Mobile Suit Gundam ogólnie

trzycha

  • Hero Member
  • Wiadomości: 752
  • Leniwiec
    • Status GG
    • Mój stan Skype
    • Zobacz profil
    • Polski Serwis Mobile Suit Gundam
Data dodania: Marzec 03, 2010, 13:47:28
A więc tu możecie dyskutować (powtarzam dyskutować a nie się kłócić i obrażać) na temat wszystkich serii jakie się do dnia dzisiejszego pojawiły oraz o postaciach etc. Mówiąc krótko możecie rozprawiać nad wyższością, np Seeda od Gundam 00 i i odwrotnie.

Niech to będzie kontynuacja tego tematu http://msgundam.pl/kosz/offtop-z-tematu-o-unicornie/ byle nie w takiej atmosferze.

Jesteśmy ludźmi dorosłymi (bynajmniej większość) więc tak też się zachowujmy.
War... War never changes...

Suavek

  • Hero Member
  • Wiadomości: 1615
    • Zobacz profil
    • http://ja.gram.pl/SuavekS

trzycha

  • Hero Member
  • Wiadomości: 752
  • Leniwiec
    • Status GG
    • Mój stan Skype
    • Zobacz profil
    • Polski Serwis Mobile Suit Gundam
Data dodania: Kwiecień 17, 2010, 21:17:50
Taaaa... czytałem o tym kilka dni temu. Japończykom to się już chyba nudzi i przynosi niezłe zyski skoro powstają coraz to "dziwniejsze" rzeczy nie tylko związane z Gundamami.
War... War never changes...

rx-0

  • Full Member
  • Wiadomości: 147
  • "Lightning... It flashes bright, then fades away"
    • Zobacz profil
Data dodania: Lipiec 24, 2010, 00:04:30
Nie wiem czy teraz ktokolwiek wda się ze mną w dyskusję, ale cóz. Ktoś musi zacząć by inni mogli skończyć.

Nie rozumiem oburzenia, złości, frustracji i bezpodstawnej argumentacji ortodoksyjnych fanów serii G ukierunkowanej na nowe i świeżo wychodzące serie. Rozumiem, że Ci ludzie mają przegromny sentyment do oldschoolowych serii pokroju 0079 czy Zeta, ale powinni też być w stanie zrozumieć nowych fanów (takich jak np ja, bo 6 letniego stażu z serią G nie uważam za jakiś specjalny wyczyn).

Sęk w tym, imho, że starzy wyjadacze, którzy mają za sobą setny seans Zety czy 08th MS Team przejedli się już motywami, wątkami i bohaterami i każdorazowe powielenie schematu (jak np 0079-SEED, 0083-SEED, WING-Double0) jest uważane za profanację i karane śmiercią. Świat poszedł do przodu, jakość animacji, muzyki, pomysły, przekonania i religie też. A zatem normalnym jest, że w nowych seriach dostrzeżemy starych bohaterów w nowych wcieleniach. Fang (nie urażając go broń Boże) często pije do wtórności i powielanych schematów i po częsci ma rację, ale też po częsci nieco naciąga rzeczywistość.

OK, niektóre elementy Double0 są niewypałem, nie każdy może lubić Tierię, czy też nie każdy może akceptować sposób w jaki Setsuna podchodzi do życia i pilotowania Gundama. Nie przekreśla to jednak serii, która przecież wciąż stara się godzić w słabe punkty naszego społeczeństwa - rasizm, wyzysk słabszych, wojny o suchy profit, okultyzm - to wszystko są NASZE aktualne problemy, ale to także BYŁY problemy za czasów starszych serii. Jak widać niewiele się zmieniło w naszym świecie przez przeszło 30 lat. Że powielane kreacje bohaterów? Wiele już zostało powiedzianego przez te 30 lat na temat ludzkiej psychiki, więc i oryginalną postać ciężko jest zmontować. Nie bronię tu uchowaj Boże leniwości Sunrise, ale też staram się usprawiedliwić jakoś czerpanie pomysłow od swoich protoplastów. Ale w końcu to pożyczanie od najlepszych nie? :D

