kanonu (mała ilość związków między seriami, "wszystko to fikcja") pozwala wybrać, która elementy ci odpowiadają.

I jest bezcelowe bo nic to nie wnosi.. ci co mają gdzieś mają gdzieś, ci co się przejmują usłyszeli wprost że ma się ich gdzieś.

Poza tym szkoda, że Disney tak późno się zorientował. Mogli nazwać syna Hana tak samo jak w starszych książkach (
Cytuj
I ten i ten przeszedł na ciemną stronę mocy
) - byłby to taki list miłosny wobec starego EU.

Zgoda. Ale wątpię by była tam jakaś miłość do EU, raczej po prostu szacunek do fanów.

Sam sobie odpowiedziałeś. Marvel ma to do rzeczy, że Disney da im licencję, zamiast jakiemuś Dark Horse. Aby głównie firmy związane z Disneyem zarabiały, powstało nowe EU, wolne od praw autorskich innych wcześniejszych wydawnictw i bez potrzeby odwoływania się do zewnętrznych komiksów.

Mogli to zrobić i bez tego (kanon na to pozwala). Wymyślasz tu maszynę do wykręcania żarówki.

No to tym bardziej powinno ci się podobać obecne podejście Shoji Kawamoriego do kanonu, gdzie wszystko co dla ciebie jest złe można zlekceważyć.

Od tego jest moc fanboya.. aka na Endor'rze walczyli Wookiee. A podejście o którym mówisz to lekceważenie tylko jednego.. fanów. Jeśli coś jest złe można to retconować ale nie udawać że to nie ważne bo nie w tym rzecz.


Paliodor

  • Global Moderator
  • Hero Member
    • Wiadomości: 980
    • Zobacz profil
    • Paliodor's Hobby Blog
Odpowiedź #19 dnia: Sierpień 21, 2016, 11:04:02
Cytuj
Może to i prawda.. ale czy i uzasadnienie? Podążanie za stadem może też się łatwo źle skończyć..
W JP jeśli  nie idziesz w to co teraz się tam sprzedaje od paru lat czyli moe/idolki/sweet góvienka itd to raczej kariery i kasy na dłuższą metę nie zrobisz. Wyhodowała sobie tamtejsza branża takich odbiorców to teraz muszą tańczyć pod dyktando otaku co wiążę się z totalną nijakością,brakiem polotu i wszystkim robionym według 1-2 szablonów. Dla nich nie ma już ratunku i wypada się cieszyć jak raz za kiedy małe żółte ludki wyplują na rynek jakąś dobra gierkę,animu czy mangę,która wybija się z tego morza szajsu i choć troszkę  pozwala przypomnieć sobie jak kiedyś japońce kosili jakością swoich produkcji.


80sLove

  • Sr. Member
    • Wiadomości: 486
    • Zobacz profil
    • Animei
Odpowiedź #20 dnia: Sierpień 21, 2016, 23:41:58
Cytat: Rezro
Nie mówię że nie byli znani ale to nie czyni gatunku mniej niszowym. Godzilla też jest znana i co?
No, a co ma czynić ją mniej niszowym, jak nie popularność. Mówisz o targecie? Star Trek nie jest przeznaczony na jeden, konkretny rynek w przeciwieństwie do Godzilli.

Cytuj
Wystarczająco by mówić o reboot'cie.. nie muszę mówić o wyraźnej zmianie stylu i retcon'ach jakie wtedy miały miejsce? Najnowsze filmy nie mają jednak komfortu posiadania serialu który pociągnął by development postaci i dlatego bazują na TOS'ie.
Co było także prostą drogą do odcięcia się od trzymającego łapska na marce CBS.

Cytuj
Żaden nie był jednak leadem.. no Harrison Ford poniekąd ale to dlatego że jego postać miała zginąć więc można było naciągać. W końcu nie groziła im sytuacja ze Star Trek Beyond.
A kto powiedział, że w nowych filmach ST wcześniejsi aktorzy musieli być leadem.

Cytuj
I tym się różnią Zachodni nerdzi od Japońskich.. u nas ludzie zajmują się bzdurami jak fabuła i realia świata. Tam tak ważnymi sprawami jak cycki wifu lolitki.. czy muszę mówić o tym że powoli coraz mniej lubię anime?
Zachodni fandom od fabuły i realii świata woli multimałżeństwa. Dowód: Moda na Sukces  :D

Wiesz, trochę niesprawiedliwie porównywać amerykański fandom space opery do bardziej złożonego fandomu anime i mang, gdzie ecchi jest tylko jednym gatunkiem.

Cytuj
jest bezcelowe bo nic to nie wnosi.. ci co mają gdzieś mają gdzieś, ci co się przejmują usłyszeli wprost że ma się ich gdzieś.
Wręcz odwrotnie. Nie ma ich gdzieś, bo dopuszcza myśl, że każda ulubiona przez nich mutacja historii czy jej element jest dopuszczalny jako kanon. Gdyby wybrał konkretną wersję, ktoś byłby pokrzywdzony.

