Polski Serwis Mobile Suit Gundam


Gunbuster

Broken Fang

  • Administrator
  • Hero Member
    • Wiadomości: 1176
  • Zeon Axis
    • Zobacz profil
    • http://www.wielkieroboty.blogspot.com
dnia: Luty 13, 2015, 11:28:57

]Gunbuster
Rok produkcji: 1988 - 1989
Liczba odcinków: 6

 
  Fabuła
              Gunbaster trafiał na listę Anime do obejrzenia wielokrotnie, ale głównie z powodu mojego zapominalstwa, bądź ?ważniejszych? serii do obejrzenia, ciągle go przekładałem. Niemniej, w końcu czas nadszedł na rozprawienie się z Gunbusterem, kolejną serią z nielubianego przeze mnie Gainaxu, od jeszcze mniej lubianego przeze mnie Anno. 

              Nie chciałem lubić Gunbastera, starałem się wciąż szukać dziury w całym i po prostu walnąć kolejnego paszkwila pokroju mojej opinii na temat EVY. Niestety Gunbuster mi na to nie pozwolił. Od początku postawił sprawę jasno: ?jestem sympatyczną serią i kropka?. No i polubiłem Gunbastera. Jasne, ma trochę wad, czy nieścisłości tu czy tu, ale za to ogląda się go wyjątkowo dobrze, a i klimat ma bardzo dobry. 
              Największym problemem tej serii jest chyba to, że to w zasadzie dwie serie, o dwóch niemal diametralnie innych klimatach. Pierwsze cztery odcinki to typowe SuperRobots z elementami Real i z dużą dawką zdrowego humoru oraz z jasnym jak słońce morałem. Natomoast dwa ostatnie epy, to już inny kaliber - dużo cięższe zarówno pod względem fabularnym jak i klimatu, który bardzo spoważniał. Osobiście mam bardzo mieszane uczucia, co do takiego zabiegu. Byłem przyzwyczajony do lekkiego klimatu, a tu nagle na koniec dostaję ciężkim młotem po głowie. Był to szok - dobry szok, ale mimo wszystko szok. Coś jak nagła zmiana klimatu w ZZ Gundamie, tyle, że w Gunbusterze przejście to było nieco bardziej płynne.  

           
              Świat przedstawiony jest bardzo dobrze zarysowany, a cała technologia dostała mikroserię w postaci Gunbuster lessons, gdzie główni bohaterowie przedstawiają osiągnięcia nauki Ziemi Gunbustera w przystępny sposób, chociaż niektóre rozwiązania obecnie uważam za dyskusyjne (chociażby 13 planet w Solu). Jednak czar SF w serii czuć w odcinkach 5 i 6, gdy seria poważnieje i w kapitalny sposób zostaje wykorzystana różnica upływu czasu miedzy statkiem naszych bohaterów o Ziemią. To buduje świetny klimat, momentami wpadający w melancholię tak dobrze mi znaną z Cylindra Van Troffa Zajdla. Do tego klimat hard SF potęguje zabieg stylistyczny w ostatnim odcinku - brak kolorów. Czerń i biel dodała epickości i spotęgowała klimat, ale? mam do tego rozwiązania również mieszane uczucia. Dużo lepszym, moim zdaniem, rozwiązaniem była mieszanka scen w kolorze (Ziemia) i w czarni i bieli sceny w kosmosie (a w szczególności zakończenie). Jeden z najpiękniejszych, najsmutniejszych i jednocześnie szczęśliwych epilogów, jakie miałem okazje ostatnio oglądać.     
 
