Pamiętnik z Odessy

Broken Fang

  • Hero Member
  • Wiadomości: 1166
  • Zeon Axis
    • Zobacz profil
    • http://www.wielkieroboty.blogspot.com
Data dodania: Sierpień 20, 2012, 12:27:44
Przedmowa

?Pamiętnik z Odessy? znany również pod alternatywnym tytułem ?Listy z Odessy? został odnaleziony przez żołnierza federacji 10 listopada 0079 roku wśród ruin ostatniej linii obrony sił księstwa Zeonu i w jego rękach pozostał aż do kolejnej inwazji sił Zeonu w 0088 roku, tym razem zawierucha wojenna zaniosła go aż na Gwaden w ręce samej księżniczki Minevy, Pamiętnik pozostał u niej aż do zakończenia pierwszej wojny z Neo Zeonem, po czym swoją odyseje zakończył w rękach Kapitana Brighta, który zdecydował się na przekazanie pamiętnika wydawnictwo, które opublikowało pamiętnik w 0090, książka ta osiągnęła w koloniach status bestselleru i stała się obowiązkową lekturą na wydziałach historii na wszystkich wyższych uczelniach w koloniach i na niektórych Ziemskich, na tyle odważnych by nie tuszować historii poprzedniego stulecia.
Wielką tajemnicą, był również los autora pamiętnika, który pozostał nieznany aż do  roku 0100, gdy po powrocie Zeonu do Federacji, archiwa republiki zostały udostępnione badaczom z innych kolonii i Ziemi.
 
 
Pamiętnik z Odessy
Kurtz Bismarck

8 lipca  0078
W końcu udało mi się obronić tytuł inżyniera konstruktora! Ba moja praca zdobyła wyróżnienie, a przedstawiciel Zeonica był nią bardzo zainteresowany i powiedział, że się do mnie na pewno odezwie. Po powrocie do domu, zadzwoniłem do swoich znajomych z roku, aby oblać nasze wspaniałe (a jakże) zwycięstwo nad Neonowym systemem edukacji, a przed wyruszeniem na podbój  miasta postanowiłem sprawdzić co leci w TV. I jak zwykle większość kanałów pokazywała gadających mądrali o zaogniającej się sytuacji pomiędzy nami a  Federacją, nie specjalnie mi się to podoba, mój sąsiad już od 3 tygodni siedzi w obozie treningowym, chce bronić Side 3. Ja nie mam takich ambicji, wolę nudną konstrukcyjną pracę, a nie biegać z karabinem i narażać swój tyłek na odszczał. Dobra pora się zbierać, za 15 minut czeka mnie impreza.
 
1 sierpień 0078
Gość z Zeonica do dziś się nie odezwał, a ja wciąż nie mogę znaleźć pracy, jak tak dalej pójdzie będę musiał wrócić na swoją kolonię w stolicy jest fajnie, ale jak na mój coraz bardziej pusty portfel za droga. Co prawda dostałem propozycje z Anaheim Electronics, ale niech się całują w nos, nie zamierzam pracować dla Fedków, wczoraj w Tygodniku Side 3 pisali, że brutalnie stłumili demonstracje niepodległościowców z Side 2, zresztą gorąco się robi w polityce nie od dziś.
 
6 sierpień 0078
Wczoraj byli u mnie agitatorzy z armii, mówili o dobrym żołdzie, jedzeniu, że kobiety lecą na mundurze, no i najważniejsze, że będę mógł bronić naszej z trudem uzyskanej niepodległości. Dali mi też garść ulotek Na jednej był  legendarny Char zachęcający do zostania pilotem, a na drugiej paskudna gęba Giherna oświadczająca mi, że Zeon mnie potrzebuje? eh? propaganda, ja tego po prostu nie kupuje? Cenie sobie to, że żyje w wolnym państwie dla specenoidów, ale średnio mi się chce za nie umierać.
 
 12 sierpień 0078
 Dostałem pracę!!! Co prawda jako sprzedawca w sklepie elektronicznym, ale zawsze grosz do grosza? Dodatkowo dziś było przemówienie Dozle?a Zabiego? i to nazywam przemówieniem, żadnego kwazi faszystowskiego bełkotu jakim posługuje się Gihern, tylko jasne postawienie sprawy, jesteśmy wolni i w przestrzeni kosmicznej jesteśmy siłą!
 
17 sierpień 0078
Dozle poszedł za ciosem, w swoim ostatnim przemówieniu nie tylko mówił o naszych wartościach, ale też o tym, że mamy się czym bronić, a dziś mamy olbrzymią paradę naszego sprzętu wojskowego! Kilkanaście głowic nuklearnych, sporo myśliwców i czołgów nowego typu, a przed kolonią przeleciały najnowsze typy okrętów, dodatkowo Dozle zapewnił nas, że mamy jeszcze parę asów w rękawie!
 
