Polski Serwis Mobile Suit Gundam


Gundam: Iron-Blooded Orphans

80sLove

  • Sr. Member
    • Wiadomości: 486
    • Zobacz profil
    • Animei
Odpowiedź #315 dnia: Marzec 15, 2017, 00:45:26
Niby co takiego w ogóle do tej pory zrobił Tekkadan, aby mieli być przestępcami? Poza oczywiście dołączeniem do Teiwazu oraz zaatakowaniem ich drugiego człowieka. Nadal jednak nie wiemy, jak ma się prawo w tym świecie do mafii czy porachunków mafijnych. Może Teiwaz jest jedynie czymś w rodzaju yakuzy - zalegalizowanej mafii.

Do tego dochodzą nieoficjalne i oficjalne starcia z Gjallarhornem. Jeśli chodzi o te drugie przypadki to w zasadzie pierwszy sezon skończył się podobną sytuacją jak teraz, ale w drugą stronę - to ta ostatnia organizacja została uznana winnymi ekscesów. Oczywiście ze względu domniemaną siłę polityczno-militarną nic im wielkiego nie stało się, ale znaleziono wśród własnych też kozła ofiarnego - lubiącego czekoladę tatuśka McGillisa.

Skoro istnieją w tym świecie firmy militarne to domniemywam, że jak zostaną zaatakowane podczas wykonywania usługi (eskortowanie Kudelii) to mogą się bronić i zabijać atakujących. Wyjątkiem może być Gjallarhorn, ale ten też musi mieć swoje powody, zwłaszcza jak są wystawieni na widok mediów i opinii publicznej. Jak dla mnie te ostatnie są trochę przeceniane w tym uniwersum, ale w wypadku uznania Tekkadanu za kryminalistów to działa, bo Rastal miał całkowite poparcie polityczne, militarne, więc na deser załatwił sobie dobrą propagandę.

Cytat: Rezro
Chyba się nie zrozumieliśmy.. ja uznałem za idiotyzm jedynie powrót nie ucieczkę.
No to w sumie nie widzę żadnej różnicy między Hanem Solo, a Zackiem - obydwoje są tak samo heroiczni, jak też głupi. Oczywiście, jeśli ten ostatni wróci.

Jedynie rozbieżność, że Han Solo zrobił to w połowie lat 70, a Zack obecnie, gdy ten cały motyw to wyeksplorowana klisza fabularna.


Rezro

  • Hero Member
    • Wiadomości: 573
    • Zobacz profil
Odpowiedź #316 dnia: Marzec 15, 2017, 08:16:09

Niby co takiego w ogóle do tej pory zrobił Tekkadan, aby mieli być przestępcami?
Pomyślmy.. zabójstwa, zniszczenie i zawłaszczenie mienia znacznej wartości, nielegalne posiadanie i handel bronią, potencjalnie naruszenie integralności terytorialnej, udział w zorganizowanej przestępczości, terroryzm. Mam wymieniać dalej? Większość z tego jeszcze przed opuszczeniem Marsa.


Poza oczywiście dołączeniem do Teiwazu oraz zaatakowaniem ich drugiego człowieka. Nadal jednak nie wiemy, jak ma się prawo w tym świecie do mafii czy porachunków mafijnych. Może Teiwaz jest jedynie czymś w rodzaju yakuzy - zalegalizowanej mafii.
Chyba zaibatsu czyli tradycyjną grupą finansową, bo jakoś nie przypominam sobie by jakuza była kiedykolwiek legalna? Oczywiście Taiwez uchodzi niby za poważną firmę, ale nie zmienia to ewidentnej pustki prawnej w jakiej to działa bo maklerzy nie jeżdżą po ulicy w czołgach.. eee.. znaczy w pełni sprawnych czołgach.