Postacie
              Eh? Po Evangelionach stwierdziłem, że Anno nie umie pisać postaci. Gunbuster w zasadzie potwierdza mi tą tezę, tylko, że w przypadku tej serii to nie przeszkadza. Postacie, choć mocno niedoskonałe, to w przeciwieństwie do późniejszych (prze)tworów Anno postacie są sympatyczne i w praktyce nie da się ich nie lubić. Noiriko to typowa główna bohaterka, której brakuje pewności siebie, ale dzięki ciężkiej pracy i pomocy przyjaciół potrafi przenosić góry. Do tego jest fanką mangi i anime (w jej pokoju wiszą plakaty Mojego Sąsiada Totoro i Nausicii (sam chciałbym taki mieć), a w micro serii o nauce w jednym epizodzie cospley?uje wszystkie klasyczne Sailorki (plus Taxido). No i tak naprawdę to właśnie ona posiada prawdziwy rozwój i do tego bardzo łatwo się z nią identyfikować. Jej koleżanka i idolka - Kazumi - podobnie jak Noriko jest sympatyczna. To ona jest zazwyczaj głosem rozsądku i strofuje nieco zbyt emocjonalną młodszą koleżankę. Ma jednak parę dziwnych momentów, szczególnie przy drugiej dyskusji na temat tego, że Noiriko nie może brać udziału w walkach, mimo że podobna dyskusja odbyła się jeszcze przed wylotem naszych bohaterek w kosmos. Jest też bohaterką dosyć dziwacznego wątku romantycznego. ?Trener? Otha to taki prototyp dla Gendo. Gendo to taka wersja demo Othy. Gość jest surowym instruktorem, który wyciska dziewiąte poty z naszych bohaterek, a do tego, upiera się, że w niezdarnej i przerażonej dziewczynie drzemie ogromny potencjał, który pozwoli uratować ludzkość. Jung Freud to pilot z ZSRR (naprawdę zabawnie wychodzą takie rzeczy, gdy w latach 20XX wciąż jest mowa o ZSRR). Początkowo to rywalka Kazumi, a później bliska przyjaciółka głównych bohaterek. Fajna postać poboczna, ot typowa twarda dziewczyna z zawadiackim wyrazem twarzy. Generalnie to z jej powodu pochlipywałem przy napisach końcowych. No i na koniec Kimiko. Koleżanka Noiriko z akademii, która zawsze ją wspierała i podtrzymywała na duchu. W przeciwieństwie do innych koleżanek nigdy nie podejrzewała Noiriko o to, że jej wybór do lotu w kosmos to efekt nepotyzmu. Do tego w późniejszych odcinkach staje się punktem odniesienia. Gdy nasze bohaterki wracają pierwszy raz, Kimiko jest już młodą matką, gdy wracają jej córka jest już nastolatką. To właśnie głównie dzięki niej mamy ten niezwykle melancholijny klimat serii.  
 
Mechy
              Tutaj wyszło w zasadzie najsłabiej. Generalnie podstawowe maszyny w serii wyglądem przypominają Getta Robo i średnio pasują do całkiem ?poważnego? SF, jaki mamy w tej serii. W sumie broni się jedynie sam Gunbuster i jego wersja produkcyjna. Same bitwy też niespecjalnie wyglądały. Szczególnie, gdy oglądaliśmy je z perspektywy kokpitu, gdzie otrzymaliśmy mało ciekawe pętle animacyjne. Choć trzeba oddać sprawiedliwość, gdy miały wyglądać epicko to wyglądały (w późniejszych epach).   
 
Animacja i muzyka
              Animacja to taki standard przełomu lat 80tych i 90tych w OVAch, czyli baaaaaaaaaaaardzo ładna i przy tym ręczna. Jasne to jest Gainax, więc trochę mocno rzucających się w oczy pętl animacyjnych jest (szczególnie podczas scen pokazujących pilotowanie mechów). Do tego takie dziwne wstawki, bo Mechy ogólnie niby nawiązywały swoim malowaniem do państwa, z którego pochodzą, ale tak np. mamy MSa z logiem Adidasa? Czyżby w przyszłości było państwo dresów? Niemniej to drobnostki niemające żadnego wpływu na odbiór serii. Jedyne, co mi się nie podobało tak naprawdę, to słaba animacja w mikroserii Science lessons. Postacie w SD wyglądały naprawdę słabo. Ładnie zrobiło się w dwóch ostatnich odcinkach.              Muzyka była dobra, choć nieszczególnie zapadła mi w pamięć. Niemniej warto o niej wspomnieć, bo melodia z finału dźwięczy mi w uchu do tej pory. 
 