Dla porównania - mi nie podoba się umieszczenie optymistycznego Gundam Unicorn w samym środku pochmurnego UC. Jakby powstała jakaś seria dziejąca się teraz w 100 UC może musiałbym zaakceptować wydarzenia ostatniego odcinka (żadnych konsekwencji emocjonalnym używania wielkiej mocy Newtype przez Bananę, rozgadana jak na jej stan Marida). A tak mógłbym sobie wytłumaczyć, że akcja w finale była nieco inna.

Cytuj
Mogli to zrobić i bez tego (kanon na to pozwala). Wymyślasz tu maszynę do wykręcania żarówki.
Jakby traktować EU jako kanon wymagałby umieszczenia historii w okresie 40 lat po upadku Imperium. Choć filmy, animacje lekceważyły książkowo-komiksowe EU, to od lat 90 samo EU szanowało (w miarę) swoje prace wzajemnie.

Cytuj
Od tego jest moc fanboya.. aka na Endor'rze walczyli Wookiee. A podejście o którym mówisz to lekceważenie tylko jednego.. fanów. Jeśli coś jest złe można to retconować ale nie udawać że to nie ważne bo nie w tym rzecz.
Tylko, że dany utwór nie jest zazwyczaj zły dla wszystkich. Wielu fanów też uważa, że twórcy powinny tworzyć według reguł jakie im pozostawiono, nie iść na łatwiznę.

Poza tym podejście Kawamoriego jest idealnym polem do retconnowania.

Cytat: Paliodor
W JP jeśli  nie idziesz w to co teraz się tam sprzedaje od paru lat czyli moe/idolki/sweet góvienka itd to raczej kariery i kasy na dłuższą metę nie zrobisz. Wyhodowała sobie tamtejsza branża takich odbiorców to teraz muszą tańczyć pod dyktando otaku co wiążę się z totalną nijakością,brakiem polotu i wszystkim robionym według 1-2 szablonów. Dla nich nie ma już ratunku i wypada się cieszyć jak raz za kiedy małe żółte ludki wyplują na rynek jakąś dobra gierkę,animu czy mangę,która wybija się z tego morza szajsu i choć troszkę  pozwala przypomnieć sobie jak kiedyś japońce kosili jakością swoich produkcji.


Narzekanie na japoński fandom anime... dzięki temu, że woluminy Unicorna sprzedawały się w 100 tysiącach egzemplarzy w Japonii, dostaliśmy w miarę solidne 7 odcinków anime. W tym samym czasie seria doprowadziła do upadku amerykański Bandai Entertainment, bo zachodni fani nie chcieli wydać kasy na płytki.

 Ilu z  tu obecnych ma oficjalne Blu-raye z Unicornem?  :D 
« Ostatnia zmiana: Sierpień 22, 2016, 00:36:31 wysłana przez 80sLove »


Rezro

  • Hero Member
    • Wiadomości: 573
    • Zobacz profil
Odpowiedź #21 dnia: Sierpień 22, 2016, 07:57:20

W JP jeśli  nie idziesz w to co teraz się tam sprzedaje od paru lat czyli moe/idolki/sweet góvienka itd to raczej kariery i kasy na dłuższą metę nie zrobisz.
Zgoda. Ale nie oznacza to że trzeba od razu pchać tam swoje ugruntowane marki..


No, a co ma czynić ją mniej niszowym, jak nie popularność.
Rozpoznawalność to nie popularność. Cthulhu też jest rozpoznawalny a w praktyce wielu co podaje się za fanów nawet nie czytało tych utworów i gada bzdury.


Mówisz o targecie? Star Trek nie jest przeznaczony na jeden, konkretny rynek w przeciwieństwie do Godzilli.
Jeśli mówisz o reboot'cie to tak.. to w końcu blockbuster. No ale jak fani kochają za to reboot'y to chyba nie muszę mówić? Sprzedaż ST do SW w polocie wynosiła 1/4. Pierwotny run TOS skończyła niska oglądalność a seria stała się popularna dopiero dekadę później dzięki licznym powtórkom.


Co było także prostą drogą do odcięcia się od trzymającego łapska na marce CBS.
Łatwiejszą było zrobić nową serię.. no ale wtedy to całość straciła by rozpoznawalność bez serii TV która dała by właściwe linki.


A kto powiedział, że w nowych filmach ST wcześniejsi aktorzy musieli być leadem.
Więc co to ma do rzeczy? Bo schodzimy chyba z tematu..?


Zachodni fandom od fabuły i realii świata woli multimałżeństwa. Dowód: Moda na Sukces
...... serio! Nie wiem co powiedzieć na tak suchy i chybiony żart?


