Pokaż wiadomości

Ta sekcja pozwala Ci zobaczyć wszystkie wiadomości wysłane przez tego użytkownika. Zwróć uwagę, że możesz widzieć tylko wiadomości wysłane w działach do których masz aktualnie dostęp.


Pokaż wątki - Rezro

Strony: [1] 2 3 ... 5
1
Super Robots / Darling in the Franxx
« dnia: Czerwiec 10, 2018, 14:12:57 »

Na początek wyjaśnijmy sobie jedno. Nie jest to typowa seria mecha. Jest to raczej serial obyczajowy (slice of life) z jedynie elementami gatunku. Walk i wątków dotyczących samych robotów jest relatywnie mało. Nie znaczy to jednak że jest to zła seria, wręcz przeciwnie. To jedna z lepszych serii w posuszy ostatnich lat (nie licząc Gundamów).





Zacznijmy wpierw od tego co złe. Kokpity zostały zaprojektowane przez Randyego Marsh'a i są tak idiotyczne że odpuściłem sobie z początku tą serię, do której powróciłem jedynie po zachęcie. No i same roboty wyglądają jak zabawki. No ale to tyle złego.


Mimo fan-serwisowego designu seria w ogolę nie może być za takowy uznana. Narracja przez większość czasu wręcz ignoruje te sprawy, a gdy w końcu na koniec mamy wyjaśnione o co biega to ma to nawet sens. Całość przez większość czasu zachowuje sprawnie klimat niepokojącej tajemnicy i choć sam twist jest dość standardowy dla klonów Evangeliona (bo z tym mamy tu do czynienia) to jednak nie jest rozczarowaniem. Jest po prostu ok.


Seria jest znacznie lepsza o takich niewypałów jak Brain Powered, Evangelion czy Aquaron, choć świetnemu RahXephon'owi do pięt nie dorasta. To jednak spokojnie bije takie serie jak Bokurano czy Fafner. W sumie polecam, ale z zastrzeżeniem że należy wiedzieć na co się pisze bo sporo osób zdaje się mieć o to tylko pretensje.


Dla formalności. Seria koncentruje się na romansie nastoletniego Hiro (właściwie 016 bo wszystkie postaci tam mają tylko numery) który to nie może znaleźć kompatybilnego partnera, z tajemniczą Zero Two (ironicznie właściwie zwaną Iota a potocznie "Partner Killer", choć nie jest ona dominatrix a po prostu systemy jej mecha niszczą większość pilotów). Dziwnym zbiegiem okoliczności który z czasem okazuje się nie być tak dziwny, Hero okazuje się być jedynym kompatybilnym z nią pilotem. Dziewczyna zostaje więc przeniesiona do ich jednostki i przez całą serię coś śmierdzi bo wszystko stopniowo zaczyna się robić coraz bardziej dziwne. A i nasi bohaterowie walczą z tajemniczymi bio-mechami znanymi jako Klaxosaurs.


Ocena? Daje jej 8/10 ale nie jako mecha.

2




Jako że jest tego sporo to daję linka raportu: Tu

3
Super Robots / Batman Ninja
« dnia: Kwiecień 25, 2018, 18:44:59 »
Co uzyskamy z połączenia komiksów i wszelkich klisz anime?





Coś zaskakująco strawnego. No można się przyczepić do samej grafiki ale nie jest jakoś bardzo źle. Ogólnie jest to coś co trzeba zobaczyć by uwierzyć więc na tym skończę temat. I nie.. klasyfikacja nie jest błędna. Powiedziałem wszystkich klisz anime..

4
Super Robots / Mazinger Z: Infinity
« dnia: Kwiecień 05, 2018, 12:58:47 »
Filmowe zwieńczenie klasycznego Mazingera. No cóż..