Do tego dochodzą nieoficjalne i oficjalne starcia z Gjallarhornem. Jeśli chodzi o te drugie przypadki to w zasadzie pierwszy sezon skończył się podobną sytuacją jak teraz, ale w drugą stronę - to ta ostatnia organizacja została uznana winnymi ekscesów.
Bo była.. jak już mówiłem wtedy jeszcze po ich stronie był przywilej działania w stanie wyższej konieczności. Ale od drugiego sezonu mamy już tylko pogrążanie się ich i pytania o to gdzie jest władza? Wyobraźcie sobie zbroją grupę pod Polskim sejmem, której pozwalają po ostrej strzelaninie w lesie po prostu odejść bo to lokalny kościół pierwszy otworzył ogień. WTF? Mimo wszystko sprawdźcie choćby papiery, nie że ci je mieli.


Skoro istnieją w tym świecie firmy militarne to domniemywam, że jak zostaną zaatakowane podczas wykonywania usługi (eskortowanie Kudelii) to mogą się bronić i zabijać atakujących.
Tyle że w normalnym świcie takowe są mocno licencjonowane i działają pod ścisłym nadzorem, bo tylko skończony debil pozwolił by robić najemnikom co im się podoba, co też ma tu miejsce gdzie dosłownie nikt z rządu nie próbuje nawet ich prześwietlić. Co jak co ale piraci mają tam łatwe życie.


Wyjątkiem może być Gjallarhorn, ale ten też musi mieć swoje powody, zwłaszcza jak są wystawieni na widok mediów i opinii publicznej. Jak dla mnie te ostatnie są trochę przeceniane w tym uniwersum, ale w wypadku uznania Tekkadanu za kryminalistów to działa, bo Rastal miał całkowite poparcie polityczne, militarne, więc na deser załatwił sobie dobrą propagandę.
I tego nie noguję..


No to w sumie nie widzę żadnej różnicy między Hanem Solo, a Zackiem - obydwoje są tak samo heroiczni, jak też głupi. Oczywiście, jeśli ten ostatni wróci.
Ponownie, Han Solo był wynajętym po drodze pilotem frachtowca który nawet nie tyle uciekł co odleciał po skończonej robocie. Zak nawet jeśli nie składał przysięgi to był pracownikiem firmy którą porzucił w krytycznym momencie, ew. powrót w stacji w której ktoś mógłby mu wpakować kulkę za zdradę (w końcu ludzie giną) jest dowodem kompletnego braku rozsądku. Rożnica jednak jest..


Jedynie rozbieżność, że Han Solo zrobił to w połowie lat 70, a Zack obecnie, gdy ten cały motyw to wyeksplorowana klisza fabularna.
To swoją drogą.


Broken Fang

  • Administrator
  • Hero Member
    • Wiadomości: 1177
  • Zeon Axis
    • Zobacz profil
    • http://www.wielkieroboty.blogspot.com
Odpowiedź #317 dnia: Marzec 19, 2017, 13:58:35
odcinek 48... ;D


Tekst poniżej posiada oczywiste spoilery na temat fabuły odcinka numer 48.


  eh... jaka radość przepełniła mnie po obejrzeniu 48 odcinka tego syfu, tym razem nawet się muszę powiedzieć postarali! Jane to wciąż IBO i wciąż jest to dno dna, ale było jakoś fajniej niż zwykle. Jasne wciąż dialogi są tragisłabe, Mika nie ma osobowości, a jego relacje z Atrą i Kundelkiem są pisane przez jakąś chorą osobę. Ale cholera Iok dostał porządny wpierdziel (zgon na moje nie nastąpił), do tego nawet pamiętali, o wątkach z poprzednich arców, to na koniec Orga zdechł!!! Yeah! Czego chcieć więcej! Może, żeby te karabiny działały jak karabiny? Bo jakoś nie wierzę, że tak by sobie na ziemi siedział i obrywał w plecy nic sobie z tego nie robiąc, z tego dzieciaka na moje też powinno być sito, zdychał też trochę za długo (już go nie słuchałem jak coś tam gadał, krzyczałem tylko w monitor "padnij wreszcie", póki co to mój drugi ulubiony ep 2 sezonu, drugi to ten gdzie zdycha ten z różowego mecha. ehh... ale i tak mu pewnie na końcu pomnik postawią...
« Ostatnia zmiana: Marzec 19, 2017, 14:04:35 wysłana przez Broken Fang »