Wiesz, trochę niesprawiedliwie porównywać amerykański fandom space opery do bardziej złożonego fandomu anime i mang, gdzie ecchi jest tylko jednym gatunkiem.
Nie o ile Japoński odpowiednik gatunku się w nim nie zawiera.. to że Japończycy mają problem już z odróżnieniem tematu to inna sprawa.


Wręcz odwrotnie. Nie ma ich gdzieś, bo dopuszcza myśl, że każda ulubiona przez nich mutacja historii czy jej element jest dopuszczalny jako kanon.
I w tym problem bo kanon istnieje po to by całość była spójna.. brak spójności to brak kanonu (żeby nie było wieloświat może być kanoniczny o ile jest spójny).


Gdyby wybrał konkretną wersję, ktoś byłby pokrzywdzony.
A tak są wszyscy.. z wyjątkiem tych co na starcie mieli to gdzieś.


Dla porównania - mi nie podoba się umieszczenie optymistycznego Gundam Unicorn w samym środku pochmurnego UC.
Tyle że jest to kwestia stylistyczna.. ukazanie wydarzeń w barwniejszy sposób nie oznacza że były kolorowe.


Jakby powstała jakaś seria dziejąca się teraz w 100 UC może musiałbym zaakceptować wydarzenia ostatniego odcinka (żadnych konsekwencji emocjonalnym używania wielkiej mocy Newtype przez Bananę, rozgadana jak na jej stan Marida).
Pomijając że bohater był trenowany do użycia mocy a sporo działo się w tym dziwnym stanie psychodelki...


A tak mógłbym sobie wytłumaczyć, że akcja w finale była nieco inna.
Można to zrobić i bez policzkowania fanów..


Jakby traktować EU jako kanon wymagałby umieszczenia historii w okresie 40 lat po upadku Imperium.
Fani oczekują jednak że zostanie ona umieszczona w czasie do którego mają sentyment. Największe nadzieje wiąże tu z Roque One.


Choć filmy, animacje lekceważyły książkowo-komiksowe EU, to od lat 90 samo EU szanowało (w miarę) swoje prace wzajemnie.
No i? Filmy i animacje mają wyższy kanon.. podobnie teraz będzie z nowym EU. A jak komuś się nie podoba to ma moc fanboya i ładnie zapakowane stare EU.


Tylko, że dany utwór nie jest zazwyczaj zły dla wszystkich. Wielu fanów też uważa, że twórcy powinny tworzyć według reguł jakie im pozostawiono, nie iść na łatwiznę.
Jak najbardziej.. moja osobista opinia o Evokach i niekompetencji Lucasa jest tylko moim zdaniem.


Poza tym podejście Kawamoriego jest idealnym polem do retconnowania.
Nie nie jest.. Jeden wielki mega-retcon nie jest lepszy niż kilka mniejszych a w szczególności od ich braku.


Narzekanie na japoński fandom anime...
W pełni zasadne..


dzięki temu, że woluminy Unicorna sprzedawały się w 100 tysiącach egzemplarzy w Japonii, dostaliśmy w miarę solidne 7 odcinków anime.
Bo to dobra seria..


W tym samym czasie seria doprowadziła do upadku amerykański Bandai Entertainment, bo zachodni fani nie chcieli wydać kasy na płytki. Ilu z  tu obecnych ma oficjalne Blu-raye z Unicornem?
A ktoś jeszcze używa płytek? Poza tym co to ma do Unicorna?


80sLove

  • Sr. Member
    • Wiadomości: 486
    • Zobacz profil
    • Animei
Odpowiedź #22 dnia: Sierpień 22, 2016, 16:10:24
Cytat: Rezro
Rozpoznawalność to nie popularność. Cthulhu też jest rozpoznawalny a w praktyce wielu co podaje się za fanów nawet nie czytało tych utworów i gada bzdury.
Powiedziałbym, że to jednak to samo. Ale wiem, o co ci chodzi. O popyt na sam produkt, nie znajomość samej marki.

Cytuj
Jeśli mówisz o reboot'cie to tak.. to w końcu blockbuster. No ale jak fani kochają za to reboot'y to chyba nie muszę mówić? Sprzedaż ST do SW w polocie wynosiła 1/4. Pierwotny run TOS skończyła niska oglądalność a seria stała się popularna dopiero dekadę później dzięki licznym powtórkom.
Przy SW wszystko jest niszowe :D Co do mainstreamowości ST to w latach 80 i 90 były odpowiednikami dzisiejszych blockbusterami tak jak dzisiejsze Star Treki. Może nawet lepiej stojącymi względem konkurencji niż dzisiejsze części w stosunku do Marvela.

Cytuj
Więc co to ma do rzeczy? Bo schodzimy chyba z tematu..?
Fakt, że Han Solo jako emeryt też nie był leadem, jak sam przyznałeś.

