Polski Serwis Mobile Suit Gundam


Star Trek

80sLove

  • Sr. Member
    • Wiadomości: 486
    • Zobacz profil
    • Animei
Odpowiedź #15 dnia: Luty 12, 2017, 17:00:55
Podobno nowy Star Trek ma mieć miejsce 10 lat przed TOS-em (czyli w Prime Timeline), ale CBS-owi szczególnie nie wierzę. Powiedzieli, co chcieli, a potem, jak serialowi uda się zdobyć popularność, równie dobrze może okazać się, że wszystko miało miejsce jednak w uniwersum filmowym Abramsa (teraz to nazywa się podobno Kelvin Timeline).

No bo po co umieszczają serial w czasach TOS-a? Przecież to nie pomysł jakiegoś showrunnera, tylko oficjeli ze stacji na długo, za czym ktokolwiek został wyznaczony do pracy nad produkcją. Nie lepiej byłoby iść do przodu i pokazać wydarzenia po Star Trek Voyager i Star Trek Nemesis? Przecież to idealne miejsce do zmodernizowanie ST w przeciwieństwie do epoki przed-TOSowej, z którą już były ogromne problemy pomimo dość dużej przerwy czasowej (serial Enterprise).

W "Star Trek Następne Pokolenie" nikt chyba nie tłumaczył różnic w wyglądzie Klingonów. Przynajmniej ja tak to pamiętam. Z tego, co kojarzę pierwsza scena, która to porusza, pojawia w "Trials and Tribble-ations" - zabawnym odcinku Deep Space Nine z okazji 30-lecie Star Treka, gdzie bohaterowie trafiają do epizodu "The Trouble with Tribbles" z TOS-a :D
https://www.youtube.com/watch?v=Xka6IYCpj4E

Na samo pełne wyjaśnienie musieliśmy dopiero czekać w serialu Star Trek Enterprise.

I tutaj może być rozwiązanie - może to nie jest normalny wygląd Klingonów, tylko choroba powstała w wyniku nieudanych zabiegów, które miały na celu usunięcie ludzkich elementów z kodu genetycznego wojowniczek rasy.

Podobno wszystkie seriale oraz większość filmów ST jest teraz dostępna w serwisie Netflix. Na jej platformie mają być także udostępniane wszystkie odcinki Star Trek Discovery.


Rezro

  • Hero Member
    • Wiadomości: 573
    • Zobacz profil
Odpowiedź #16 dnia: Luty 12, 2017, 18:36:38

Podobno nowy Star Trek ma mieć miejsce 10 lat przed TOS-em (czyli w Prime Timeline)
Ale chodzi tu o pilota czy już właściwą serię? No chyba że to ma być kontynuacja pilota.. albo po prostu to olano?


No bo po co umieszczają serial w czasach TOS-a?
Też mnie to zastanawia? Take coś wymagało by sporo retconu albo akceptacji dla serka..


Nie lepiej byłoby iść do przodu i pokazać wydarzenia po Star Trek Voyager i Star Trek Nemesis? Przecież to idealne miejsce do zmodernizowanie ST w przeciwieństwie do epoki przed-TOSowej, z którą już były ogromne problemy pomimo dość dużej przerwy czasowej (serial Enterprise).
Sporym problemem epoki Voyagera była rekonstrukcja gwiezdnej floty która przestawała udawać że ma cywilny charakter. Niemniej żerowanie na sentymencie ma sens tylko jeśli jesteśmy gotowi na ryzyko jak w reboot'cie. W sumie z dwojga złego po tylu latach chyba bardziej sprawdziła by się przemyślana kontynuacja z jakimiś sensownym pomysłem na przyszłość. W końcu po tylu latach ludziom już wszystko jedno, a przy grzebaniu w TOS'ie sarkanie nerdów jest gwarantowane.


W "Star Trek Następne Pokolenie" nikt chyba nie tłumaczył różnic w wyglądzie Klingonów. Przynajmniej ja tak to pamiętam. Z tego, co kojarzę pierwsza scena, która to porusza, pojawia w "Trials and Tribble-ations" - zabawnym odcinku Deep Space Nine z okazji 30-lecie Star Treka, gdzie bohaterowie trafiają do epizodu "The Trouble with Tribbles" z TOS-a
Przyznaję że nie jestem Trekkies, dzięki za korekcję.


