Tak samo mam nadzieje na fabularnego Advence of Zeta.
Zresztą i tak jedyne co mnie interesuje w nowym Generationie to 00P i MSV z SEED'a jeżeli będzie
Jedyna rzecz jaka mi się nie podoba w nowym Generations to War's Break dla mnie to zły pomysł...
A i mniejmy nadzieje na grywalną kamapnie Sentiela! ^^
Trochę pograłem i ogólnie mam bardzo mieszane uczucia. Z jednej strony grę jestem skłonny uznać za najlepszego G Gena od czasów F, a z drugiej gra ma tyle dziur i wad, że chwilami przykro patrzeć.Najważniejsze to zlikwidowanie Haro Points, które były dla mnie zmorą Portable i (szczególnie) Spirits. Owszem, ogólny licznik pozostał, ale to ile zdobędziemy w misji punktów nie przekłada się na nic oprócz ogólnych funduszy. Dobre posunięcie, gdyż gra zawsze kojarzyła mi się ze strategią, a nie puzzlami. Ktoś może powiedzieć, że pokonywanie wrogów na punkty było niemałym wyzwaniem, ale mnie tylko psuło to zabawę, szczególnie, że misje były zdecydowanie za długie, a ewentualne korzyści nieszczególne (spędzać 3h przy jednej misji aby uzbierać równowartość 1/10 okrętu, który chcemy kupić). Tym samym rozwiązanie Wars bardzo mi się podoba - zarówno okręty jak i pilotów otrzymujemy do "kupna" po wybraniu na początku głównego bohatera danej serii. Jeśli ukończymy wybraną serię (w międzyczasie mamy możliwość wykonywania także i innych misji) bierzemy kolejną postać i wraz z nią nowe jednostki/pilotów. Z kasą jakby też było nieco lepiej - choć nadal trzeba dużo grindować, to nie narzekam na brak mocarnych jednostek. Z reguły jedna-dwie krótsze misje i można spokojnie kupić najmocniejsze mechy czy okręty. Biorąc to wszystko pod uwagę, gra w końcu sprawia przyjemność - misje wykonujemy dla samej zasady ich wykonania, odblokowania wars break, oraz zdobycia exp, a nie bawienia się w rozwalanie gruntów jak największą ilością jednostek.Tym samym ogólny system rozgrywki jest dla mnie zdecydowanie lepszy od Portable i Spirits. I wszystko byłoby super gdyby nie rozwiązania, których nie mogę uzasadnić inaczej jak lenistwem utwórców. Przede wszystkim, misje poszczególnych kampanii są tak okrojone z fabuły, że równie dobrze mogłoby jej nie być. Są to raczej pojedyncze wydarzenia z danej serii, które nieszczególnie oddają jej ogólny sens. Można to bardziej potraktować jako streszczenie, ale tym bardziej zastanawiam się jaki był sens pomijania jednych wydarzeń a skupiania się na innych, nieszczególnie istotnych. Zadań także jest bardzo mało - góra 5 na serię. Fakt, są one długie - chwilami wręcz za długie (nawet ponad 2h) - ale niedosyt pozostaje. Co więcej, niektóre serie w ogóle nie otrzymały swoich kampanii/misji, jak wspomniane 0080, 08th MS Team i chyba nawet 0083 (coś podobno jest w Ex-Mission, ale nie doszedłem jeszcze). O wszelkich side-story można zapomnieć, nawet tych, które były obecne w Spirits. Co więcej, rozczarowuje ilość dostępnych MS i Pilotów. Jasne, liczby pokroju 700 wyglądają obiecująco, ale dobór chwilami pozostawia wiele do życzenia. Jeśli chodzi o mechy to bzdety najważniejsze z danych serii zostały uwzględnione. Pominięto jednak wszelkie side-story i MSV z nowszych serii, pozostawiając jedynie garstkę animacji wziętych prosto ze Spirits - a i tutaj mocno się pokruszyło. Faworyzacją UC tego nie nazwę, co najwyżej lenistwem. Popularność historii pobocznych takiego Gundam X czy Gundam Winga nie jest raczej zbyt wysoka, ale biorąc pod uwagę ostatnie lata dziwi brak chociażby Astray'ów z Seeda czy innych MSV. Były obecne w Generation of C.E., Portable, a nawet paru SRW, więc czemu nie tutaj? Przeglądając fora dyskusyjne widzę, że nie jestem jedyną osobą zawiedzioną pod tym względem. To samo, może nawet bardziej, tyczy się postaci. Tutaj kompletnie nie mogę pojąć decyzji twórców jeśli chodzi o ich dobór. Idealnym przykładem będzie SEED - bohaterowie pokroju Cagalli, Yzaka, Dearki czy Nicole'a pojawiają się w grze, jednak nie są oni w ogóle grywalni. WTF? Że można sobie kupić masę drugo a nawet trzecioplanowych postaci pomijam. Z początku myślałem, że może ma to związek z voice actorami i ich opłaceniem, ale Bandai tyle już zwykł ściągać ze swoich poprzednich gier to dlaczego nie tutaj? Stworzenie paru obrazków pilota podczas walki nie powinno być szczególnym problemem, a wszelkie głosy były już obecne we wspomnianych Generation of C.E. czy Portable. Także zabawne, że w jednej misji mamy dostępne Astray Girls, ale i one nie są możliwe do rekrutacji. Czy twórcy obawiali się, że jedna seria dostanie więcej pilotów od drugiej? Co z tego, skoro i tak postaci jest mnóstwo, a limit jednostek w misji obecny. No ale oczywiście miejsce dla jakichś w ogóle mi nie znanych bohaterów side-story UC, obecnych w Spirits, się znalazło. W Portable jeszcze jakoś to wyglądało - z uwzględnieniem Astraya czy postaci pokroju Shiho - ale tutaj polecieli sobie zwyczajnie w kulki.Oczywiście jakiekolwiek MSV z 00, ostatnio dosyć popularne, także nie są obecne.Dalej - twórcy mogli się postarać o lekkie urozmaicenie muzyki, gdyż po raz kolejny jest to wykorzystywanie motywów z poprzednich gier (Portable, Spirits). Główny problem tutaj to to, że nie są one wcale takie dobre. W sensie, ich brzmienie jest jakby przytłumione. Ogólna melodia w większej części się zgadza, ale czasami przeciętnej klasy midi brzmią lepiej niż obecne tutaj utwory. Także ich dobór nie jest jakiś szczególny, gdyż w większej części jest to BGM z serii, które jakoś średnio nadają się do - teoretycznie - efektownych animacji. A przecież jak się chce to można stworzyć coś nieźle brzmiącego, co wystarczająco udowodniło Generation of C.E. (klik).No ale można powiedzieć to już czepianie się na siłę. Gra mi się o wiele przyjemniej niż w Portable czy Spirits i w przeciwieństwie do nich na razie mi się nie nudzi. Gra jest bardzo dobra, misje nawet ciekawe, jednostki zdobywa się w miarę łatwo (nie trzeba się męczyć aby zdobyć jakiegoś mocniejszego mecha danej serii - po paru godzinach można takowe już mieć) i ogólnie zabawa jest niezła. Pozostaje czekać aż cena nieco zmaleje, gdyż w przeciwieństwie do poprzedników ten tytuł skłonny jestem zakupić na stałe.