Ten krótki wywód, który mam nadzieje zacheci do rozmowy reszte grona, zakończę jeszcze jednym spostrzeżeniem. G oglądać zacząlem od SEEDa i w tamtym czasie ta seria była dla mnie czymś boskim i niedoścignionym. Następny był WING - też dobry, ale nie lepszy od SEEDa. Dopiero po tych dwóch seriach (niszczonych przez fanów bez mrugnięcia okiem przy każdej okazji) uderzyłem w UC. Na dzień dzisiejszy jestem pewien, że gdyby mój 17 letni móżdżek zamiast przyswajać Kiry i Freedoma przyswajał Amura i RX78/2 albo Kamille i MKII, to do Gundamów nie powróciłbym nigdy. To nie był mój świat, mój wiek, nie doceniłbym tak tych tytułów jak dzisiaj, kiedy jestem (mam nadzieje) troche mądrzejszy. Najzwyczajniej w świecie uznałbym te serie za crap bo nie rozumiałbym 90% przekazu i skazał na porażkę. Moim skromnym zdaniem, o czymś to świadczy na korzyść SEEDa... a zatem...
"Lightning... It flashes bright, then fades away...
It can't protect. It only destroys"

Broken Fang

  • Hero Member
  • Wiadomości: 1153
  • Zeon Axis
    • Zobacz profil
    • http://www.wielkieroboty.blogspot.com
Data dodania: Lipiec 24, 2010, 09:46:53
Zaryzykuje jeden post, choć pewnie zaraz mnie oskarżą o Trolling, ale trudno.

Starym wyjadaczem to ja nie jestem, jeżeli chodzi o Gundama, jestem po prostu purrystą UC (nie mylić z Fanboyem).
Cytuj
Świat poszedł do przodu, jakość animacji, muzyki, pomysły, przekonania i religie też.
Bardzo delikatna rzecz gustu w tym akurat wypadku, osobiście wolę te starszą animacje, i tym bardziej muzykę niż to co się dzieje obecnie. No ale jestem sentymentalnym Oldschoolowcem co jeszcze filmy na VHS ogląda i gra na pełnoletnich konsolach ;). (Co się niedługo zmieni jak kupię Wii :) )

Ale wróćmy do tematu, dlaczego nie lubię nowych serii? Generalnie za stylistykę, po prostu jest ona dla mnie zdeczka niestrawna, za równo jeśli chodzi o projekty postaci jak i o designy Gundamów.Wolę mniej nowożytną animacje niż ta co obecnie jest ukazywana, gdzie faceta trudno odróżnić od kobiety,a bitwy wyglądają bardziej jak gra komputerowa aniżeli Anime (tu akurat zarzut wobec Macross Frontier), oczywiście w ocenach nie jestem obiektywny, schematyczny Unicron bardziej mi się podoba, niż wykorzystujący te same schematy SEED (jak już pisałem stylistyka).
Cytuj
OK, niektóre elementy Double0 są niewypałem, nie każdy może lubić  Tierię, czy też nie każdy może akceptować sposób w jaki Setsuna  podchodzi do życia i pilotowania Gundama. Nie przekreśla to jednak serii
Oczywiście, że nie, 00 jest na mojej liście 10 ULUBIONYCH serii Gundam, jednak jego drugi sezon to kpina, w porównaniu z pierwszą połową, A nie należę do osób co oceniają każdą składową osobno. Dla mnie siłą 00 są postacie drugoplanowe i świat przedstawiony. Niestety w drugim sezonie scenarzystom spiłowano kły. Postacie które zginęły w pierwszym sezonie po "ożywały" w najróżniejszy sposób (brat bliźniak itp.), do tego nie byli w stanie uśmiercić ani jednej głównej postaci; Śmierć Tierri to kpina, jak dla mnie.