80sLove

  • Sr. Member
    • Wiadomości: 486
    • Zobacz profil
    • Animei
Odpowiedź #318 dnia: Marzec 19, 2017, 20:24:17
Wygląda na to, że Gundam Iron-Blooded Orphans będzie pod koniec soczystą komedią :laugh:

Odcinek 48

Nawet nie potrafią przestawić śmierci najważniejszej postaci w serialu tak, aby nie zamieniło się to w pastisz. Najpierw zniechęca się widza do Orgi przez cały epizod za pomocą wkurwiających, drętwych, hardkorowo wyniosłych mów, potem przechodzimy do sceny zgonu, gdzie bohater robi... to samo, czyli wygłasza płomienną przemowę dodatkowo kiczowato idąc przed siebie zostawiając za sobą kałuże. Dużo ketchupu nosi ze sobą Orga, skoro tak długo go to uwierało ;)

Nie wiem jak reszta forumowiczów, ale ja mimo pewnej nostalgii do niego lałem ze śmiechu i odczuwałem pewną radość, że nie będę musiał go słuchać. Brawo, tak zniszczyć jedną z najważniejszych scen serii. Do tego niby była nieprzewidywalna (choć ten moment, w którym stoją przed staroświeckim samochodem dał mi już do myślenia), ale z drugiej strony po co Teiwaz (?) w ogóle miałby ich atakować i skąd wiedzieli, że tam znajduje się?  ::)

A to nie koniec - rozbawiło mnie jak nasz murzyn-mechanik nagle sobie przypomniał, że pod siedzibą Tekkadanu są kanały. Ja wiem, że wymyślili ten pomysł z paszportami pod koniec poprzedniego odcinka, ale takie informacje to chyba powinno się dzielić wcześniej z bossem.

Do tego jak to określił Broken Fang wielka wzajemna masturbacja między członkami Tekkadanu - dawno w jednym odcinku nie było takiego wielkiego słodzenia sobie nawzajem, zwłaszcza w stronę Orgii. Aż i ja zapragnąłem trochę postaci w czarnych workach, zwłaszcza tych spoglądających z podnietą na odchodzącego bossa w korytarzu. Ale w sumie nie mam powodu narzekać... wyszedł lepszy fast food xD

Na plus - nie było debilnej sceny powrotu Zacka... bo nie zdążył nawet uciec  :D


Moment... moment! To był w końcu żart, czy też nie? ^^'

 


80sLove

  • Sr. Member
    • Wiadomości: 486
    • Zobacz profil
    • Animei
Odpowiedź #319 dnia: Marzec 25, 2017, 21:51:47
Co powiecie na tatuaż z Barbatosem? ^^'
https://www.reddit.com/r/Gundam/comments/61a3rq/my_barbatos_tattoo/



W sumie nawet gdybym chciał mieć tatuaż z moją ulubioną serią, to poczekałbym z 10-15 lat, mając pewność, że moje zdanie o niej nie zmieni się z wiekiem ^^' Pamiętam, jakim byłem fanatykiem Dragon Ball, a jaki stosunek ma do niej dzisiaj (głównie przez obecnie emitowaną serię Super)


Broken Fang

  • Administrator
  • Hero Member
    • Wiadomości: 1177
  • Zeon Axis
    • Zobacz profil
    • http://www.wielkieroboty.blogspot.com
Odpowiedź #320 dnia: Marzec 26, 2017, 15:48:47
Ep 49...

Śmieszny był ten odcinek, przemowa Miki wywołała u mnie niekontrolowane salwy śmiechu... No i cóż nieco mnie NIEChar zaskoczył, ale pewnie NIEGarma go zastąpi xD. No i? Czy tu wszyscy muszą pierdzielić długie pompatyczne monologi zanim zdechną? Ja pierdziele...