Broken Fang

  • Administrator
  • Hero Member
    • Wiadomości: 1178
  • Zeon Axis
    • Zobacz profil
    • http://www.wielkieroboty.blogspot.com
Odpowiedź #17 dnia: Luty 12, 2017, 22:33:15
Z każdym nowym newsem  coraz mniej ten nowy Trek mnie interesuje, a teraz tylko podnosi mi się brew. Wygląd klingonów zmienił się tylko i wyłącznie po przez postęp techniczny i większy budżet, dla mnie powinno to zostać tak jak było to pozostawione w DS9.

Kolejna sprawa to debilne umieszczanie każdej nowej serii w świecie pre TOS, który był quasi nudny, bo to czasy pokojowej ekspansji Federacji, gdzie jedynym konfliktem było wzajemne wygrażanie sobie pięściami z Klingonami. Jeżeli mielibyśmy coś mieć pre to chciałbym okres po utracie Enterprise C, gdzie zagrożenie ze strony Romulan wzrastało na scenie pojawili się Breen i Kardazjanie, a i to co mnie najbardziej interesuje powstanie sojuszu Federacyjno - Klingońskiego, sporo było tych relacji w TNG i DS9, ale chciałbym zobaczyć początki tego sojuszu, chociażby zmiana programu Kobayashi Maru, gdy zastąpiono okręty klingońskie Romulańskimi xD.

Generalnie: wyjdzie obejrzę, ale spodziewam się szmiry na poziomie Voya, albo Entka.

Jak ktoś lubi Treka, to lekturą obowiązkową, jest strona Chucka:
www.sfdebris.com


80sLove

  • Sr. Member
    • Wiadomości: 486
    • Zobacz profil
    • Animei
Odpowiedź #18 dnia: Luty 18, 2017, 04:47:52
Szczerze mówiąc to Star Trek Voyager jest moją drugą ulubioną serią ST - myślę, że bardzo dobrze sprawdza się jako produkcja familijna, ma konkretny obrany cel fabularny, którego mi brakowało np. w Następnym Pokoleniu (jakoś nie lubię space oper, gdzie bohaterowie latają bez wyraźnego powodu - takie seriale automatycznie wywołują u mnie uczucie "będą to ciągnąć dopóki jest kasa"). Fakt, że czasami serial był głupawy, ale skoro nigdy nie traktował siebie tak serio jak Next Generation czy TOS (te odcinki, w których królowa Borg mówi do dziecka, że "bycie Borg to zabawa" :D ), to szczególnie mi to nie przeszkadzało. Wręcz przeciwnie - miałem wielką frajdę z oglądania "Threshold" (epizod, za którego powstanie sami twórcy serialu serdecznie przepraszają, twierdząc że to największa pomyłka w historii ST - chociaż ja tam wolę Spock's Brain z TOS-a   :laugh: ).

Za to mój ulubiony odcinek to "Living Witness" podejmujący tematykę spoglądania historycznego na przeszłe wydarzenia. Epizod bardzo w stylu mojego ukochanego Babylon 5.

A skoro mowa o Babylonie 5, to jego trekowa wariacja - mój ukochany Star Trek Deep Space Nine doczeka się nowego dokumentu o powstawaniu serialu. Projekt, który przygotowuje Adam Nimoy (syn aktora grającego Spocka), Ira Steven Behr (showrunnera serii) i David Zappone (producent kilku innych dokumentów), zebrał w kilka dni na serwisie IndieGoGo ponad 300 tysięcy dolarów (dwukrotność potrzebnej kwoty).
https://www.indiegogo.com/projects/what-we-left-behind-star-trek-deep-space-nine-doc#/

Wracając jednak do Voyagera - w sumie moje ciepłe podejście do tego serialu może wynikać z jeszcze jednego faktu. Otóż jestem wielkim zwolennikiem oglądania serialów tak jak były one oglądane oryginalnie. Tak więc zamiast obserwowania kolejnej serii do zakończeniu poprzedniej, wolałem oglądać je równocześnie, według dat poszczególnych odcinków. Tak więc przez ponad 5 sezonów Star Trek Voyager oglądałem jednocześnie 5 sezonów Star Trek Deep Space Nine, w takiej kolejności jak były emitowane poszczególne odcinki. W tym czasie dwukrotnie robiłem sobie przerwę na dwa filmy kinowe - Star Trek: Pierwszy Kontakt i Star Trek: Rebelia.