SEED jako remake sprawiał się świetnie przyciągał nowych fanów, może i przez to ktoś zainteresował się starszymi seriami, proszę bardzo, etap mesjanizmu mam już za sobą i nie mam ani czasu, ani ochoty przekonywać do mojego zdania. Ja w SEEDzie nie mam czego szukać, o Gundamie przypomniał mi Wing, więc targetem SEEDa przestałem automatycznie być. Nie trawie też głównych bohaterów (może z paroma wyjątkami). SEEDa mi się nieźle oglądało w połowie serii, pod koniec znów zaczął mnie nużyć. Szczególnie jak Kira wraca po swojej "śmierci" i z grobową miną obwieszcza swoje plany, a wszyscy kiwają z pokorą i idą za tym 17 latkiem (w UC coś takiego nie miało prawa bytu, jak zaczął szczyl mędrkować, to zaraz został "naprostowany"). Dla nowego pokolenia i lubiących nowożytne anime, proszę bardzo, nie dla mnie jest ta seria.

Od jakiegoś czasu stwierdzam, że dla mnie Gundam zakończył się w 1999 jak wyszedł Turn A i jakoś tego stwierdzenia zacząłem się trzymać (Stargazer, Igloo i Unicorn wiosny dla mnie nie czynią).

Obecnie zabieram się za mangi :) .



 

rx-0

  • Full Member
  • Wiadomości: 147
  • "Lightning... It flashes bright, then fades away"
    • Zobacz profil
Data dodania: Lipiec 24, 2010, 11:18:22
Cytuj
Szczególnie jak Kira wraca po swojej "śmierci" i z grobową miną obwieszcza swoje plany, a wszyscy kiwają z pokorą i idą za tym 17 latkiem

I tu SEEDa obronię, bo w momencie kiedy Kira wraca, to Archangel i jego zaloga zostali już spisani na straty, więc pomysł Kiry 'Lećmy do ORB, gdzie bynajmniej nikt nam w plecy strzelał nie będzie' nie jest ani mędrkowaniem ani super-poważnym komentarzem. Inna sprawa, że Kira chcąc nie chcąc uratował załogę, są mu dłużni, nie zamierzają go więcej sterować bo na dobrą sprawę wysłałby ich do piachu bez wysiłku... Więc zgadzają się z jego zdaniem.

Inna sprawa, że od momentu jego powrotu na Ziemię, bardziej mi się wydawało ze Kira jest freelancerem niż regularnym pilotem. Podobnie jak Athrun robił co chciał i jak chciał.

Rozumiem Twoje oburzenie, bo Kamille dostawał liścia i musiał się uczyć swojego miejsca w świecie, ale też te postaci są skrajnie różne. Kira to dobroduszny nastolatek którego chyba ostatnim marzeniem jest walka po czyjejkolwiek stronie, a Kamille sam z siebie wybrał bycie pilotem i świadomie poleciał z Charem i reszta po wydarzeniach w jego macierzystej kolonii. Stąd też jego zadziorny charakter i lanie co rusz jak zaczynał pyskować.

Cytuj
Starym wyjadaczem to ja nie jestem, jeżeli chodzi o Gundama, jestem po prostu purrystą UC (nie mylić z Fanboyem).
Nic takiego nie napisalem :). Zwyczajnie uważam Cię za jedną z tych osób ktore do upadlego bronią UC, nieważne co i kto powie :>.

I bardzo się cieszę ze zabrałeś głos :>.
« Ostatnia zmiana: Lipiec 24, 2010, 11:20:08 wysłana przez rx-0 »
"Lightning... It flashes bright, then fades away...
It can't protect. It only destroys"

Broken Fang

  • Hero Member
  • Wiadomości: 1153
  • Zeon Axis
    • Zobacz profil
    • http://www.wielkieroboty.blogspot.com
Data dodania: Lipiec 24, 2010, 21:12:57
Dobra skrobnę coś jeszcze, bo zapomniałem dodać to w poprzednim poście, ale RX-0 przypominał mi to w sowim broniąc Kiry.