Nie jestem fanem klasycznego Mazingera, więc nie mogę powiedzieć bym czuł sentyment do elementów serii. Niemniej fani znajdą tu nawiązania do większości serii (mamy w sumie cztery maszyny plus ten dziwny żeński team). Co ciekawe w serii mamy mieszankę stylistyczną z zarówno pokracznymi klasycznymi designami wrogów oraz ekip pomocniczych, jak i skręcającą w realizm maszyny ziemian w tym seryjnie produkowanych Mazingerów z naprawdę sprawnie odświeżonymi designami głównych maszyn. Może wydawać się co dziwne ale w sumie balansowanie stylów wypadło nawet znoście. Niestety w mojej ocenie film nie dorównuje świetnemu remake'owi (seria Impact). Jednak myślę że fanom może się spodobać.

5
Real Robots / A.I.C.O.: Incarnation
« dnia: Marzec 10, 2018, 17:48:43 »
Seria anime na zlecenie Netflix będąca czymś w stylu Blue Gander'a, tzn. zawierająca elementy Biopunku.





W bliskiej przyszłości nastąpił gwałtowny rozwój biotechnologii. Opracowanie tzw. sztucznych form życia zrewolucjonizowało transplantologie, ale w pewnym momencie doszło do tragedii gdy jedna z form życia zmieniła się w coś w rodzaju Creepa z Starcrafta na sterydach. Zagrożenie udało się odizolować za serią barier, a grupa śmiałków eksploruje niebezpieczny teren odzyskując różne technologie z opuszczonych laboratoriów. W serii tej podążamy za losami jednej z ekspedycji zmierzającej do rozwiązania sekretu tragedii.


No i tyle mogę powiedzieć bo seria ma naprawdę solidną fabułę z ciekawą konspiracją i niejednoznacznymi bohaterami, a zarazem wyważony poziomem ciężkości. Seria nie jest ściśle serią mecha, ale te występują na tyle prominentnie że klaryfikacja nie podlega debacie. W sumie w mojej ocenie jedna z lepszych serii tego typu w ogóle. Polecam! 9/10.

6
Tokusatsu / Fullmetal Alchemist
« dnia: Marzec 02, 2018, 11:35:48 »
Aktorska wersja tej świetnej serii (tak również mnie zaskoczyło jej istnienie).





Musze powiedzieć że całkiem niezła, choć to zarazem nieco inna historia więc należy się nastawić na pewne różnice co do intrygi. Wykonanie jest solidne jak na Japońskie standardy filmowe (czyli słowo "standard" w cudzysłów) i to mimo że efekty w większości są zrealizowana za pomocą CGI, co myślę że jest jednak dość zrozumiałe ze względu na skalę pierwowzoru (no niby można się przyczepić że mogli zrobić Alphonse'a, praktycznie ale to czepialstwo). Może nie jest to Brotherhood ale w porwaniu do innych analogicznych adaptacji (które często ssą) wypada całkiem nieźle.


Aha.. i seria została wydana na zachodzie przez Wernera i Netflix.

7
Kamen Rider / Kamen Rider Kiva
« dnia: Luty 14, 2018, 15:53:27 »

Solidna seria której gimmickiem jest to dzieje się w dwóch przedziałach czasowych.





Współcześnie muzyk Wataru Kurenai sprawdzi walkę z tajemniczymi wampirycznymi istotami znanymi jako Fangire, korzystając z mocy Kivy która pod wieloma względami przypomina moce jego przeciwników. Równocześnie jego losy przeplatając się z tajemniczą organizacją korzystającej z Kamen Ridera IXA który nie jest powiązany z żadną konkretną osobą wielokrotnie zmieniając właściciela. Nietypowa konstrukcja serii pozwala równolegle poznać kontekst wydarzeń związku z historią ojca Wataru niejakiego Otoyi którego historia ma wpływ na to dlaczego nasz bohater jest kim jest.

8
Nowy sezon i coś czego jeszcze nie było. Mamy bowiem dwie i to na starcie zantagonizowane grupy reneger'ów.





Lupinranger to grupa widmowych złodziei (inspiracja Personą 5 dość oczywista) którzy zbierają elementy tzw. Kolekcji Lupina która została skradziona przed laty przez międzywichrową organizację przestępczą Gangler. Dla kontrastu Patranger są oddziałem policji zwalczającym przestępczość międzywyrazową, którym fakt istnienia grupy złodziei również jest nie na rękę.