I ogromnie polecam ten sposób oglądania zwłaszcza, że lata 1987-2001 to nie tylko jedna wielka ciągłość emisyjna, ale też fabularna w ramach uniwersum - wszystkie wydarzenia dzieją na poziomie kilkunastu lat, więc dlaczego nie obserwować zmieniającej się rzeczywistości Star Treka tak jak ma to miejsce w prawdziwym światem?

Zwłaszcza, że dochodzą do tego ciekawe obserwacje. Jak już mówiłem wcześniej "Trials and Tribble-ations" to odcinek DS9 na 30-lecie serii. Otóż nie jest to jedyna podróż w czasie, jaką w tym okresie zafundowali twórcy ST. Na przełomie mniej więcej dwóch miesięcy (wrzesień - października 1996 roku) dostaliśmy jeszcze Future's End - odcinek Voyagera, gdzie bohaterowie trafiają do 1996 roku, a śliwką na torcie był oczywiście film kinowy Star Trek Pierwszy Kontakt, gdzie bohaterowie Picarda podróżowali do kolebki, czyli 2063 roku. Tego typu elementów nie doświadczy się/nie zauważy się, gdy po prostu weźmie się jeden serial ST.

Przykład z drugim filmem - Star Trek Rebelia, którego wprost nienawidzę. Poziomem dla mnie przypomina odrzucony scenariusz z Next Generation. Dotyczy obcych, którzy nie tylko są hippisami, ale wyglądają jak zwykli ludzie. Do tego Picard, który chce bronić ich prawa do planety, choć sam był kiedyś przeciwny pozostawieniu Indian na spornej planecie po traktacie z Cardassianami. Ma w dupie los reszty galaktyki, a fabuła jeszcze mu pomaga, bo okazuje się, że obcy, którzy chcą przejąć planetę, są źli do szpiku kości. Jednym słowem - łysol musi mieć rację, choćby musiał dostać fory od historii. Ogólnie tandetny morał opowieści i do tego widok Rikera sterującego Enterprise'm za pomocą joysticka  :mad:

Ciekawie to wygląda zwłaszcza w zestawieniu z serialami, gdzie naprawdę dzieją się ciekawsze rzeczy. W Deep Space Nine mamy finał wojny z Dominium, a ekipa z Voyagera ścina się z Borgiem. Tak jakby zabrakło miejsca na historię filmu, który nie tylko wygląda tanio, to jeszcze w wymuszony sposób próbuje oddać klimat Next Generation / TOS-a, podczas gdy cała rzeczywistość wokół wygląda bardziej mroczniej niż w czasach serialowych Picarda. Ten koniec filmy, gdy kapitan mówi, że wkrótce może wziąć urlop ^^'

A jeśli chodzi o serial Enterprise tu wyraźnie widać zmęczenie materiału. Producenci nie mieli pomysłów na pojedyncze odcinki, stąd Enterprise w pierwszym sezonie jako nowy TOS nie działał. Potem doszła temporalna zimna wojna, której nie dało się za bardzo pokazać, bo "nadszarpnięty już kanon". Zresztą tu widać kolejny problem - TOS dał takie ograniczenia, że statek dowodzony przez Archera nie powalał cudami - myślę, że ludzie oglądający space opera'y, przede wszystkim ST, chcieliby jakieś nowinki techniczne, a trudno o nie jak rywalizuje się z wielkim klockiem-komunikatorem w ręce Kirka ;)

W czwartym sezonie serial dostał mały restart, ale było już za późno. Ogólnie szkoda, bo bohaterowie mi się podobali - tacy typowi uczniowie Zeframa Cochrane'a ze Pierwszego Kontaktu. Szkoda, że ostatni odcinek był takim prostym napluciem w twarz fanom - zrób przedostatni odcinek z morałem, dający nadzieję, po czym mniej wyrąbane na postacie, które go reprezentują ^^'

Osobiście może to niezbyt miłe, ale najbardziej podobał mi się "In a Mirror, Darkly" - dwuodcinkowa historia dziejąca się w lustrzanym uniwersum znanym już z innych wcześniejszych ST. Widać, że twórcy mieli trochę radości pod koniec serialu, jak go kręcili (TOS-owy klimacik). Ten opening ^^
https://www.youtube.com/watch?v=sfbsZRbwbJ4
« Ostatnia zmiana: Luty 18, 2017, 05:12:33 wysłana przez 80sLove »