80sLove

  • Sr. Member
    • Wiadomości: 486
    • Zobacz profil
    • Animei
Odpowiedź #321 dnia: Marzec 27, 2017, 02:29:12
No te mowy końcowe naprawdę kładą mocno każdą dramatyczną scenę w tym anime. Nie dość, że bohaterowie na co dzień kłapią dziobami o tym samym w kółko, to jeszcze nawet podczas ich odejścia dostajemy podobne filozoficzne dysputy. "Dogonię to dla ciebie"... chuj mnie to obchodzi. Czy w tym anime dzieci nie mogą mówić jak dzieci, zamiast rzucać metaforami? Przecież chłopcy z plebsu, a tu robi się z nich myślicieli, aby anime sprawiało wrażenie głębokiego. Przypomina mi się Naruto i mesjanizm, ale o 4-krotnym nasileniu ^^'

Nadal najlepszym zgonem w całym serialu był ten z misiem, bo pomimo, że mogło to być przewidywalne, to stało się to tak nagłe i bezwzględnie, że najbliższa osoba denatki nie miała szans pożegnać się. Do tego było to ironiczne, bo osoba, która cały czas pilotowała mechy, zginęła w tak prostacki sposób - od strzału z broni jakiegoś nieznanego randoma-zabójcy.

Dla porównania dokładnie w ten sam sposób ginie boss w poprzednim odcinku, ale on praktycznie nie siedział w kokpicie, a odbiór tej sceny z poprzedniego tygodnia był zupełnie inny, bo dostaliśmy z dwie minuty debilnego gadania.

Kontynuując drugie miejsce zajmuje dla mnie desperacki rajd Shino na flotę przeciwników. Też szybki zgon. I to tyle w miarę udanych śmierci. Można jeszcze do tego zaliczyć biszkopta na siłę, ale otoczka jaka temu towarzyszyła (kłótnia z Orgą) było tak idiotyczna, więc jednak... nie.

Mikazuki i jego przemowa... scenarzyści sobie jaja robią, skoro z naczelnego robola Orgi o cichym usposobieniu przeistaczają go w charyzmatyczną postać. Równie dobrze każdy inny członek Tekkadanu mógł wpaść, że powinni robić to, co im Orga rozkazał, co zresztą chwilę wcześniej słyszymy.

Maki czy jak mu tam było - goodbye. Kompletnie zmarnowana postać jako alternatywny czar... zwykłe emo, które chciało udowodnić, że światem powinni rządzić silne persony, po czym na końcu stwierdza, że fajnie było mieć przyjaciół. Julieta z kolei nie lubi być wykorzystywana przez dorosłych... ale po chwili stwierdza, że co jej szkodzi ;)
« Ostatnia zmiana: Marzec 27, 2017, 02:37:27 wysłana przez 80sLove »


Ranalcus

  • Administrator
  • Sr. Member
    • Wiadomości: 251
  • 2019 - 25 rocznica Fully Cowled Mini4wd
    • Status GG
    • Mój stan Skype
    • Zobacz profil
    • Fejwsi
Odpowiedź #322 dnia: Marzec 28, 2017, 15:55:21
Czy jak powiem iż czekam na kinówke albo 3ci sezon to dostaje autobana na?


trzycha

  • Administrator
  • Hero Member
    • Wiadomości: 757
  • Leniwiec
    • Status GG
    • Mój stan Skype
    • Zobacz profil
    • Polski Serwis Mobile Suit Gundam
Odpowiedź #323 dnia: Marzec 28, 2017, 16:36:31
Perm ban gwarantowany i ja Ci go wręczę.
War... War never changes...


80sLove

  • Sr. Member
    • Wiadomości: 486
    • Zobacz profil
    • Animei
Odpowiedź #324 dnia: Kwiecień 02, 2017, 21:22:49
50 odcinek anime  Mobile Suit Gundam: Iron-Blooded Orphans
UWAGA PONIŻEJ SPOILERY


Buhahaha... żart okazał się prawdziwy :D

A tak poza tym... bardzo dobry ending Gundama dla słabej serii. W sumie nie licząc trochę przydługawych gadek i jazdy na skróty "po latach", wszystko w nim dobrze zagrało. Jest ironia i dwuznaczność bohaterów a la Tomino - opłacało się nie rozbudowywać za bardzo Rustala Eliona, tzn. przez cały serial był tylko nudnym złym, ale dzięki temu nie poznaliśmy wizji jego świata, nie licząc "przyszłość potrzebuje swoich ofiar". Świetna ironia losu, że wybił się na próbie wybicia swojego tutejszego Chara.