Co jak co ale pomysł przedni i jeśli tylko całość zachowa poziom to będzie to naprawdę dobra seria. A poziom jako taki seria ma. Kostiumy są solidne i nie brakuje akcji. No przynajmniej na starcie.

9
Kamen Rider / Kamen Rider Kabuto
« dnia: Luty 08, 2018, 09:56:33 »
Jedna z najbardziej nierównych serii w marce. Z jednej strony jedne z najlepszych efektów graficznych i designów jak do tej pory.. do TEJ pory. Z drugiej strony zdecydowana większość bohaterów to banda idiotów.





Na szczęście ważną rolę w filmie odgrywa Arata Kagami. Drugorzędny bohater który jest nawet nie znośny, a całkiem solidną postacią. Jest on zdeterminowany oficerem służb, który walczy mimo braku mocy bo przez większość serii nie jest Riderem. Co ciekawe niemalże wszystkie irytujące postacie sporo zyskują przed finałem, więc była to po prostu dziwna decyzja stylistyczna. Ba! Jedna z najbardziej nielubianych przeze mnie postaci Sasword na koniec okazuje się mieć jeden z najlepszych wątków fabularnych. Niestety moja ulubiona zbroja z samego wyglądu jest przedmiotem żartu. Sam pomysł na potwory jest również fajny z inwazją insektów zdolnych do przejmowania tożsamości ludzi, a gimmick z zatrzymaniem czasu zrealizowano nawet lepiej niż podobny z Driva.


W sumie więc nierówna seria. Co jest dobre jest naprawdę dobre. Z drugiej co ssie to ssie ostro. Na koniec wychodzi więc specyficzny średniak ala Ryuki na tripie.

10
Kamen Rider / Kamen Rider Hibiki
« dnia: Luty 08, 2018, 09:34:09 »
Kamen Rider Hibiki to najbardziej niesławna seria w historii. Dosłownie czarna owca marki.





Nie dlatego że jest zła, ale dlatego że jest to najmniej Riderowa seria w historii. Mogła by być ona spokojnie swoją własną serią pokroju Lion-Maru i nikt nie zauważył różnicy. Na dodatek ma ona słaby finał i jeden z najsłabszych gimmick'ów w historii w której bohaterowie zwalczają potwory za pomocą muzyki. Fabuła nie jest w sumie warta wspomnienia. Jest to historia ludzi którzy za pomocą magii muzyki zmieniają się w Oni (Japońskie ogry) by walczyć z Yo-Kai (Japońskie folkowe straszydła) znane jako Makam?.
Ocena :'(


W sumie walne jeszcze jedną reckę by zatrzeć złe wrażenie.. o f*k.. no dobra następna seria z mrocznej ery KR jest nieco lepsza.

11
Real Robots / Buddy Complex
« dnia: Grudzień 19, 2017, 16:12:18 »

Od razu mówię że nie ma w tym anime gejów, choć niefortunna w mojej ocenie terminologia może to sugerować.





Buddy Complex to solidny klon Gundama w wersji "light" od Sunrise z roku 2014'go. Aoba Watase jest przeciętnym (a jakże) Japońskim studentem który pewnego dnia zostaje niespodziewanie zaatakowany w szkole przez (a jakże) wielkiego robota. Na szczęście dla niego ratuje go koleżanka z klasy która również posiada (a jakże) takowego robota i potem wszyscy lądują w anomalii czasowej. No tu już klisze się kończą. Nasz bohater budzi się 70't lat później w kokpicie supertajnej maszyny korzystającej z rewolucyjnej technologii łączącej umysły pilotów i (a jakże) zostaje rekrutowany do załogi nowoczesnego okrętu White Swan.


No cóż, fabuła poza twistem w postaci podroży w czasie jest standardowa ale bardzo przyjemna. W zasadzie wydaje mi się że ten wątek jest jedynym powodem dla którego nie jest to Gundam, bo tak to wszystko inne jest totalnie Gundamowe.