80sLove

  • Sr. Member
    • Wiadomości: 486
    • Zobacz profil
    • Animei
Odpowiedź #19 dnia: Kwiecień 03, 2017, 06:13:19
Zapraszam do obejrzenia premierowego 8. odcinka Star Trek Continues - serialu fanowskiego będącego kontynuacją TOS-a (realizującego przygody z niedokończonej w kanonie 5-letniej misji).
https://www.youtube.com/watch?v=GQeO5uuUbH4



Tutaj wszystkie odcinki:
https://www.youtube.com/playlist?list=PLhvh2eq-XLgqNxH6npvQxGxLCUHy90IpZ

Produkcja bardzo dobrze zrealizowana - przede wszystkim mocno utrzymana w duchu Kirkowych przygód. Odtworzono stroje, scenografię statku, intro, nawet kamera i aktorzy (wśrod Chris Doohan - syn James'a Doohana, odtwórcy Scotty'ego) starają się sprawiać wrażenie widowiska lat 60. Oczywiście są pewne różnice (efekty w CGI), ale wiadomo, że twórców nie na wszystko stać (pieniądze na odcinki były zbierana za pośrednictwem kickstartera). Polecam zwłaszcza 3 odcinek, który mocno nawiązuje do Mirror, Mirror - nawet odtworzono scenę z końca tego epizodu:
https://www.youtube.com/watch?v=Syt0llURkdo



Serial ma skończyć się na 11 odcinkach. Ciekawostką jest fakt, że twórcą serialu jest Vic Mignogna, aktor głosowy podkładający amerykański dubbing pod anime.

Z innych produkcji fanowskich, które na tą chwilę (muszą sobie wyjść zaraz z domu) polecam:

1. Star Trek Horizon (po 4. sezonie Enterprise'a, nie mylić z dawno temu produkowanym, ale porzuconym projektem polskiego serialu)
https://www.youtube.com/watch?v=l94v4YOqxOc
2. Star Trek: Of Gods and Men - tania kiczowata produkcja w starym stylu na 40-lecie. Dzieje się po szóstym filmie kinowym i uczestniczą w nich aktorzy z różnych serial ST, np. Alan Ruck, który wreszcie jako fan ST mógł wykazać się w roli Johna Harrimana.
https://www.youtube.com/watch?v=kFqAME7dx58



 

 


80sLove

  • Sr. Member
    • Wiadomości: 486
    • Zobacz profil
    • Animei
Odpowiedź #20 dnia: Kwiecień 26, 2017, 19:01:23
Wygląda na to, że możliwy jest kolejny strajk scenarzystów w Hollywood i trochę scenarzystów Star Trek Discovery popiera go, co może odbić się czkawką dla trwającej produkcji serialu
http://trekmovie.com/2017/04/24/wga-members-vote-to-authorize-strike-star-trek-discovery-writers-voice-their-support/


Broken Fang

  • Administrator
  • Hero Member
    • Wiadomości: 1178
  • Zeon Axis
    • Zobacz profil
    • http://www.wielkieroboty.blogspot.com
Odpowiedź #21 dnia: Kwiecień 27, 2017, 10:14:32
Ten serial już ma tyle poślizgów, że aż szkoda gadać, na początku byłem naprawdę uradowany, że dostaniemy Treka, który nie będzie częścią Ipod Era, ale w zasadzie każdy news to kolejne kłopoty tego serialu.

Mam już wrażenie, że jeżeli w ogóle wyjdzie to tylko będzie z tego dobrego, że Chuck będzie miał co jechać i stworzy nieświętą trójce z Voyagerem i Entkiem...

Jedyne naprawdę co było dobre w ostatnich latach z Treka o ten fanowski Prelude to Axenar.


Rezro

  • Hero Member
    • Wiadomości: 573
    • Zobacz profil
Odpowiedź #22 dnia: Kwiecień 28, 2017, 00:14:08
Mówiąc o "Ipod Era" masz na myśli "Kelvin Timeline", czy TNG gdzie tablety zadebiutowały?