Cytuj
...... serio! Nie wiem co powiedzieć na tak suchy i chybiony żart?
Zupełnie jak stwierdzenie, że japońscy fani troszczą się o "cycki wifu lolitki..". Nie żeby większość zachodnim filmów miała jakiś naciągany, ułożony w 30 minut romans czy obowiązkową scenę sexu. Pod kątem tych ostatnich można byłoby powiedzieć, że anime ze względu na swoją prawiczkowość jest mniej ecchi.

Poza tym Macross był zresztą jedną z pierwszych serii, gdzie były ważne
"cycki wifu lolitki..". Najpierw Misa Hayase była większym waifu, potem - po DYRL - Lynn Minmay. Więc można powiedzieć, że nic nie zmieniło się w kwestii jego fandomu.

Cytuj
Nie o ile Japoński odpowiednik gatunku się w nim nie zawiera.. to że Japończycy mają problem już z odróżnieniem tematu to inna sprawa.
Nazywając animację japońskim określeniem animacji, czy co? Nie za bardzo rozumiem, o co ci chodzi.

Cytuj
I w tym problem bo kanon istnieje po to by całość była spójna.. brak spójności to brak kanonu (żeby nie było wieloświat może być kanoniczny o ile jest spójny).
Ależ właśnie świat Macrossa jest spójny, jeśli wszystko, co w jej skład wchodzi jest fikcją bazującą na prawdziwych wydarzeniach.

Jeśli większość dzieci zna życie jaskiniowców z Flinstonów i - dajmy na to - "Był sobie człowiek", to ich niespójność jest dowodem na niespójność naszej przeszłości? W końcu też nie wiemy, jak było naprawdę, tylko bazujemy na hipotezach na podstawie kilku szkieletów i narzędzi. Historia jest zbiorem domysłów, a filmy dopowiadają sobie do tego elementy, aby było bardziej atrakcyjnie.

Cytuj
A tak są wszyscy.. z wyjątkiem tych co na starcie mieli to gdzieś.
Czyli nie ma problemu, skoro mieli to gdzieś :)

Cytuj
Tyle że jest to kwestia stylistyczna.. ukazanie wydarzeń w barwniejszy sposób nie oznacza że były kolorowe.
To, co powiedziałeś pasuje do Macrossa bardziej niż do Gundama, gdzie wszystkie wydarzenia są rzeczywistymi przedstawieniami konfliktu.

Cytuj
Fani oczekują jednak że zostanie ona umieszczona w czasie do którego mają sentyment. Największe nadzieje wiąże tu z Roque One.
Dlatego Marvel nie przejmuje się kanonem starych komiksów, a nie jak twierdzisz - mogli to zostawić, bo nie ma to znaczenia.

Cytuj
No i? Filmy i animacje mają wyższy kanon.. podobnie teraz będzie z nowym EU. A jak komuś się nie podoba to ma moc fanboya i ładnie zapakowane stare EU.
No właśnie w nowym kanonie książki mają mieć tą samą moc, co filmy i animacje, mimo że i już teraz na starcie adaptacje książkowe różnią się szczegółami. Jednym słowem - SW zaprzecza już sobie na starcie, twierdząc, że wszystko jest równe w kanonie.

Macross traktuje obydwie wersje (jak anime i powięść Macross Delta) jako równe przez zrobienie z nich fikcyjnych interpretacji tego samego wydarzenia.

Cytuj
Jak najbardziej.. moja osobista opinia o Evokach i niekompetencji Lucasa jest tylko moim zdaniem.
I to jest wada ustanowienia sztywnego kanonu.

Cytuj
Nie nie jest.. Jeden wielki mega-retcon nie jest lepszy niż kilka mniejszych a w szczególności od ich braku.
Mam inne zdanie. Macrossowa luz do kanonu bardziej mi pasuje niż Marvelowe "eventy, które zmienią wszystko na zawsze", czy secrety warsy, które usuwają jakiś świat, tylko po to, aby przenieść pewną markę komiksu do 616, dwie postacie z tego uniwersum jakby istniały tam zawsze (Ultimate Comics). Gdy mam świadomość, że to wszystko filmy od początku, nie muszę się zastanawiać, czy ta postać była w tym miejscu w danym czasie, czy też nie.

Cytuj
Bo to dobra seria..
No. Wielbiona też przez zachodnich fanów Gundamów, którzy jej nie kupowali. Sfinansowana dzięki złemu japońskiemu fandomowi anime.

Cytuj
A ktoś jeszcze używa płytek? Poza tym co to ma do Unicorna?
Japończycy, gdyby nie rynek Blu-ray i przede wszystim głupie gadżeciki, japońskie animacje padły. Razem z Unicornem i ogólnie Gundamami.

Zachodni fani lubią narzekać na gust japońskich, a jak trafi się coś dobrego i wydawanego równocześnie to wolą zwykłe torrenty czy streamingi. Jak już coś zakupią to model mecha lub figurki. Nic dziwnego, że bohaterki to piękne waifu, a mechy wyglądają jak święcące choinki, skoro anime w Japonii ma dzisiaj status reklamówki dla produktów.