Tak sobie starałem przypomnieć sobie finałowe odcinki i z tego co pamiętam to Kira z tym systemem meteor niszczył dziesiątki okrętów i jeszcze więcej MSów, czyli Kira uśmiercił dobre kilka tysięcy ludzi ;) . I tu jest sęk w SEEDzie dwa Gundamy biorą dziesiątki a może i setki MSów na siebie. W UC sobie takich sytuacji nie przypominam, ba pierwszy Gundam w zasadzie wielce się do zwycięstwa Federacji nie przyczynił, bardziej pełnił rolę propagandową niż miał rzeczywistą militarną wartość. A finałowa bitwa była rozstrzygnięta jeszcze przed pierwszym wystrzałem. W Zecie nie dostrzegłem, żeby Kamille walczył z dziesiątkami Msów naraz. Jedynie czegoś takiego doświadczyłem w Stardustcie.
Do tego żaden Gundam nie skończył się za bardzo kolorowo. Tyrania Zabich została zastąpiona Terrorem Tytanów w przestrzeni kosmicznej. Zniszczenie ich przez AEUG tylko wyprowadziło Neo Zeon na pierwszą siłę. AEUG ze względnie neutralnej organizacji, walczącej generalnie za wolność zamienia się w zwykłe siły federacji. Co doprowadza do wydarzeń z Kontrrataku Chara. Potem zgnuśnienie Federacji pozwala się panoszyć Crossbone, niedługo później Zanscare doprowadza do kolejnej tragedii.
Jak dla mnie 00 (drugi Sezon) czy SEEDy kończą się zbyt kolorowo, ale może to wina braku dalszych części.   

rx-0

  • Full Member
  • Wiadomości: 147
  • "Lightning... It flashes bright, then fades away"
    • Zobacz profil
Data dodania: Lipiec 25, 2010, 07:28:12
System Meteor jest przesadzony, podobnie jak GPO3 i Dendrobium z Stardust Memory, tutaj nie ma dyskusji i wiem o tym bardzo dobrze. Nieśmiertelność i nietykalność Kiry też była niezbyt fajna, ale nie sądzę by SEED konczył się tak bardzo kolorowo jak uważasz. Sporo osób traci życie, Kira wydaję się być nieco niezrownoważony po ostatniej bitwie i tak naprawdę, to wprawny widz zauważy, że ani Naturals and Koordynatorzy nie powiedzieli jeszcze ostatniego słowa w tej wojnie.

W dodatku Rau dosyć skutecznie ownuje Freedoma (co zresztą zdarzało się wcześniej podczas walki z trio CalamityxForbiddenxRaider) więc i ten God mode kiry wydaje się być poniekąd słabszy bliżej końca serii. Prawda jest taka, że ludzie i ludziska umniejszają SEEDowi ze względu na Destiny gdzie nastąpiły masowe zmartwychwstania, plot armor Kiry urósł do rangi czegoś poza ludzkim pojęciem i nawet mini-reaktor jądrowy nie było go w stanie zabić. Moim zdaniem ta krytyka porównawcza nie powinna mieć miejsca, bo jakoś nikt nie krytykuje Zety za to że była ZZ i w dodatku taka słaba, ale cóż, tak już jest.