No i ewidentnie widać że serial popełnia błędy Enterprise próbując być w erze w której nawet fani nie chcą już niczego więcej bo i po co? Problemy Voyagerem wynikały zaś z zupełnie innych przyczyn i z tego co wiem nie było by problemu by kontynuować historie.. może by nawet zaproponowali jakieś nowe pomysły zamiast odgrzewania kotleta. Tak czy siak nie ukrywam że mam małe nadzieje co do tej serii..


Broken Fang

  • Administrator
  • Hero Member
    • Wiadomości: 1178
  • Zeon Axis
    • Zobacz profil
    • http://www.wielkieroboty.blogspot.com
Odpowiedź #23 dnia: Kwiecień 28, 2017, 08:44:48
Chodzi oczywiście o Kelvin timeline.

Problem Entka to naprawdę nie był problem osadzenia tej serii w przeszłości, problem był mocno podobny jak w Voyu, kiepawe scenariusze dla poszczególnych odcinków. 


80sLove

  • Sr. Member
    • Wiadomości: 486
    • Zobacz profil
    • Animei
Odpowiedź #24 dnia: Kwiecień 28, 2017, 21:08:08
Ja tam Voyagera lubię. Scenariusze może były trochę kiepawe, ale z powodu lekkiego podejścia do wątków, same historie czy pomysły jakie reprezentowały mi się podobały. Mamy na przykład epizody: o leceniu przez pustą przestrzeń, o tym czy można poświecić istotę dla ratowania innych dwóch istot (Tuvix) czy kolaboracji ze złymi (pomoc Borg w walce z gatunkiem 8472, czego efektem była zagłada innych gatunków). Trzeba po prostu pamiętać, że był to serial familijny, który miał spodobać zwykłym dzieciakom. I szczerze mówiąc wolę takie podejście niż wpychanie na siłę irytujące gówniarza Wesleya na stanowisko wieloletnich członków Gwiezdnej Floty. Czy Picarda, który był traktowany jako osoba święta, pomijając jedne wydarzenie z przeszłości, które miało doprowadzić do tej świętości. Wolę hipokrytkę Kasę, która zresztą w jednym z odcinków sama przyznała Harry'emu, że wymaga od niego więcej niż od niegrzecznego Parisa. Albo Sisco, który "kłamał i dobrze mu z tym". Nawet mogę opowiedzieć się za Archerem, który jest bardziej ludzki od tej reinkarnacji Szekspira.

O Worfie, stereotypowym klingonie, którego zdanie mają wszyscy gdzieś nie wspomnę ;)
https://www.youtube.com/watch?v=edflm7Hh3hs
Zupełnie inaczej niż w DS9.

Każdy ST ma swoje poważne problemy, nawet TNG :P Dopiero w przypadku Enterprise'a zaczęło to poważnie nawalać, bo tu nie tyle były wady, co brak pomysłów na odcinki.

Co do Star Trek Discovery to trudno spodziewać się wiele po produkcji, której idea powstania pojawiła się tylko z powodu tego, że stacja CBS nagle zauważyła jubileusz 40-lecia ST. Od ostatniego odcinka Enterprise minęło aż 10 lat. Tymczasem planowanie nowego serialu zaczęto pół roku przed rozpoczęciem zdjęć, tak jakby CBS nie była właścicielem marki, tylko kupiła nagle licencję na - nie wiem - serial na podstawie komiksów Marvela ^^' Sam konsultant przy produkcji serialu, Nicholas Meyer (filmy kinowe ST II-IV) mówił jakiś czas temu, żeby fani nie mieli zbyt wielkich oczekiwań  :laugh:


Rezro

  • Hero Member
    • Wiadomości: 573
    • Zobacz profil
Odpowiedź #25 dnia: Kwiecień 29, 2017, 00:30:46
Z Voyagerem to problem był taki że seria zaczęła zjadać własny ogon i np. na siłę zaczęto upychać rzeczy z których fani dotychczas żartowali jak nadmiar technobełkotu. Akurat załoga Voyagera nie była problemem i z tego co wiem fani którzy byli w stanie znieść poważne wady tej serii wspominają ją dość ciepło. Janeway była w sumie dobrym kapitanem o ile będziemy pamiętać że była ona oficerem stricte wojskowym, zresztą o ile się nie mylę sam Voyager również był bardziej militarnym modelem.