Ogólnie koniec w stylu ironicznego zakończenia gry Mobile Suit Gundam:Gihren's Greed - Blood of Zeon, gdzie Amuro także ginie "dla dobra ludzkości". Normalnie mokry sen Gihrena Zabi ^^'
https://www.youtube.com/watch?v=zmRT6MwJfJ8

Marzenia protagonistów - przesadnie eksponowane przy każdej okazji - spełniły się. Miło przy tym, że żaden z nich tego nie dożył, co jest ewenementem w historii Gundama. Podoba mi się też, że nie wszyscy pogodzili się z rzeczywistością i dla nich tym przysłowiowym domem stała się zemsta, czy jak kto woli sprawiedliwość.

No i walki - pamiętacie, jak rajcowałem się jedną z okładek mangi powstałej na podstawie serialu? Nadal uważam, że seria powinna dać sobie na luz i epatować bardziej krwistą zajebistością Mikazukiego w stylu super robot, bo to... w istocie zrobiła na końcu. To zresztą było przyjemne dla oka i jakoś nawet nie przeszkadzało to późniejszemu epilogowi. Jednym słowem powinno być więcej walk jak w standardowym Gundamie, mniej tego idiotycznego powtarzalnego nadmuchanego gadania. Gundam Thunderbolt nie ma z tym też problemu, a nie przeszkadza jej być serią lepszą od IBO.

Wielki plus - zabicie jednego z największych pajaców w historii Gundama. To była wesoła śmierć w satysfakcjonujący sposób, aż żałuje, że nie było wybuchającej głowy jak tej miażdżonej "dziewczyny" Tetsuo w końcówce Akiry (to akurat nie było fajne), ale cóż... telewizja. Może na Blu-ray poprawią? ;)

Podsumowując - gorzki Happy Ending, na jaki liczyłem na początku serialu. Szkoda, że cała seria to taka podróż przez mękę, śmieszności, długie... długie takie same wypowiedzi, dopasowywania możliwości Tekkadanu do sytuacji, bo tego wymaga teraz fabuła. Nie ma też wystarczającej budowy świata, aby cieszyć się z jego końcowego porządku.

Na koniec jeszcze jeden oczywisty plus - nie będzie trzeciego sezonu  8)
« Ostatnia zmiana: Kwiecień 02, 2017, 21:31:17 wysłana przez 80sLove »


Broken Fang

  • Administrator
  • Hero Member
    • Wiadomości: 1177
  • Zeon Axis
    • Zobacz profil
    • http://www.wielkieroboty.blogspot.com
Odpowiedź #325 dnia: Kwiecień 02, 2017, 22:01:44
Gównem było i gównem na koniec pozostało syf i kilometr mułu... Zakończenie nie było niczym szczególnym.

PS:
 Jestem bardzo niezadowolony jednak z tego materiału, postaram się sporządzić recenzje tekstową (chociaż nie wiem, czy znajdę na to siły) i chyba porzucę recenzje tego typu na kanale i skupie się na samych modelach, serie TV wrócą do wersji tekstowej.

https://www.youtube.com/watch?v=bRJdo-1h0uo&feature=youtu.be


80sLove

  • Sr. Member
    • Wiadomości: 486
    • Zobacz profil
    • Animei
Odpowiedź #326 dnia: Kwiecień 04, 2017, 07:26:07
Jako, że moje pierwsze obcowanie z odcinkiem było w miarę optymistyczne, to coś sprostuje. Powinienem napisać nie tyle "bardzo dobry ending Gundama dla słabej serii.", co raczej: "zbyt dobry ending Gundam dla słabej serii". Co do twojego materiału, Broken Fang, to przewrotnie powiem, że był to jeden z lepiej uzasadnionych przez ciebie opinii :P Jedynie może pod koniec - nie pierwszy raz zresztą - zbyt emocjonalnie podszedłeś do recenzowanej przez siebie serii.