00 i kolorowe zakończenie? Pewnie, wolałbym żeby 00 skończył się na kształt pierwszego sezonu, z martwym Lockonem i trzema wielkimi pytajnikami przy pozostałych meisterach. Pewnie, wolałbym żeby Saji zabił Louise bądź odwrotnie (so Zeta-style '] ) bądź też Billy panią kapitan, bądź też więcej ludzi mogło pomrzeć (w szczególności Marina, modliłem się o o to a pozostała żywa, ehhh) ale 00 jest jaki jest, pozostawia po sobie PEWIEN potencjał na kontynuację ale generalnie zamyka większość wątków. Moim zdaniem taki a nie inny obraz sprawy zwalić można na podział 25+25. Pozwolono załodze poszaleć w pierwszym sezonie, ale już drugi musiał być wesoły i szczęśliwy (wybaczie, ale jakoś nie rusza mnie spadająca winda kosmiczna, o wiele więcej destrukcji to wyrządziło w takim Tekkamanie niż tutaj).  Może gdyby serial funkcjonował jako całość, to i śmierć Lockona miałaby mijesce troche później (nie byłoby brata bliźniaka) i siostry Sajiego też (bardzo fajna i ciekawa postać), może nie spłycono by Grahama i Aliego, może Ribbonz nie byłby takim bezpłciowym głównym złym... Może, może i jeszcze raz może, a  więc jak widzisz ja też dostrzegam liczne wady tych nowożytnych serii i wcale nie mówię że są perfekcyjne, ale prawda też taka, że i te z UC może za wyjątkiem 0080 nie są.
"Lightning... It flashes bright, then fades away...
It can't protect. It only destroys"

Broken Fang

  • Hero Member
  • Wiadomości: 1153
  • Zeon Axis
    • Zobacz profil
    • http://www.wielkieroboty.blogspot.com
Data dodania: Lipiec 25, 2010, 08:44:26
Tu nie chodzi o ilość trupów, bo Victory było pod tym względem ostro przegięte i parę postaci zginęło na siłę, w 00 było przegięcie w drugą stronę (pewnie dlatego, że film dostał w między czasie zielone światło) i w zasadzie poza tym ruskim dowódcą nie zginęła żadna dobrze skonstruowana postać. Liczyłem na zakończenie z podobnym impactem jak w pierwszym sezonie, a tu tylko ubicie głównego złego i wszyscy żyją długo i szczęśliwe do filmu numer 2. Lubie dobre zakończenia takie jak w Turn A.

Wskrzeszenia dopiero w Destiny? A Waltfeld? A już wspomniany Kira? Mu wskrzesili już w filmach kompilacyjnych :P ? A Rau szachuje Kire bo jest głównym bossem.

ZZ ostro się poprawia gdzieś od 20 odcinka, żeby znowu schrzanić się pod sam koniec z tragicznym zakończeniem (jednym z najgorszym ever(jeden tylko element mi się w nim tak naprawdę podobał, reszta to była WTF?!) Problem z ZZ jak dla mnie to ostra nierówność serii. Stardust to kpina i całkowicie zmarnowanie sporego potencjału (może by zrobić ove na podstawie CDA :D , jak tak bardzo chcę pokazać coś między 0079 a Zetą)(marzenia)). W Zecie jak dla mnie było nieco za dużo rodzajów MSów i za dużo potyczek. MS Team ma dziwny 12 odcinek, który w ogóle nie był potrzebny. 0079 niestety momentami jest zbyt archaiczny.  Igloo jest zbyt schematyczne i nie za bardzo trafia do mnie taka animacja. Kontratak Chara nie radzi sobie zbytnio jako samodzielny film, F91 to w zasadzie ochłap po możliwe kapitalnej serii TV. Też dostrzegam wady swojego ulubionego Uniwersum ;) , a z drugiej strony bardzo lubię Stargazera.
                                                                                               
« Ostatnia zmiana: Lipiec 25, 2010, 08:59:49 wysłana przez Broken Fang »

rx-0

  • Full Member
  • Wiadomości: 147
  • "Lightning... It flashes bright, then fades away"
    • Zobacz profil
Data dodania: Lipiec 25, 2010, 09:27:19
Cytuj
A Waltfeld? A już wspomniany Kira?

Nikt nie powiedział ze Waltfeld zginał podczas potyczki z Kirą. Kira przetrwał bo jest main hiroł i jest koordynatorem. Mwu, no cóż, gdyby nie filmy kompilacyjne (gdzie Sunrise też już wiedział o Destiny) to nie zostałby wskrzeszony, bo w regularnej serii TV zginął i kropka. Dlatego Destiny tak mocno ssie :].