W sumie polecam 7/10

12
Gry / Xenoblade Chronicles 2
« dnia: Grudzień 18, 2017, 17:39:07 »

Jest to zapowiedź a nie recenzja bo jestem w trakcie grania. Niemniej szkoda by ludzie o niej nie wiedzieli.





Akcja dzieje się w świecie w którym niekończące się może przemierzają tytani. Tym razem jest ich więcej choć są nieco mniejsze niż poprzednio. Rex jest płetwonurkiem wychowanym przez małego tytana o imieniu "Grumps". Chłopak dostaje zlecenie towarzyszenia ekspedycji działającej w bliżej niekreślonym celu. W skutek pewnych okoliczności w jego ręce wpada legendarny "blade" o imieniu Aegis. I nie, tym razem są to tajemnicze androidy będące soczewkami zapewniające tamtejszym wojownikom eter. Energię która napędza wszystko w świecie xeno.


Całą reszta to już SPOILERY Otóż okazuje się że Aegis jest de facto zabójcą tytanów, zaś nasi zleceniodawcy to coś więcej niż terroryści. Ale to i tak pikuś w porównaniu do tego z czego szybko zdadzą sobie sprawę fani serii Xeno. A co mi tam.. w serii jest pewien słynny biały mech.. tak ten mech. Od teraz to można chyba już oficjalnie uznać tą grę za Xenogears 2.


Co ciekawe gra ta ma nieco więcej humoru niż poprzednie serie, ale to wciąż stare dobre Xeno. Ocena 10/10 choć może ulec zmianie bo wciąż gram.

13
Gry / Xenoblade Chronicles X
« dnia: Grudzień 18, 2017, 17:21:53 »
W zasadzie można powiedzieć że spin-off mający po raz pierwszy od lat przywrócić wielkie roboty jako grywalny element rozgrywki, który z przyczyn technicznych dotychczas nie był możliwy (z pominięciem protoplasty).





Tu w zasadzie nie ma wiele do powiedzenia. Mamy otwarty świat, a w konsekwencji rozgrywkę bardziej stylu MMO i po raz pierwszy w marce możliwość wygenerowania postaci oraz wyboru klasy. Od pewnego momentu rozgrywki do naszego arsenału dołączają również wielkie roboty, które ułatwiają nam poruszanie się po świecie gry. Samo to jak zazwyczaj w przypadku tej marki rozwiązaniu pierwszorzędnie.


Fabuła gry rozpoczyna się z przytupem, planeta ludzi zostaje unicestwiona przez tajemniczych obcych najeźdźców, zaś ocaleni uciekają w kosmos na statku o nazwie White Whale (choć może to być też nazwa samego lądownika). Ocaleni lądują na zdatnej do zamieszkania planecie, jak się okazuje zamieszkanej przez liczne niebezpieczne bestie, ale jak się szybko okazuje za nimi przybyli też inni. I to zupełnie inni. Z niejasnych pobudek (aczkolwiek wytłumaczonych) wszyscy kosmici znają język ludzi, wiedzą kim oni są i zachowują się w stosunku do nich dziwnie, jakby mieli z nimi porachunki choć sami ludzie dotychczas nie wiedzieli że nie są sami w kosmosie. Ogólnie jest to seria w której klimat Xeno mocno daje o osobie znać.


Niestety mam do niej jedno poważne zastrzeżenie. Ponownie mam wrażenie że historia skończyła się w połowie. Oczywiście nie oznacza to że seria jest pośpieszona, ale mogli to rozegrać nieco lepiej bo jeśli nie będzie kontynuacji to będę zły. Niemniej i tak gra oferuje kilka razy więcej niż większość konkurencyjnych gier tego typu. Jest to więc tylko subiektywna uwaga. Mimo to 9/10.

14
Gry / Xenoblade Chronicles
« dnia: Grudzień 18, 2017, 17:00:32 »
Wraz z przejęciem firmy przez Nintendo sytuacja firmy diametralnie się zarumieniła. Monolith Soft miał tym razem taki budżet jaki zechciał, więc rozpoczęto pracę nad większą skalę.





