Zaryzykuje jeden post, choć pewnie zaraz mnie oskarżą o Trolling, ale trudno.
Starym wyjadaczem to ja nie jestem, jeżeli chodzi o Gundama, jestem po prostu purrystą UC (nie mylić z Fanboyem).
Świat poszedł do przodu, jakość animacji, muzyki, pomysły, przekonania i religie też.
Bardzo delikatna rzecz gustu w tym akurat wypadku, osobiście wolę te starszą animacje, i tym bardziej muzykę niż to co się dzieje obecnie. No ale jestem sentymentalnym Oldschoolowcem co jeszcze filmy na VHS ogląda i gra na pełnoletnich konsolach

. (Co się niedługo zmieni jak kupię Wii

)
Ale wróćmy do tematu, dlaczego nie lubię nowych serii? Generalnie za stylistykę, po prostu jest ona dla mnie zdeczka niestrawna, za równo jeśli chodzi o projekty postaci jak i o designy Gundamów.Wolę mniej nowożytną animacje niż ta co obecnie jest ukazywana, gdzie faceta trudno odróżnić od kobiety,a bitwy wyglądają bardziej jak gra komputerowa aniżeli Anime (tu akurat zarzut wobec Macross Frontier), oczywiście w ocenach nie jestem obiektywny, schematyczny Unicron bardziej mi się podoba, niż wykorzystujący te same schematy SEED (jak już pisałem stylistyka).
OK, niektóre elementy Double0 są niewypałem, nie każdy może lubić Tierię, czy też nie każdy może akceptować sposób w jaki Setsuna podchodzi do życia i pilotowania Gundama. Nie przekreśla to jednak serii
Oczywiście, że nie, 00 jest na mojej liście 10 ULUBIONYCH serii Gundam, jednak jego drugi sezon to kpina, w porównaniu z pierwszą połową, A nie należę do osób co oceniają każdą składową osobno. Dla mnie siłą 00 są postacie drugoplanowe i świat przedstawiony. Niestety w drugim sezonie scenarzystom spiłowano kły. Postacie które zginęły w pierwszym sezonie po "ożywały" w najróżniejszy sposób (brat bliźniak itp.), do tego nie byli w stanie uśmiercić ani jednej głównej postaci; Śmierć Tierri to kpina, jak dla mnie.
SEED jako remake sprawiał się świetnie przyciągał nowych fanów, może i przez to ktoś zainteresował się starszymi seriami, proszę bardzo, etap mesjanizmu mam już za sobą i nie mam ani czasu, ani ochoty przekonywać do mojego zdania. Ja w SEEDzie nie mam czego szukać, o Gundamie przypomniał mi Wing, więc targetem SEEDa przestałem automatycznie być. Nie trawie też głównych bohaterów (może z paroma wyjątkami). SEEDa mi się nieźle oglądało w połowie serii, pod koniec znów zaczął mnie nużyć. Szczególnie jak Kira wraca po swojej "śmierci" i z grobową miną obwieszcza swoje plany, a wszyscy kiwają z pokorą i idą za tym 17 latkiem (w UC coś takiego nie miało prawa bytu, jak zaczął szczyl mędrkować, to zaraz został "naprostowany"). Dla nowego pokolenia i lubiących nowożytne anime, proszę bardzo, nie dla mnie jest ta seria.
Od jakiegoś czasu stwierdzam, że dla mnie Gundam zakończył się w 1999 jak wyszedł Turn A i jakoś tego stwierdzenia zacząłem się trzymać (Stargazer, Igloo i Unicorn wiosny dla mnie nie czynią).
Obecnie zabieram się za mangi

.