Cieszy mnie fakt, że dostrzegasz słabe strony serii z UC i z wiekszośćią mogę się zgodzić, ale Char's Counterattack jest dobrym filmem w moim mniemaniu. Nie stara się nic na siłę wpychać tylko w relatywnie dobry sposób kończy pewną erę w UC i to w sposób jak najbardziej do przyjęcia - dwóch protplastów ginie, świat idzie sobie dalej. Bezsens ich istnienia zostanie zapomniany, bo byli tylko kolejnymi Newtypami. Przemilczam cudowne cząsteczki psycommu latające tu i tam i odciągające siła woli Oś od Ziemi. To było uber idiotyczne.

Co powiecie na drobną dygresję od tematu? Na pewnej blizej nieokreslonej stronie swojego czasu poczytalem ciekawy topik o tytule: 'Który Newtype jest najpoteżniejszy' - myślę ze to byłby dobry motyw na rozwinięcie dyskusji, może nawet utworzylibysmy osobny topik do tej rozmowy?
"Lightning... It flashes bright, then fades away...
It can't protect. It only destroys"

Broken Fang

  • Hero Member
  • Wiadomości: 1153
  • Zeon Axis
    • Zobacz profil
    • http://www.wielkieroboty.blogspot.com
Data dodania: Lipiec 25, 2010, 09:37:15
Źle mnie zrozumiałeś, nie uważam Kontrataku za słaby film, tylko to, że nie radzi sobie jako samodzielna produkcja, film ciężko zrozumieć bez znajomości poprzednich serii. Z doświadczenia wiem, że osoby, które nie oglądały poprzednich części miały problem ze zrozumieniem go.
Cytuj
cudowne cząsteczki psycommu latające tu i tam i odciągające siła woli Oś od Ziemi. To było uber idiotyczne.
Niczym pyłki z 00, które wskrzeszają zmarłych i naprawiają skutki prania mózgu ;).
Cytuj
'Który Newtype jest  najpoteżniejszy' - myślę ze to byłby dobry motyw na rozwinięcie  dyskusji, może nawet utworzylibysmy osobny topik do tej rozmowy?                                               

Przecież jasno zostało powiedziane, że najpotężniejszym Newtype'em był Kamille. Ciekawszym tematem jest co się dzieje z Newtypami po śmierci (głównie chodzi mi o Lalah jak i postacie z Zety) Czy przechodzą astendencję czy cuś takiego.
« Ostatnia zmiana: Lipiec 25, 2010, 09:40:33 wysłana przez Broken Fang »

rx-0

  • Full Member
  • Wiadomości: 147
  • "Lightning... It flashes bright, then fades away"
    • Zobacz profil
Data dodania: Lipiec 25, 2010, 09:59:44
Cytuj
Niczym pyłki z 00, które wskrzeszają zmarłych i naprawiają skutki prania mózgu

No tak, tyle tylko, że cząsteczki GN sa motywem przewodnim 00, motorem napędowym, źródłem komunikacji itp, więc odkrywanie dematerializacji czy leczenie działania czerwonych cząstek zielonymi jestem jeszcze w stanie przeboleć,

Psycommu miał z założenia powiększać umiejętności Newtypów (jak np kontrolowanie niedużych obiektów na odległoś - funnelli) a nie przenosić siłą woli spadające kawałki skały ;]. Amuro, po drugie, sam nie raz wspomina jak wielką trudność sprawia mu sterowanie funnellami (nawet w Kontrataku Kayra zginęła dlatego, że A. nie utrzymał finów na wodzy). Wszystko to sprawia, że trudno mi jest uwierzyć, Nu który mial tylko sam kokpit z psycommu potrafił wytworzyć jakies niewidzialne łapska które Oś odciągneły...