Z Entkiem zaś problem był taki że kapitan był fatalny a co więcej seria miała pewną schizofrenię.. z jednej strony akcja działa się w czasie gdy spora część statków wyglądała jak zabawki, a za razem twórcy nie odważyli się na porządną modernizację wprowadzając idiotyczne pomysły jak np. "analogowo" wyglądające panele starowania.. serio? Mimo wszystko Kelwin Timeline podjął tu rozsądne decyzje co do designu wychodząc z założenia że te kwestie to raczej sprawa percepcji (budżetu serialu) niż integralna część designu. Jedyną dobrą rzeczą w tej serii było omówienie kwestii takich jak skafandry czy problemu tłumaczenia języków.


Co zaś do słabych odcinków to pełna zgoda, nikt też nigdy nie twierdził że klasyczne serie są doskonałe ale wypada chyba oczekiwać progresu a nie regresu, co nie?


Co do Star Trek Discovery to trudno spodziewać się wiele po produkcji, której idea powstania pojawiła się tylko z powodu tego, że stacja CBS nagle zauważyła jubileusz 40-lecia ST. Od ostatniego odcinka Enterprise minęło aż 10 lat. Tymczasem planowanie nowego serialu zaczęto pół roku przed rozpoczęciem zdjęć, tak jakby CBS nie była właścicielem marki, tylko kupiła nagle licencję na - nie wiem - serial na podstawie komiksów Marvela


Co wcale nie odbiega od prawdy.. na dzień dzisiejszy marka w zasadzie ma dwóch właścicieli z powodu sporu o prawa autorskie. Paramount robi filmy i całą resztę a CBS seriale. Co by złego o tych pierwszych nie mówić to mimo bombastycznego podejścia do reboot'ów robionych pod szerszego odbiorcę, to jednak filmy w mojej ocenie dobrze zachowuje ducha oryginałów. Zaś jeśli chodzi o CBS.. to coś sądzę że ludzie oryginalnie pracujący przy Trekach nawet nie chcą się do nich odzywać. Wszak problemy Voyagera i Entka skądś się wzięły.


Najgorsze w tym że jak w 2001'm seria się skończyła (tak wiem.. ale Entek to prequel) to wtedy nie czułem by było coś do dodania.. na dzień dzisiejszy jednak sporo zarówno w polityce jak i technologii się zmieniło i naprawdę byłby czas na nową serię nie tylko z powodu nostalgii lat 90'tych. Myślę że teraz ponownie jest co w serii opowiedzieć, bo właśnie omawianie problemów obecnych w wersji kosmicznych przygód i rozważanie o przyszłości było siłą tej serii.. co jak co ale warto było by w końcu wprowadzić niektóre pomysły z np. gier jak np. tarcze osobiste (to wyjaśniło by wiele w kontekście latania w dresach po obcych planetach). Myślę też że można by się zainspirować pomysłem z ST Timeline i zrobić coś w formie napięć w tym rasowych i groźby rozpadu czy nawet samej wojny domowej w Federacji. Myślę że było by to ciekawe namieszanie w status quo i obejście problemu nadmiernego rozrostu Federacji z Voyagera. No ale cóż.. pewnie same old shit tylko gorsze a nie lepsze.


80sLove

  • Sr. Member
    • Wiadomości: 486
    • Zobacz profil
    • Animei
Odpowiedź #26 dnia: Kwiecień 29, 2017, 02:19:45
Jak dla mnie sam koncept emocjonalnego i ciekawego wszechświata kapitana Archera nie był zły. Wszystko rozprawiało się o to, że scenariusze nie stawiały go w ciekawej sytuacji, tylko co najwyżej w stylu TOS-a - co za tym idzie wyszła trochę podróba Kirka.

I tu dochodzimy do kolejnej wady Entka, poza technologią i ogólnymi założenia - mała liczba postaci. Wielkość statku nie da się za bardzo zwiększyć, ale drugoplanowych bohaterów już tak. Można było stworzyć bardziej zgraną ekipę pełną drugoplanowych postaci, którzy co 2-4 odcinki pojawiały się, a na dobrą sprawę nikogo takiego tutaj nie ma, poza główną obsadą. Pojawiają tu co prawda Soval, Shran, Daniels + jeszcze Maxwell Forrest, ale oni są spoza załogi.