Gdy oglądasz Macross Delta zauważysz, że seria skupia się bardziej podczas scen akcji na walkach dogfight (myśliwców). Bardziej niż wcześniejsze anime.  Przypadek czy oszczędzanie kasy? Niekoniecznie, jeśli spojrzysz na asortyment modeli, których większość to nie transformujące się fightery. W innym wypadku koszt ich produkcji byłby zbyt drogi (a co za tym ich cena) w porównaniu do takich Gunpli od Bandai-a. A przecież musi jeszcze zarobić firma, która jest właścicielem praw do Macrossa. Nie ma takiej gwarancji sponsorskiej jak w przypadku Bandai-a dla Sunrise.


Rezro

  • Hero Member
    • Wiadomości: 573
    • Zobacz profil
Odpowiedź #23 dnia: Sierpień 23, 2016, 11:49:53

Powiedziałbym, że to jednak to samo. Ale wiem, o co ci chodzi. O popyt na sam produkt, nie znajomość samej marki.
Czy to naprawdę wymaga wyjaśnień? To że słyszałeś o Złotopolskich nie znaczy że oglądasz Złotopolskich..


Przy SW wszystko jest niszowe :D
Bez przesady.. SW znajduje się w czołówce ale jej nie dominuje.


Co do mainstreamowości ST to w latach 80 i 90 były odpowiednikami dzisiejszych blockbusterami tak jak dzisiejsze Star Treki.
Może i racja, ale wtedy po prostu nie było zbyt wiele dobrych filmów choć te co były dobre to były bardzo dobre.


Może nawet lepiej stojącymi względem konkurencji niż dzisiejsze części w stosunku do Marvela.
Trudno żeby nie.. Marvel to czołówka. Tu muszę przyznać że faktycznie pierwsze filmy miały wyniki lepsze niż dzisiejsze (po uwzględnieniu inflacji), jednak z czasem zaczęły spadać a biorąc pod uwagę galopującą inflację do lat 90'tych, to ostatnie filmy z klasycznej serii miały wyniki bardzo słabe. Konkurencja wtedy była już bardzo duża.


Zupełnie jak stwierdzenie, że japońscy fani troszczą się o "cycki wifu lolitki..".
Czy większość producentów anime nie ma racji..? Oby!


Nie żeby większość zachodnim filmów miała jakiś naciągany, ułożony w 30 minut romans czy obowiązkową scenę sexu. Pod kątem tych ostatnich można byłoby powiedzieć, że anime ze względu na swoją prawiczkowość jest mniej ecchi.
Jeśli mówisz o zachodnich filmach animowanych to jakie "leki" bierzesz i gdzie można je kupić? Jeśli o filmach aktorskich to co ma piernik do wiatraka?


Poza tym Macross był zresztą jedną z pierwszych serii, gdzie były ważne "cycki wifu lolitki..". Najpierw Misa Hayase była większym waifu, potem - po DYRL - Lynn Minmay. Więc można powiedzieć, że nic nie zmieniło się w kwestii jego fandomu.
Nie przeczę.. po prostu uważam że seria przekroczyła dla mnie granicę gdzie nie ma już powrotu, bo "typowym fanem" Macrssa nie jestem.


Nazywając animację japońskim określeniem animacji, czy co? Nie za bardzo rozumiem, o co ci chodzi.
Ja też..? Co animacji? Po prostu większość Space Opery i jej siostry Mecha Opery jest realizowana w formie animowanej i trudno mówić Japońskim rynku tego typu nie mówiąc o anime.


Ależ właśnie świat Macrossa jest spójny, jeśli wszystko, co w jej skład wchodzi jest fikcją bazującą na prawdziwych wydarzeniach.
Czyli wszystko jest prawdziwe bo nie jest prawdziwe? Jakie "leki".. zaraz? Chyba się powtarzam?


Jeśli większość dzieci zna życie jaskiniowców z Flinstonów i - dajmy na to - "Był sobie człowiek", to ich niespójność jest dowodem na niespójność naszej przeszłości?
Ty na serio coś bierzesz?


W końcu też nie wiemy, jak było naprawdę, tylko bazujemy na hipotezach na podstawie kilku szkieletów i narzędzi. Historia jest zbiorem domysłów, a filmy dopowiadają sobie do tego elementy, aby było bardziej atrakcyjnie.
I nie ma nic do rzeczy.. desperacja z jaką próbujesz udowodnić z góry przyjęte absurdalne założenie jest doprawdy zabawna. Film to nie życie.


To, co powiedziałeś pasuje do Macrossa bardziej niż do Gundama, gdzie wszystkie wydarzenia są rzeczywistymi przedstawieniami konfliktu.
Kierując się logiką bo te zdanie jest nielogiczne.. nie rzeczywistymi bo fikcja nie jest rzeczywista.. spójnymi przedstawieniami opowieści (w Gundamie).