Na poparcie tej tezy powiem, że chociaż mam trochę lepsze zdanie o IBO(o jakieś 0,5 oceny ;) ), to ogólnie z większością argumentów się zgadzam. Niektóre elementy, który wspominasz, sprawiły, że od finału, który początkowo dość pozytywnie odebrałem, teraz zrzedła mi mina.

Ogólnie zapomniałem już o istnieniu tej całej loli McGillisa :D Twórcy skompromitowali się przeoczeniem dalszych losów kreowanej na ważną w historii postać. Niby w Gundamach już coś takiego się zdarzało ("co stało się z ojciec Uso na końcu Victory Gundam, panie Tomino?"), ale tutaj mieliśmy zupełnie inny tego poziom - było na końcu sporo pieprzenia McGillisa o tym, że stworzy dla dziewczynki lepszy świat. Jaki on w ogóle miał być? Co takiego zyskała młoda damulka na końcu? Nie licząc faktu uwolnienia się od starego pryka, będącego emo-januszem polityki i strategii wojennej? ;) Cały wątek kończy się na tym "jestem żoną blondyna i dlatego tu będę mieszkała i czekała na niego". Przypomina mi się watek Huella z końcówki Breaking Bad, który do dzisiaj czeka ;)

Co do Iok Kujan to ludzie chyba nie lubią go z innego powodu niż bycie źle napisaną postacią - po prostu zdarzyło mu się zabić lubianych przez nich bohaterów. Też nie uważam, aby gościu był źle przedstawiony - to po prostu głupek z dużym ego, który z powodu urodzenia, miał zbyt wiele do powiedzenia. Dużo gorzej napisaną jak dla mnie postacią, również mającą zbyt wiele do powiedzenia, był McGillis - patrząc jak jego plan/emo-podejście na końcu było płytkie trudno uwierzyć, że potrafił kogokolwiek zmanipulować.

Co do Rustala Eliona to wcale nie okazał się jak dla mnie na końcu dobry. Ironicznie gościu przybrał po prostu strategię swojego zagorzałego przeciwnika - McGillisa. Postanowił zapisać się w historii niczym Agnika Kaieru, reformując Gjallarhorn. Co więcej pod przykrywką zdemokratyzowania zdobył większą władzę. Niektórzy powiedzieliby, że przybrał trochę strategię polskich komuchów u schyłku PRL-u ;) (przypomnienie: tzw. "pierwsze demokratyczne wybory" w Polsce nie były wcale takie demokratyczne, obowiązywał parytet dla PRL-owskiej władzy).

Co więcej dając niezależność Marsowi zemścił się nawet na marsowym oddziale Gjallarhornu, który zamiast postawić na niego, wolało być neutralne w wojnie. Pozbył się tym samym jedynych przeciwników. Generalnie twórcy chyba chcieli zasugerować symbolicznie zamknięty krąg zdarzeń stąd mech zostaje zamknięty, czekając na czasy, gdy Gjallarhorn znowu stanie się skorumpowany i znowu symbolicznie pojawi się kolejny śmiałek.

Nie zgadzam się z bronieniem G-Reco - jak mówiłem nikt nie kazał Tomino przeładowywać serii wątkami. Ich jakość, nie ilość nie jest wyznacznikiem serii. Nie uważam również, żeby obecnie marka przeżywała zły czas. Mamy przecież Gundam Thunderbolt, a na horyzoncie Gundam: Twilight Axis. Nie wiem, jak będzie z drugą serią, ale pierwsza fajnie rozbudowuje świat UC, przedstawiając też wartość samą w sobie. W przeszłych latach dostaliśmy Gundam Unicorn (także telewizyjny), Build Fighters dla dzieci i G-Reco od Tomino. To dość dobry okres dla marki. Oczywiście IBO nie było najlepsze, ale definitywnie skończyło się. Teraz czeka na 40-lecie Gundama i chyba Sunrise nie będzie się chciało rozpoczynać nowego uniwersum.
« Ostatnia zmiana: Kwiecień 04, 2017, 07:31:55 wysłana przez 80sLove »


Broken Fang

  • Administrator
  • Hero Member
    • Wiadomości: 1177
  • Zeon Axis
    • Zobacz profil
    • http://www.wielkieroboty.blogspot.com
Odpowiedź #327 dnia: Kwiecień 04, 2017, 13:38:46
O, dzięki :).

