Polski Serwis Mobile Suit Gundam


Battlestar Galactica

80sLove

  • Sr. Member
    • Wiadomości: 486
    • Zobacz profil
    • Animei
dnia: Luty 20, 2017, 13:25:52
Zapraszam do dyskusji na temat tego serialu. Na początek przykra informacja.

7 lutego w wieku 71 lat zmarł Richard Hatch. Jest to chyba jedyny aktor, który grał w obydwu wersjach seriali. Był odtwórcą roli bohaterskiego pilota Apolla w oryginalnym Battlestar Galactica (lata 70, a także wielkiego łajdaka i krętacza Toma Zareka w jego reboocie (2004-2009). Powodem śmierci był rak trzustki :(



Była to osoba bardzo zaangażowana w Battlestar Galactica. Stworzyła 7 książek dziejących w tym uniwersum, a także walczyła o kontynuację serialu w latach 90 (z ominięciem niezbyt dobrej, bardzo budżetowej produkcji o nazwie Galactica 1980 ^^'). Efektem tych planów było stworzenie fanowskiego trailera o nazwie The Second Coming, w który wystąpili także nieżyjący już John Colicos (oryginalny Baltar), a także Terry Carter (Tigh) i Jack Stauffer (Bojay).
https://www.youtube.com/watch?v=_s8heJPX8xk


Rezro

  • Hero Member
    • Wiadomości: 573
    • Zobacz profil
Odpowiedź #1 dnia: Luty 21, 2017, 08:06:15
Klasyka, seria która na równi z Trekiem dała początek Neo Space Operze i której reboot do czasu Expanse był szczytowym przykładem gatunku, a pomijając serie z okresu kolonizacji układu słonecznego dalej jest.


Ranalcus

  • Administrator
  • Sr. Member
    • Wiadomości: 251
  • 2019 - 25 rocznica Fully Cowled Mini4wd
    • Status GG
    • Mój stan Skype
    • Zobacz profil
    • Fejwsi
Odpowiedź #2 dnia: Luty 23, 2017, 12:27:50
Nie byłem wstanie oglądać "nowej" Gallactici dłuzej niż przez 2 sezony (chociaż modele myśliwców sa całkiem dobrej jakości).
Ale, klasyczna - zawsze jak leciałą na AXN to oglądałem, powtórki też (jestem chorym fanboyem seriali i filmów SF z okolic lat 80tych, czy to anime czy to live action).

Niestety teraz coraz częściej będziemy widzieć takie wiadomości, bo te serie maja po 20/30/35 lat a i aktorzy tez wtedy mieli już troche lat za sobą.


Marciosss

  • Full Member
    • Wiadomości: 130
    • Status GG
    • Zobacz profil
Odpowiedź #3 dnia: Luty 24, 2017, 07:24:46
Oryginał oglądałem gdzieś w gimnazjum i to było mistrzostwo. Nowej wersji nie dałem rady.


Broken Fang

  • Administrator
  • Hero Member
    • Wiadomości: 1178
  • Zeon Axis
    • Zobacz profil
    • http://www.wielkieroboty.blogspot.com
Odpowiedź #4 dnia: Luty 24, 2017, 09:43:37
Widziałem w zasadzie wszystko, stara Galactica miała ten klimat filmów SF lat 80tych, a wygląd Cylonów został w zasadzie ze mną do dziś, ale niestety wiele z tego starego serialu nie pamiętam, widziałem go gdzieś w podstawówce i to chyba nawet w jakieś wersji kompilacyjnej.

Nową serie widziałem, namówiony generalnie przez ojca, który bardzo lubi te serie. Mnie się w sumie podobała w całości, tylko na koniec stała się za bardzo dziwna, a zmiana pytania z "kto jest Cylonem?" na "kto nie jest Cylonem?" była tylko irytującą wisienką na torcie. Mnie nie porwało, ale to kawał dobrej roboty.