Dlatego Marvel nie przejmuje się kanonem starych komiksów, a nie jak twierdzisz - mogli to zostawić, bo nie ma to znaczenia.
Jakim kanonem? Światy Marvella i DC to multiversy i jako takie posiadają wiele kanonów. Tak można debatować o jakości ich realizacji ale nikt przynajmniej nie próbuje nam wciskać bullshitów o filmach w filmach (no może DC).


No właśnie w nowym kanonie książki mają mieć tą samą moc, co filmy i animacje, mimo że i już teraz na starcie adaptacje książkowe różnią się szczegółami. Jednym słowem - SW zaprzecza już sobie na starcie, twierdząc, że wszystko jest równe w kanonie.
O czym ty mówisz? Nie przypominam sobie by kiedykolwiek tak było a jeśli masz źródło to po proszę? Nowe materiały uzupełniające mają tą samą pozycję co stare EU tzn. są obowiązujące o ile nie zaprzeczają filmom i serii TV (a jeśli tak to należny winić autora), stare EU jest traktowane zaś jako legendy tzn. może coś się tam wydarzyło ale źródła są mało wiarygodne stąd należy spodziewać się skrajnych rozbieżności.


Macross traktuje obydwie wersje (jak anime i powięść Macross Delta) jako równe przez zrobienie z nich fikcyjnych interpretacji tego samego wydarzenia.
A mnie interesuje jedynie faktyczna interpretacja tego wydarzenia.. więc obie są nic nie warte.


I to jest wada ustanowienia sztywnego kanonu.
Nie nie jest.. może ty lubisz śmieciowe serie ale ja nie. Nawet jeśli oznacza to uznanie Ewoków i Nowej Trylogii (nie że nie można ich retconować ale jeśli już to w uporządkowany sposób).


Mam inne zdanie.
Masz prawo. Ja tylko oczekuję zrozumienia.


Macrossowa luz do kanonu bardziej mi pasuje niż Marvelowe "eventy, które zmienią wszystko na zawsze", czy secrety warsy, które usuwają jakiś świat, tylko po to, aby przenieść pewną markę komiksu do 616
Jedni wolą Marvella a drudzy DC. Jedni wolą jabłka a inni pomarańcze. Jak dla mnie system Marvela znacznie lepiej radzi sobie z porządkowaniem tego wszystkiego niż DC, biorąc pod uwagę gigantyczną złożoność tym multiversów.


dwie postacie z tego uniwersum jakby istniały tam zawsze (Ultimate Comics).
A co w tym dziwnego? W multiversie każdy ma wiele swoich odpowiedników.


Gdy mam świadomość, że to wszystko filmy od początku, nie muszę się zastanawiać, czy ta postać była w tym miejscu w danym czasie, czy też nie.
Bo nie dowiesz się nigdy, jako że taki "film bazowy na historii" ma niewiele wartości w tym względzie.


No. Wielbiona też przez zachodnich fanów Gundamów, którzy jej nie kupowali. Sfinansowana dzięki złemu japońskiemu fandomowi anime.
Jak i większość jest finansowana przez złe korporacje.. co to zmienia?


Japończycy, gdyby nie rynek Blu-ray i przede wszystim głupie gadżeciki, japońskie animacje padły. Razem z Unicornem i ogólnie Gundamami.
No bo streamy są kradzione przez ufoludy.. a tak na serio. Nie wyjaśnia to wciąż dlaczego wszystko ma wyglądać jak fan-fiki?


Zachodni fani lubią narzekać na gust japońskich
Nie gust, tylko zmiany w rynku czym zresztą wtórują takim legendom jak Miyazaki  i Anno. Skoro są fanami na pierwszym miejscu to w sposób oczywisty nie chodzi o niechęć do Japonii.


a jak trafi się coś dobrego i wydawanego równocześnie to wolą zwykłe torrenty czy streamingi.
Ta wszystkiemu winne piraty.. stara gadka traktowana jako jakaś sensacja. A i co złego w streamingach? Myślisz że jak kupisz Blu-Ray to wiele z tego trafia do twórców? To tak obskurne towary że zarabiają na nich pośrednicy a producent nie dostaje z tego grosik. Dla wielu wydawców streamy to tak naprawdę lepszy biznes no ale tacy jak ty będą wierzyć w swoje baje. I powtarzam.. ja nie mam nic przeciwko Moe itd. (moja ulubiona seria anime jest Moe). Problem leży w tym że ta fala zaczyna się rozrastać jak rak i atakuje inne gatunki.. studio Gibli nie ma problemów finansowych z powodu streamów tylko dlatego że otaku wolą kupić "Kocie Cycki X" zamiast ich filmów.. w końcu zachodni rynek to i tak margines bo fanów anime nie jest wcale tak wielu.


Jak już coś zakupią to model mecha lub figurki.
Bo te jeszcze jako tako nie zostały pożarte przez fanserwis?