Cytuj
co stało się z ojciec Uso na końcu Victory Gundam, panie Tomino?"
Jak to co, zginął razem z dziatkami na tym okręcie podczas ostatnich potyczek, łatwo przeoczyć, bo masa trupów wtedy była xD.

Cytuj
Co do Iok Kujan
I tu skrewiłem, bo poszedłem w dygresje i zapomniałem dokończyć o nim (jak mi się często zdarza).

Cytuj
Nie zgadzam się z bronieniem G-Reco - jak mówiłem nikt nie kazał Tomino przeładowywać serii wątkami.
Nie tyle bronię, co tłumaczę dlaczego ta seria jest jaka jest. Tomino nie umie pisać nic poniżej tych ~50 epów ;). A fakt, że po G-Reco dostaliśmy IBO, sprawia, że mam jeszcze większe pretensje o te 25 epów G-Reco.


Cytuj
W przeszłych latach dostaliśmy Gundam Unicorn (także telewizyjny), Build Fighters dla dzieci i G-Reco od Tomino. To dość dobry okres dla marki.
Nie zgadzam się, jasne Gundam ma w tym okresie bardzo silne OVY, ale serie TV to jakiś koszmar, po 1999 nie ma serii TV, którą bym polecił z czystym sumieniem. Jasne jest telewizyjny Uni, ale jest przy tym strasznie kiepawo pocięty. Najszerzej odbieranymi elementami marki są serie TV, a te z każdą kolejną serią są coraz gorsze i co przerażające dobrze odbierane.


Frankon

  • Sr. Member
    • Wiadomości: 484
    • Zobacz profil
Odpowiedź #328 dnia: Kwiecień 04, 2017, 14:17:40
Co do Rustala Eliona to wcale nie okazał się jak dla mnie na końcu dobry. Ironicznie gościu przybrał po prostu strategię swojego zagorzałego przeciwnika - McGillisa. Postanowił zapisać się w historii niczym Agnika Kaieru, reformując Gjallarhorn. Co więcej pod przykrywką zdemokratyzowania zdobył większą władzę. Niektórzy powiedzieliby, że przybrał trochę strategię polskich komuchów u schyłku PRL-u ;) (przypomnienie: tzw. "pierwsze demokratyczne wybory" w Polsce nie były wcale takie demokratyczne, obowiązywał parytet dla PRL-owskiej władzy).
Powiem tak że mi bardziej przypomina pewnego staruszka z kotem...  Pamietaj ze mówi Juli, że teraz ona będzie oficjalnie szefową Gjallarhornu a sam bedzie z tyłu pociągał za sznurki ^^


80sLove

  • Sr. Member
    • Wiadomości: 486
    • Zobacz profil
    • Animei
Odpowiedź #329 dnia: Kwiecień 05, 2017, 19:50:39
Cytat: Broken Fang
I tu skrewiłem, bo poszedłem w dygresje i zapomniałem dokończyć o nim (jak mi się często zdarza).
Wypowiedź godzinna, zaraz po obejrzeniu po odcinka (chyba zostałeś podróżnikiem w czasie ;) ), więc nietrudno o jakieś nieprzemyślane wypowiedzi. Zresztą przytoczony przez ciebie NRGeek też zdaje się robi swoje "mowy" bez przygotowania, ze wspomnień. Gdy oglądałem jego pierwsze filmiki (bodajże o TM-Semic i Secret Service) to zdarzało mi się palnąć facepalma od niektórych farmazon. Pewnie do dzisiaj zalicza pewnie jakieś wtopy, ale nikt nie zadaje sobie trudu sprawdzić dokładnie wszystkich informacji :D

Co do wypowiedzi Juliety o niepoddawaniu to odebrałem ją jako podziw do determinacji protagonisty. Motyw typowy dla anime, aczkolwiek tutaj ogromnie irytujący, bo w zasadzie przez całe anime wszyscy spuszczali się nad możliwościami Mikazukiego.