Sęk właśnie w tym, że Tomino ponoć oficjalnie stwierdził ze Judeau jest najpotężniejszym Newtypem. Drugi w kolejce jest Kamille, pózniej Amuro, przeróżne dziewczyny, w tym i Lalah i PuruTwo i gdzieś tam dopiero pod koniec Char. Stąd właśnie myślę ze taka dyskusja mogłaby wnieść pare ciekawych wniosków.
"Lightning... It flashes bright, then fades away...
It can't protect. It only destroys"

Broken Fang

  • Hero Member
  • Wiadomości: 1153
  • Zeon Axis
    • Zobacz profil
    • http://www.wielkieroboty.blogspot.com
Data dodania: Lipiec 25, 2010, 10:18:58
Dla mnie to taka sama bzdura w obu wypadkach...

No to, jeżeli Tomino powiedział tak a nie inaczej, to po co na ten temat debatować, nigdy nie byłem zwolennikiem nadinterpretacji myśli autora. Bo to głównie zarzuca się naszym szkolnym polonistom.

trzycha

  • Hero Member
  • Wiadomości: 752
  • Leniwiec
    • Status GG
    • Mój stan Skype
    • Zobacz profil
    • Polski Serwis Mobile Suit Gundam
Data dodania: Lipiec 25, 2010, 10:28:18
Cytuj
Sęk właśnie w tym, że Tomino ponoć oficjalnie stwierdził ze Judeau jest najpotężniejszym Newtypem. Drugi w kolejce jest Kamille, pózniej Amuro, przeróżne dziewczyny, w tym i Lalah i PuruTwo i gdzieś tam dopiero pod koniec Char. Stąd właśnie myślę ze taka dyskusja mogłaby wnieść pare ciekawych wniosków.

Załóż temat i wtedy się dowiemy co z tego wyjdzie. Zawsze można tematy połączyć :)

Cytuj
Ciekawszym tematem jest co się dzieje z Newtypami po śmierci (głównie chodzi mi o Lalah jak i postacie z Zety) Czy przechodzą astendencję czy cuś takiego.

Za dużo Gwiezdnych Wrót się naoglądałeś :P

Co mi się już w G nie podoba od jakiegoś czasu to to, że głównymi bohaterami są nastolatkowie, którzy przez splot dziwnych wydarzeń nagle zasiadają za sterami najpotężniejszej broni danej strony konfliktu. Dodatkowo okazuje się, że bez problemu radzą sobie z obsługą...

Chciałbym natomiast zobaczyć więcej serii w stylu MS Team gdzie nie ma niezniszczalnych G, gdzie nie ma sytuacji, w której jedna jednostka jest w stanie zniszczyć dziesiątek innych bez większego problemu.

Nie rozpisuję się zbytnio bo praktycznie to co chciałbym napisać zostało już powiedziane.
War... War never changes...

rx-0

  • Full Member
  • Wiadomości: 147
  • "Lightning... It flashes bright, then fades away"
    • Zobacz profil
Data dodania: Lipiec 25, 2010, 10:52:43
Cytuj
Co mi się już w G nie podoba od jakiegoś czasu to to, że głównymi bohaterami są nastolatkowie

O ile dobrze pamiętam, to najniższa granica wieku w G to Wing, gdzie bohaterowie mają po 15 lat. I o ile dobrze pamiętam po raz drugi, to Sunrise wprowadziło szczyli do fabuły jak pilotów ze względu na zrzeszanie nowego, młodszego pokolenia fanów.

Prawda jest taka, że po kilku odcinkach z reguły zapominam, że Kira ma 17 lat, że Heero ma 15 (bo wygląda jak miał z 25) lub że Setsuna jest 16 latkiem w pierwszym sezonie. Tak mi się coś wydaje, ze to chyba normalny zabieg w dzisiejszych czasach. Prawda, ze jest to absurdalne kiedy takie dzieciaki bez problemu steruja 20 tonowym monstrum, ale cóz tam ;].
"Lightning... It flashes bright, then fades away...
It can't protect. It only destroys"