80sLove

  • Sr. Member
    • Wiadomości: 486
    • Zobacz profil
    • Animei
Odpowiedź #5 dnia: Luty 25, 2017, 01:26:13
Ja generalnie najpierw widziałem nową wersję, a dopiero potem starą.

Zacznę od tej pierwszej obejrzanej. Co by nie powiedzieć serial trochę wywietrzył gatunek space oper, który po całych latach 90 zaczął się pokrywać kurzem (niby genialny Firefly, niby tak kultowy, a spadł z ramówki z powodu niskiej oglądalności ;)) - ogólnie mogli poczuć się zmęczeni jedno-odcinkowymi historiami o lataniu z planety na planetę i poznawaniem obcych/załatwianiu innych spraw. Było dużo mroczniej, bardziej histerycznie, bardziej nieprzewidywalnie, co akurat pasuje do serii, gdzie celem jest przetrwanie ludzkości, a posiada się ograniczone możliwości. Można powiedzieć, że serial dużo lepiej pasował do konceptu niż oryginalna, przygodowa wersja. Niestety moim zdaniem twórcy w pewnym momencie przeholowali z plot twistami - powiedzmy tak od trzeciego sezonu, gdy usilnie historia przeskoczyła na etap usilnego szokowania. Były fajne momenty (jak z te z obciętą nogą i puczem), ale widz - a przynajmniej ja - mógł zacząć być zmęczony tym rozwadnianiem bohaterów. Dlatego lubię Babylon 5, który wiedział, gdzie jak daleko iść z mrocznością, aby zmieniło się to w pastisz.

Ostatni odcinek... powiedzmy, że w założeniu nie był zły, ale naiwny sposób, w jaki do tego doszło sprawia, że był tylko ok.

Co do Battlestar Galactica z końca lat 70 - całkiem przyjemna produkcja dla wielbicieli retro. Oczywiście trzeba podchodzić do niej jak do familijnego telewizyjnego kina przygody - takiego jak Magnum PI, Drużyna A czy McGyver. Ta familijność jest zauważalna, gdy po raz pierwszy zobaczy się zwierzaczka, jakiego miał dzieciak z ekipy. Najbardziej irytujący element w serialu ;)

Ogólnie jest ten sam koncept, co w remake'u, ale mniej poważnie - zabawny ten konflikt, gdy z jednej strony masz statek uciekający przed Cylonami, a z drugiej strony odwiedzane planety z ludźmi w architekturze westernu. To samo stwarza element luzu, aczkolwiek plus za to, że serial miał do czego dążyć, zamiast być takim akcyjniakiem jak inne typowe seriale sensacyjne tego okresu. Osobiście bardzo lubię postacie z tej wersji, ale chyba głównie za aktorów, którzy starali się stworzyć przyjemne postacie. Osobiście na czele mojej stawki był John Colicos (Baltar), Lorne Greene (bonanza! bonanza! Adama) no i oczywiście Dirk Benedict grający lekkoducha Starbucka.

Nawiasem dzięki Battlestar Galactica odkryłem po 20 latach od obejrzenia pierwszy raz Drużyny A, o co chodzi z tą sceną w intro ^^
https://www.youtube.com/watch?v=_MVonyVSQoM



W sumie jedną z najmniej moich ulubionych postaci jest Apollo, który jest po prostu takim drugim Lukem Skywalkerem. Swoją drogą zabawne, że aktor mający za młodu taki wygląd twarzy na starość dostał facjaty idealnej do grania jakiegoś łajdaka, który wbiłby ci nóż w plecy, gdy się odwrócisz. To oczywiście komplement w kwestii roli w nowej Battlestar Galactica :)

Podobały mi się też sceny walk w przestrzeni kosmicznej. Wiadomo, że śmiesznie to wygląda na dzisiejszym tle, ale patrząc z perspektywy tamtego okresu nie przedstawiają się specjalnie źle - Gwiezdne Wojny miały poważnego telewizyjnego rywala. Gorzej, że ten efekt nieco niszczą momenty, w których obserwujemy pilota w kokpicie z boku, a za oknem z drugiej strony widzimy przelatujące niezwykle szybko gwiazdy ;)