Podsumowanie
              Dobra seria zarówno od Gainaxa jak i (co niesamowite) od Anno. W zasadzie podsumować mogę prostym zdaniem: Piękna i melancholijna seria. Najlepsze anime wydane przez tę wytwórnie. Ocena jest dla mnie trudna, dlatego iż pasuje mi wszystko między 7 a 9 Tetsujinów, zatem: 
 
Ocena
8 Tesujinów

Recenzja: http://wielkieroboty.blogspot.com/2015/02/gunbuster.html


80sLove

  • Sr. Member
    • Wiadomości: 486
    • Zobacz profil
    • Animei
Odpowiedź #1 dnia: Wrzesień 18, 2016, 23:47:00
Ciekawa informacja z niemieckiego konwentu Connichi.

Hiroyuki Yamaga - współzałożyciel i prezes studia Gainax (kto oglądał dramę Aoi Honoo wie, kto to ;) ) - miał zdradzić, że mają plany produkcji trzeciego anime z serii Top wo Nerae! / Gunbuster ^^

Próba wyciągnięcia swojego studia ze stagnacji przez stare tytuły? Z jednej strony Gainax nie ma już ludzi odpowiedzialnych za Diebustera, który mnie średnio ciekawił (poszli sobie do nowo-założonego Triggera). Z drugiej strony praca nad innym projektem Gainaxu - filmem Blue Uru, będącym sequelem Royal Space Force: The Wings of Honneamise  -  jest też rozciągnięta na długie lata. Dodatkowo studio sprzedało inną swoja własność - Furi kuri, do końca też nie jestem pewien, jak wygląda kwestia prawna Neon Genesis Evangelion, której filmy są robione przez inne studio, a na obwolucie ostatniego tomu mangi jak byk pisze "Oryginalny pomysł: khara".

Choć pewnie przesadzam, bo Blue Uru jest robiony przez weteranów, którzy mogą chcieć odpowiedniej jakości, co wymaga czasu i pieniędzy. Ponadto ostatnia seria studia - Wish Upon the Pleiades z 2015 roku (widziałem tylko jeden odcinek) - też nie wygląda źle pod względem animacji:
https://www.youtube.com/watch?v=8eq48XJ_gso

Zresztą jest jeszcze jedna sprawa. W 2020 roku minie 16 lat od premiery Diebustera, czyli tyle samo lat jak pomiędzy wydaniem pierwszych odcinków Gunbustera i Diebustera :) Nie mówiąc o rocznicy za dwa lata.
« Ostatnia zmiana: Wrzesień 19, 2016, 02:04:41 wysłana przez 80sLove »


Marciosss

  • Full Member
    • Wiadomości: 128
    • Status GG
    • Zobacz profil
Odpowiedź #2 dnia: Luty 09, 2017, 14:33:28
Najlepsze co Anno zrobił  :)  Aż dziw że seria nie zyskała takiej popularności jak Evangelion, może to przez bycie OVĄ?
Zasadniczo metoda twórcza była taka sama jak w NGE- wziąć i zmiksować co nam się podobało w innych produkcjach. I tak mamy stacje jak z Odysei Kosmicznej, krążowniki z Gwiezdnych Wojen, owadzich obcych z którymi nie da się dogadać (Obcy, Kawaleria Kosmosu) i mechy które miejscami walczą jak Kamen Rider.
Fabuła, raczej space operowy standard z pewnymi przebłyskami ambicji, dzięki temu że serial ma 6 odcinków nie było czasu na to by wszystko się rozlazło i przesadziło jak w NGE. Postacie sympatyczne, dość dobrze rozbudowane ale nie jakieś nadzwyczajne.
Największym plusem jest strona audiowizualna. Ładna kreska, fajne projekty jednostek i świetna muzyka. Bitwy kosmiczne należą do najlepszych jakie widziałem, są dynamiczne ale jednocześnie nieprzesadzone więc wiadomo kto obrywa  :)
Ogólnie to bardzo przyjemna seria do której na pewno kiedyś wrócę.