Cytat: Rezro
Paramount robi filmy i całą resztę a CBS seriale.
Wręcz odwrotnie, to CBS jest właścicielem marki Star Trek i zarządza prawie wszystkim. Paramount ma prawa do filmów i dystrybucji kinowej, z gadżetami z nimi związanymi nie wiem, jak jest dokładnie, ale jak firma J.J. Abramsa chciała parę lat temu sprzedać jakieś figurki z podobiznami nowego Kirka i Spocka, to CBS nie zgodził się.

Cytat: Rezro
Zaś jeśli chodzi o CBS.. to coś sądzę że ludzie oryginalnie pracujący przy Trekach nawet nie chcą się do nich odzywać.
Jeśli ładnie poprosiliby to wielu znalazłoby się. Bryan Fuller - osoba, która poprowadzić produkcję - ma na koncie nie tylko serial Hannibal, ale też udział w pisaniu scenariuszy do DS9 i Voyagera. Problem, że robi jednocześnie inny produkcję telewizyjną.

Cytuj
Najgorsze w tym że jak w 2001'm seria się skończyła (tak wiem.. ale Entek to prequel) to wtedy nie czułem by było coś do dodania.. na dzień dzisiejszy jednak sporo zarówno w polityce jak i technologii się zmieniło i naprawdę byłby czas na nową serię nie tylko z powodu nostalgii lat 90'tych. Myślę że teraz ponownie jest co w serii opowiedzieć, bo właśnie omawianie problemów obecnych w wersji kosmicznych przygód i rozważanie o przyszłości było siłą tej serii.. co jak co ale warto było by w końcu wprowadzić niektóre pomysły z np. gier jak np. tarcze osobiste (to wyjaśniło by wiele w kontekście latania w dresach po obcych planetach). Myślę też że można by się zainspirować pomysłem z ST Timeline i zrobić coś w formie napięć w tym rasowych i groźby rozpadu czy nawet samej wojny domowej w Federacji. Myślę że było by to ciekawe namieszanie w status quo i obejście problemu nadmiernego rozrostu Federacji z Voyagera. No ale cóż.. pewnie same old shit tylko gorsze a nie lepsze.
Co do napięć rasowych.. jest taki kanadyjski serial Andromeda - powstały na scenariuszu Gene Roddenberry z lat 70, opowiadający o upadku tak jakby Federacji i przerzucenia kapitana o jakieś kilkaset lat w przyszłość, gdzie podejmuje się jej odbudowy :D Inicjatorką przedsięwzięcia była żona twórcy. Podejrzewam, że gdyby ST tak długo nie bawiło się w wojnę z Dominium, to ten koncept byłby wykorzystany w Star Treku, bo generalnie klimat na to wskazywał.

Był też jakiś pomysł o przerzuceniu wydarzeń o tysiąclecia i gwałtownych zmianach w kulturach ras:
https://naekranie.pl/aktualnosci/star-trek-powraca-do-telewizji

Ja osobiście, skoro tak dzisiejsza widownia chce Kelvin Timeline, poleciłbym przerzucenie kilku stateczków/floty Federacji do mirror universe bez możliwości powrotu. Próbie pokojowego pogodzenia tamtejszych ras bez uciekania się do pokazywania przewagi militarnej. Tak aby nie stać się przypadkiem takimi samymi dyktatorami jak statyczni wodzowie tego uniwersum. Połączyć to z rozpoczynającymi się najazdami Borg czy Dominium.


Broken Fang

  • Administrator
  • Hero Member
    • Wiadomości: 1178
  • Zeon Axis
    • Zobacz profil
    • http://www.wielkieroboty.blogspot.com
Odpowiedź #27 dnia: Kwiecień 29, 2017, 12:33:14
Cytuj
Z Voyagerem to problem był taki że seria zaczęła zjadać własny ogon i np. na siłę zaczęto upychać rzeczy z których fani dotychczas żartowali jak nadmiar technobełkotu.

No tylko tego, to już od pierwszego epizodu było.
Cytuj
Akurat załoga Voyagera nie była problemem i z tego co wiem fani którzy byli w stanie znieść poważne wady tej serii wspominają ją dość ciepło.
Problem w tym, że tej załogi tak naprawdę nie było, wystarczy wspomnieć Harrego Kima, czy Chakotey'a, który nie dość, że był jaki był to jeszcze był chodzącym zbiorem stereotypów.