Mimo wszystko... proszę spojrzeć na ten trailer w 1080p - Star Wars jak się patrzy :)
https://www.youtube.com/watch?v=9_opi69O2Q0


Rezro

  • Hero Member
    • Wiadomości: 573
    • Zobacz profil
Odpowiedź #6 dnia: Luty 25, 2017, 08:35:35

Co by nie powiedzieć serial trochę wywietrzył gatunek space oper, który po całych latach 90 zaczął się pokrywać kurzem
A dokładniej w końcu ktoś zrobił coś co nie było kiepskim klonem Treka.


(niby genialny Firefly, niby tak kultowy, a spadł z ramówki z powodu niskiej oglądalności)
Wybacz ale muszę zainterweniować.. nie genialny i wiele dobrych serii spadło ramówki z powodu niskiej oglądalności bo ta nie jest wyznacznikiem jakości. Poza tym od strony strukturalnej był to klon Treka z domieszką anime i westernu, a więc nic aż tak specjalnego. Swoją drogą Firefly również doczekało się poniekąd klonów.. np. Killjoys.


Niestety moim zdaniem twórcy w pewnym momencie przeholowali z plot twistami - powiedzmy tak od trzeciego sezonu, gdy usilnie historia przeskoczyła na etap usilnego szokowania.
Dokładnie, choć z powodu braku konkurencji i tak seria pozostaje w czołówce.


Dlatego lubię Babylon 5, który wiedział, gdzie jak daleko iść z mrocznością, aby zmieniło się to w pastisz.
Muszę zweryfikować.. miałeś na myśli "nie zmieniło się w pastisz"? A co do samego Babilonu to ostatnia seria przed końcem ery klasycznych Space Oper*, dlatego nie nazwę jej klonem Treka.. nie można.. w końcu jak ktoś zna historię to wie dlaczego leciała ona równolegle do DS9.


*Wyjaśnienie: Od końca lat 90'tych wiele z przewidywań cyberpunku stało się faktem, czyniąc wiele założeń klasycznej space opery nieaktualnymi. Oczywiście space opera to fantastyka, co ale istnieje różnica pomiędzy ignorowaniem prądu, a iściem pod prąd.


Ostatni odcinek... powiedzmy, że w założeniu nie był zły, ale naiwny sposób, w jaki do tego doszło sprawia, że był tylko ok.
Potwierdzam.


Co do Battlestar Galactica z końca lat 70 - całkiem przyjemna produkcja dla wielbicieli retro. Oczywiście trzeba podchodzić do niej jak do familijnego telewizyjnego kina przygody
Ah.. stare dobre czasy.. co do reszty pełna zgoda.


80sLove

  • Sr. Member
    • Wiadomości: 486
    • Zobacz profil
    • Animei
Odpowiedź #7 dnia: Luty 25, 2017, 09:27:00
Cytat: Rezro
Wybacz ale muszę zainterweniować.. nie genialny
To był sarkazm, po prostu dla mnie był to właśnie kolejny klon Star Treka, czyli mówiłem seria z "jedno-odcinkowymi historiami o lataniu z planety na planetę i poznawaniem obcych/załatwianiu innych spraw". Coś, co było przez całe lata 90 i nawet wcześniej. Dlatego nie rozumiem za bardzo fenomenu tego serialu. Western? To już było w oryginalnym Battlestar Galactica. Grupa wyjętych spod prawa? Też przerobione w komediowym, emitowanym kilka lat wcześniej Farscape (pl. Ucieczka w Kosmos - polecam, jeśli ktoś nie oglądał. Taki Star Trek na wesoło, w sumie film Strażnicy Galaktyki od Marvela bardzo przypomina klimatem ten serial).

Cytat: Rezro
Muszę zweryfikować.. miałeś na myśli "nie zmieniło się w pastisz"?
Tak. Ucięło się ^^'