Nic dziwnego, że bohaterki to piękne waifu, a mechy wyglądają jak święcące choinki, skoro anime w Japonii ma dzisiaj status reklamówki dla produktów.
Mylisz przyczyny ze skutkami.. anime zawsze reklamowało zabawki i obecnie jest to jeden z niewielu rynków który jeszcze jako tako się trzyma.


Gdy oglądasz Macross Delta zauważysz, że seria skupia się bardziej podczas scen akcji na walkach dogfight (myśliwców). Bardziej niż wcześniejsze anime. 
Niestety tego nie zauważę bo główny zamysł serii mnie tak irytuje że nie jestem w stanie dotrwać do tego co zapewne dobre.. ładowanie wszystkiego do ciasta nie zawsze daje dobry tort.


Przypadek czy oszczędzanie kasy? Niekoniecznie, jeśli spojrzysz na asortyment modeli, których większość to nie transformujące się fightery. W innym wypadku koszt ich produkcji byłby zbyt drogi (a co za tym ich cena) w porównaniu do takich Gunpli od Bandai-a. A przecież musi jeszcze zarobić firma, która jest właścicielem praw do Macrossa. Nie ma takiej gwarancji sponsorskiej jak w przypadku Bandai-a dla Sunrise.
I ja to rozumiem ale jak to się ma do nonsensu z idolkami? Obiektywnym faktem jest że ten idiotyzm mnie stracił jako potencjalnego widza. Nie twierdzę że nie było w tym przemyślanego założenia ja stwierdzam tylko jak jest z mojej perspektywy.



Paliodor

  • Global Moderator
  • Hero Member
    • Wiadomości: 980
    • Zobacz profil
    • Paliodor's Hobby Blog
Odpowiedź #25 dnia: Sierpień 23, 2016, 13:52:52
Cytuj
W tym samym czasie seria doprowadziła do upadku amerykański Bandai Entertainment, bo zachodni fani nie chcieli wydać kasy na płytki.
No ja się nie dziwię,że nie chcieli kupować bo nie wiem kto byłby na tyle głupi by wywalać grubo ponad 50$ za 45minutowy ep XD Może w JP pomyleni otaku takie coś łykają ale na zachodzie jeszcze nie postradali rozumu.

Cytuj
Ilu z  tu obecnych ma oficjalne Blu-raye z Unicornem?  :D 
Pewnie nikt.Ja się na początku przymierzałem do zakupu ale jak zobaczyłem cenę to się tylko uśmiałem.

Zresztą to był zwykły import z JP z dodanymi napisami,takie samo wydanie mogę sobie kupić choćby w CD Japan i niczym się nie będzie różnił od tego co sprzedawano w USA.
Japońce poszli po prostu po najniższej linii oporu,wydając u siebie Unicorna i przy okazji wrzucając napisy by ich oddział w US mógł to też u siebie sprzedawać. To tylko pokazało jak mieli wywalone na to czy się to sprzeda na innym rynku. Walnęli cenę jak u siebie i gotowe.


Cytuj
a jak trafi się coś dobrego i wydawanego równocześnie to wolą zwykłe torrenty czy streamingi.
Jakoś niektóre firmy nadal wypuszczają przeróżne wydania zbiorcze seriali bądź filmów uważanych za klasyki bądź "niszowe" tematycznie anime więc widocznie zyski są na tyle zadowalające by bawić się w to dalej. Wiadomo nie ma co też przesadzać bo zachodni fani też w większości mają zjebany gust co widać na przeróżnych forach,w komentarzach na YT ale dobrze,że jeszcze jest co kupować jeśli chodzi o płytki.
« Ostatnia zmiana: Sierpień 23, 2016, 15:05:53 wysłana przez Paliodor »


80sLove

  • Sr. Member
    • Wiadomości: 486
    • Zobacz profil
    • Animei
Odpowiedź #26 dnia: Sierpień 24, 2016, 23:00:44
Na posty Rezro przestaje odpowiadać, bo proponuje mi (swoje?) leki :)

---

Cytat: Paliodor
No ja się nie dziwię,że nie chcieli kupować bo nie wiem kto byłby na tyle głupi by wywalać grubo ponad 50$ za 45minutowy ep XD Może w JP pomyleni otaku takie coś łykają ale na zachodzie jeszcze nie postradali rozumu.
Czemu znowu pomyleni. Stać ich, to wydają.