Cytuj
Janeway była w sumie dobrym kapitanem o ile będziemy pamiętać że była ona oficerem stricte wojskowym,
I love Janeway! She is my favorite villain! Jakim wojskowym? To ona co odcinek podkreślała, że oni są badaczami a nie wojskowymi ;), dodatkowo ja się skłaniam do teorii SF Debrisa na jej temat, zarówno tej poważnej jak i tej żartobliwej ;).

 
Cytuj
zresztą o ile się nie mylę sam Voyager również był bardziej militarnym modelem.
Nie, nie był, to okręt ukończony przed wojną z Dominium, dodatkowo Voy zniknął również parę lat przed jej wybuchem, kiedy okręty zostały jeszcze dodatkowo dozbrojone, okrętem wojennym był Defient z DS9 ;). Klasa Intrpid to już może świat po Wolf 359, ale wciąż jeszcze nie ładowali tak uzbrojenia jak robiono to później, zresztą Intrepid nie był projektowany z myślą o walce.

Cytuj
o zaś do słabych odcinków to pełna zgoda, nikt też nigdy nie twierdził że klasyczne serie są doskonałe ale wypada chyba oczekiwać progresu a nie regresu, co nie?

W sumie najlepszy run miał DS9, który ma paskudne tylko pojedyncze odcinki.

TNG ma tragiśmieszny pierwszy sezon, słaby drugi, a potem tu już ponadczasowa klasyka z lekkim spadkiem formy w ostatnim sezonie.

TOS jak to TOS, ma świetne historie , ale ząb czasu trochę to nagryzł, jednak wciąż ma ponadczasowe odcinki.

Voyager... cóż dobre, w sensie dobre to był tak naprawdę chyba tylko sezon 4, 5 to było takie cut the bullshit i był strasznie głupi, a przy tym fajnie się go oglądało, o 6 mam podobne zdanie jak o 5, tylko nieco słabiej. Ostatni sezon był moim zdaniem słaby, pierwsze trzy są tak samo fatalne jak pierwszy sezon TNG, albo i nawet gorzej.

ENT miał jeden niezły sezon: Ostatni, za wyjątkiem tej katastrofy jaką był ostatni odcinek, 3 sezon miał kilka dobrych momentów, a dwa pierwsze to porażka.

Cytuj
I tu dochodzimy do kolejnej wady Entka, poza technologią i ogólnymi założenia - mała liczba postaci.
Tak, zważywszy na to, że nic nie robili z tymi, których mieli. Już Voyager lepiej rozwinął członków załogi (Parisa i Torres).


80sLove

  • Sr. Member
    • Wiadomości: 486
    • Zobacz profil
    • Animei
Odpowiedź #28 dnia: Kwiecień 29, 2017, 15:35:22
Cytuj
Tak, zważywszy na to, że nic nie robili z tymi, których mieli. Już Voyager lepiej rozwinął członków załogi (Parisa i Torres).
Przecież Star Trek Enterprise też miał taką międzygatunkową parę i w sumie było to najlepiej poprowadzony wątek w całym serialu. Przynajmniej do pewnego momentu ;)

Taki funfact - przedostatni i ostatni odcinek Entka były oryginalnie emitowane w tym samym dniu. Ciekawa, jaka musiała być reakcja fanów tej produkcji, gdy po reklamie zaprezentowano im zupełnie inne, na szybko przedstawione realia, ignorując konkluzje z wcześniejszego epizodu :D Najzabawniejsze, że Brannon Braga nazwał to walentynką dla fanów ST, przy czym nie działa on dobrze nawet w ramach fabuły Pegasus - odcinka TNG podczas którego miał odbywać się ten epizod :D
https://www.youtube.com/watch?v=3fKyguUQL-w

Już pomijając samą estetykę bohaterów, która również kłóci się.


Broken Fang

  • Administrator
  • Hero Member
    • Wiadomości: 1178
  • Zeon Axis
    • Zobacz profil
    • http://www.wielkieroboty.blogspot.com
Odpowiedź #29 dnia: Kwiecień 29, 2017, 15:57:50
Nie to nie był dobrze przedstawiony wątek ;).

Cytuj
Najzabawniejsze, że Brannon Braga nazwał to walentynką dla fanów ST
Tja, Freaks to dziś przeprasza za ten odcinek... a bodaj BB też za ten ep przeprosił.