Co ciekawe gra ta nie powstała jako część serii Xeno ale samodzielny projekt pod tytułem Monado: The Beginning of the World. W trakcie prac twórcy zdali sobie jednak sprawę z podobieństwa gry do ich klasycznej sagi i zdecydowali się uczynić ją jej częścią. Gra okazała się hitem nie tylko w Japonii, ale gra była jednym z tytułów które dotyczyła słynna operacja Rainfall, a więc pikieta do Nintendo z prośbą o wydanie jej na Zachodzie co w konsekwencji ugruntowało pozycję marki.


Akcja gry rozgrywa się na dwóch tytanach znanych jako Bioni i Machonis (istotach wielkości kontynentów), których mieszkańcy "ludzie" (seria dość wcześnie daje do zrozumienia że to osobny miejscowy gatunek który po prostu wygląda jak ludzie) i maszyny znane jako Mechon prowadzą odwieczną walkę kontynuując bitwę między tytanami jaka miała miejsce przed wiekami, która zresztą skończyła się remisem powalając obie bestie. Głównym bohaterem serii jest tajemniczy chłopak o imieniu Shulk, który okazuje się posiadać zdolność do korzystania z starożytnej broni znanej jako Monado. Broni tak potężnej że po jej odkryciu uśpiony od lat Mechon po raz kolejny rozpoczyna inwazję na Bionis.


Jest to pierwsza gra która od lat jest w stanie osiągnąć ten sam klimat co wielki protoplasta serii i choć nie jest tak duży to jednak kiedy historia zaczyna być epicka to jest epicka. Gra nie bez powodu zasłużyła sobie na dobrą reputację i ocenę spokojnie 9/10.

15
Gry / Xenosaga
« dnia: Grudzień 18, 2017, 16:36:27 »

Formalnie trzy gry które ukazały się w latach: 2002, 2004 i 2006, ale tworzące wspólną całość.





Status xenosagi jest dziwny. Po tym jak pracownicy Square opuścili firmę matkę by założyć własne studio Monolith Soft, uważając że Square nie pozwala im na kreatywną swobodę (co "dziwnym" zbiegiem okoliczności idzie w parze z zapaścią tej marki bowiem fuzja z Enix wbrew obiegowej opinii nie ma tu nic do rzeczy). To mimo chęci kontynuowania sagi Xeno, nie mieli oni prawa do korzystania z własności intelektualnej z Xenogeras. Akcja została więc umieszczona w okresie istnienia Federacji kosmicznej który to okres był w zasadzie wzmianką i seria bardzo tonuje nawiązania do poprzedniej gry.


Fabuła tej gry niestety ustępuje bardzo genialnemu poprzednikowi, bowiem Monolith miał bardzo ograniczony budżet podjęto więc rozsądną decyzję o koncentracji na rozgrywce, co pozwoliło twórcą utrzymać się na wodzie. Sam mam mieszane uczucia co to tej serii. Jak wcześniej mieliśmy "trzy w jednym" to teraz mamy "jedno w trzech". Fabuła formalnie nie jest zła, ale fakt że Monolith ewidentnie próbował grać ostrożnie unikając pozwu a zarazem powoli zbudować bazę fanów mających nadzieję na kontynuację serii. Choć Xenosaga to czarna owca w serii to jednak trudno jej nie docenić za sam fakt że dzięki niej Monolith mógł stać się tym kim jest dziś.


Fabuła: Shion Uzuki jest naukowcem pracującym nad militarnym androidem KOS-MOS (i tak jeśli wygląda ona znajomo) przeznaczonym do walki z dziwnymi anomaliami znanymi jako Gnosis. Po ataku tychże na statek badawczy Shion wraz ze swoim działam są zmuszeni dołączyć do załogi cywilnego statku Kukai Foundation, który prowadzi prace nad Zoharem. Dalej dzieje się sporo ale nic wartego odnotowania, mamy bowiem spiski, dziwne technologie, itd. itp. Seria w zasadzie nie jest zła ale wiele jej w some brakuje.


Ocena 7/10

Strony: [1] 2 3 ... 5