Poza tym dzięki temu pomyleniu, chęci płaceniu za to co się lubi - anime, pomimo bycia niemainstreamem w samej Japonii, ma około 35 nowych seriali co 3 miesiące :) Produkcja przeciętnego 25-minutowego odcinka kosztuje 150 tysięcy dolarów, trzeba opłacić czas w TV, a ilość odbiorców i tak będzie ograniczona. Nawet sam Gundam - japońskie Gwiezdne Wojny - wcale nie jest popularny:
http://www.crunchyroll.com/anime-news/2016/06/19-1/questionaire-quizzes-college-kids-on-their-gundam-experience

Zestawy Blu-ray muszą być drogie, nawet te zagraniczne, inaczej japońscy fani będą sprowadzali je z zagranicy. Jak chcesz, aby wychodziło więcej dobrych anime, musisz być tak samo pomylonym, zamiast narzekać na japoński fandom, który jest wewnętrznie różny i może mieć różne upodobania, nie związane z mecha czy SF ;)

Cytuj
Pewnie nikt.Ja się na początku przymierzałem do zakupu ale jak zobaczyłem cenę to się tylko uśmiałem.

Zresztą to był zwykły import z JP z dodanymi napisami,takie samo wydanie mogę sobie kupić choćby w CD Japan i niczym się nie będzie różnił od tego co sprzedawano w USA.
Japońce poszli po prostu po najniższej linii oporu,wydając u siebie Unicorna i przy okazji wrzucając napisy by ich oddział w US mógł to też u siebie sprzedawać. To tylko pokazało jak mieli wywalone na to czy się to sprzeda na innym rynku. Walnęli cenę jak u siebie i gotowe.
No, ale o to właśnie chodzi, nie? Często fani narzekają na różne limitowane lub nie edycje na każdy rynek.

Cytuj
Jakoś niektóre firmy nadal wypuszczają przeróżne wydania zbiorcze seriali bądź filmów uważanych za klasyki bądź "niszowe" tematycznie anime więc widocznie zyski są na tyle zadowalające by bawić się w to dalej. Wiadomo nie ma co też przesadzać bo zachodni fani też w większości mają zjebany gust co widać na przeróżnych forach,w komentarzach na YT ale dobrze,że jeszcze jest co kupować jeśli chodzi o płytki.
No dobra. Ale wszystkie zbiorcze wydania nie wychodzą zaraz po premierze, tylko służą za premię dla wydawców po jakimś czasie. Nikt ich rozpatruje raczej w kwestii polityki wydawniczej w ojczystym kraju.
« Ostatnia zmiana: Sierpień 24, 2016, 23:16:06 wysłana przez 80sLove »


Rezro

  • Hero Member
    • Wiadomości: 573
    • Zobacz profil
Odpowiedź #27 dnia: Sierpień 25, 2016, 09:27:25

Na posty Rezro przestaje odpowiadać, bo proponuje mi (swoje?) leki
A co ja używam absurdalnych argumentów jak ten?
Jeśli większość dzieci zna życie jaskiniowców z Flinstonów i - dajmy na to - "Był sobie człowiek", to ich niespójność jest dowodem na niespójność naszej przeszłości?


No ale temat mimo rozrostu i tak zaczął się już wyczerpywać. Nie ma już wątku który faktycznie wymagał by kontynuacji, więc nie ma problemu. Dziękuję za dyskusję.


Zestawy Blu-ray muszą być drogie, nawet te zagraniczne, inaczej japońscy fani będą sprowadzali je z zagranicy.
Co samo w sobie nie jest jednak tu problemem bo produkt jest niszowy. Jak słusznie zwrócił uwagę przedmówca Japońscy wydawcy mają gdzieś zachodni rynek więc twój argument że to nasza wina że nie kupujemy jest absurdalny.


Jak chcesz, aby wychodziło więcej dobrych anime, musisz być tak samo pomylonym, zamiast narzekać na japoński fandom, który jest wewnętrznie różny i może mieć różne upodobania, nie związane z mecha czy SF
No i znowu unikasz sedna problemu.. my narzekamy właśnie na fakt że Japoński rynek przestaje być różnorodny i zaczyna powoli być to tylko jedno i to samo upodobanie do Moe i Fanserwisu. No ale ty się tak sfiksowałeś na dowodzeniu swoich racji że już nie wiesz o czym mowa.


Powiem wprost że przypomina mi to sytuację na zachodnim rynku na początku milenium gdzie podążając za najpopularniejszymi schematami korporacje zmieniły block-bustery w prawdziwy szlag.. czy była to właściwa droga potwierdzają tylko czasy współczesne w których oparte na produktach niszowych blockbustery przekręcają liczniki. Podpowiem tylko że mieliśmy tu do czynienia z mechanizmem w którym filmy stawały się coraz gorsze więc ludzie przestawali je oglądać, co z punktu widzenia korporacji było powodem by jeszcze bardziej zhomogenizować filmy by "rozszerzyć" pulę popularnych odbiorców co czyniło je jeszcze gorszymi i odstraszało widzów. Podobnie tu.. ja na serio mam nadzieje na istnienie w Japonii tych rożnych gust fanów o których mówisz bo jak na razie wszystko coraz bardziej zaczyna być robione pod "typowego otaku". Ty jednak zachowujesz się jakby twój gust był niszowy i pokrzywdzony a nie jest..
« Ostatnia zmiana: Sierpień 25, 2016, 09:55:49 wysłana przez Rezro »