Cytat: Broken Fang
Nie zgadzam się, jasne Gundam ma w tym okresie bardzo silne OVY, ale serie TV to jakiś koszmar, po 1999 nie ma serii TV, którą bym polecił z czystym sumieniem. Jasne jest telewizyjny Uni, ale jest przy tym strasznie kiepawo pocięty. Najszerzej odbieranymi elementami marki są serie TV, a te z każdą kolejną serią są coraz gorsze i co przerażające dobrze odbierane.
Niby zgodzę się, ale dzięki temu budują fandom, który potem może sięgnąć po OAV-kowe UC. Jestem pewien, że dzięki IBO wielu teraz ogląda Thunderbolt pomimo nieznajomości oryginalnego świata.

Dla porównania w czasach na przykład takiego Seeda nie mieliśmy tylu seriali. Teraz pomimo, że Origin jeszcze nie skończył się, mamy Thunderbolt, a na horyzoncie Twilight Axis. Nie jesteśmy skazani na świat z samym IBO (brrrry... aż ciarki po plecach mi przeszły). Poza tym jak dla mnie Gundam jest niekończącym eksperymentowaniem od 1994 roku. Gundam Age, Gundam Build Fighters, G-Reco, Gundam IBO to typowe próby budowy nowych konwencji, czy nie udanych to inna sprawa. Nie uważam, aby Gundam IBO szczególnie zaszkodził marce, bo jak każdy alternatywny świat Gundama ma/będzie miało swój animowany koniec, a cały fandom i tak skupi się wokół UC. Zresztą mieliśmy już o wiele bardziej popularnego Seeda i jakoś nikt nie troszczy się o jego wskrzeszenia.

Już nie wspomnę, że Gundam Iron-Blooded Orphans jest najmocniej domkniętym zakończeniem w alternatywnym uniwersum. A przecież mogli na chama zerwać z tradycją 2. sezonów i zrobić trzeci o podróży na Ziemię. Albo Bandai i Sunrise są "ambitni", albo seria wcale nie była taka znowu popularna, aby ciągnąć ją dalej :)

Cytat: Frankon
Powiem tak że mi bardziej przypomina pewnego staruszka z kotem...  Pamietaj ze mówi Juli, że teraz ona będzie oficjalnie szefową Gjallarhornu a sam bedzie z tyłu pociągał za sznurki ^^
Coś w tym jest, ale jednak w tym wypadku McGillis był na tyle mądry, że zdążyć zbiec do... parlamentu europejskiego ;)

Swoją drogą Julieta to także dobre wykorzystanie zasobów ludzkich przez Rustala - w końcu to symbol zakończenia wojny (załatwiła symbolicznego mecha i pilota zdrajców) i początku nowej epoki. Idealna marionetka.

Z tego typu powodów, pomimo niecierpienia samej serii i niedociągnięć w epilogu, sam finał jest jak dla mnie udany. Nie często w animowanym Gundamie zdarza się, że protagoniści umierają, doświadczając przy tym losu przegranych - osób, które nie zostaną zapamiętani w historii, a jak już - to negatywnie. Mamy tu do czynienia z prawdą, że "historię piszą zwycięzcy", co jest typowe dla klasycznego Gundama (niech ktoś da Ordze i Mikazukiemu hamburgera ;) ). Spodziewałem się change the world, bądź "od teraz wszyscy kochamy się", a tu miłe zaskoczenie, aż tak miłe, że szkoda takiego finału dla IBO.

Yuka Terasaki - aktorka podkładająca głos pod Kudelię (także Heinza w Macross Delta) ogłosiła małżeństwo i ciąże. Ciekawe, czy wybraniec jest również takim czarodziejem w tych sprawach jak Mikazuki ;)
http://www.animenewsnetwork.com/interest/2017-04-04/gundam-iron-blooded-orphans-yuka-terasaki-announces-marriage-pregnancy/.114300

No i taki żart zerżnięty z innej strony :D
« Ostatnia zmiana: Kwiecień 05, 2017, 20:16:45 wysłana przez 80sLove »