22 sierpień 0078
Ziemianie, są coraz bardziej irytujący, wczoraj skonfiskowali cały transport zapasów lecący z Green Noa do Side 3,  Degwin ogłosił mobilizacje, oby Fedki wymiękły? Tymczasem, na ulicy zaczepili mnie poborowi, mieli do mnie pretensje, że się jeszcze nie zgłosiłem? W sumie coraz bardziej o tym myślę, nie mniej dalej uważam, że nie nadaje się do wojska.
 
31 sierpień 0078
Uff? Fedki wymiękły i przestali blokować handel, chociaż wciąż Gihern pluje z ekranu, że niedługo trzeba będzie wprowadzić kartki na niektóre produkty, bo Fedki i tak usiłują blokować wszelkie dostawy? Czemu ten siwy kretyn tak bardzo chce wojny?
 
14 września 0078
Przed ostatnie dwa tygodnie był spokój, nawet Gihern przestał pluć i straszyć wojną w telewizorni, może się uspokoi? Do tego zadzwonił gość z Zeonica i umówił się ze mną na rozmowę o prace!!! Jestem bardzo szczęśliwy, sytuacja na świecie się uspokaja i będę mógł uciec z tego cholernego sklepu. 
 
20 września 0078
Jestem po rozmowie, chcą mnie zatrudnić, ale? muszę pójść na pół roku  do wojska? cholera?, choć w sumie spokój teraz jest, to w sumie czemu nie?
 
24 września 0078
Jestem po komisji wojskowej, dostałem odpowiednią kategorie, a oficer prowadzący, przeglądając moje papiery, stwierdził, że nadaje się na oficera sił inżynieryjnych? dziwne skończyłem robotykę i specjalizuje się w mobile suitach? Co prawda słyszałem plotki o pracach nad wojskowym zastosowaniem Msów, ale jeżeli w ogóle one się odbywają, to są w bardzo wczesnych fazach? cóż może te pół roku spędzę nad snuciem teorii i nad deską kreślarską? Cóż narzekać nie będę. 
 

Broken Fang

  • Hero Member
  • Wiadomości: 1166
  • Zeon Axis
    • Zobacz profil
    • http://www.wielkieroboty.blogspot.com
Data dodania: Sierpień 23, 2012, 22:28:31
 25 września 0078
No i jestem w ośrodku szkoleniowym niedaleko stolicy, wciąż to ta sama kolonia, więc w razie przepustki nudzić się tu nie będę, a co ważniejsze nie zgubie się szukając po pijaku drogi powrotnej do jednostki.
Cała ta atrakcja jaka mnie tu czeka to cytując oficera dyżurnego: ?Przyspieszony kurs dla oficerów wsparcia technicznego?. Wcale a wcale nie podobał mi się przedrostek ?przyspieszony?, oficer na moje zapytanie o to, odburknął coś o tym, że inżynierowie, wielce skomplikowanego treningu nie potrzebują, jedynie muszą wiedzieć jak kierować oddziałem i naprawić to i owo, bo generalnie czas spędzać będziemy w bazach a nie na polach bitwy. Średnio w to uwierzyłem, ale wziąłem to za dobrą monetę, w sumie w armii muszę tkwić jedynie pół roku z czego 2 miesiące tutaj. 
Po otrzymaniu wszystkich niezbędnych rzeczy, trafiłem do swojego baraku, był przeznaczony dla kadry oficerskiej, czyli 10 łóżek. I tak dobrze, bo szweje podobno muszą spać w salach 50 osobowych (sic). Łóżko proste, ale wygodne do tego lampka i coś na kształt szafki nocnej, nie jest źle ta się to wszystko przeżyć.
Na dziś nie miałem nic do roboty, więc postanowiłem pozwiedzać bazę (oczywiście już dumnie w mundurze podporucznika) po drodze spotkałem swojego kolegę z roku Jamesa, okazało się, że jest już tu od miesiąca i że na razie to nie jesteśmy podporucznikami tylko podpodporucznikami i nie ma co liczyć na jakąkolwiek przepustkę, przywileje, ani nic co mogłoby się wiązać z rangą oficera. Najgorsze w tym wszystkim jest, to że przestał rozróżniać dni tygodnia, bo wszystkie wyglądają tak samo, to miejsce to piekło, szczególnie dla takich obiboków jak my absolwentów Akademii Technicznej na Side 3? Przynajmniej jeść dają dobrze?
 
29 września 0078
?Umieram?
 
28 października 0078
Żyje? ostatnie? nie wiem, czy określić to jego dni, tygodnie, miesiące, lata czy dziesięciolecia zlewają mi się w jedną breje bólu i życia na granicy jawy i snu. Jestem rozniesiony, przez to szkolenie, a raczej próbę ludobójstwa? To nie tylko wysiłek fizyczny polegający na maszerowaniu, ćwiczeniach, maszerowaniu, strzelaniu, strzelaniu, przechodzenia bo 10 razy ścieżek zdrowia, strzelaniu czy innych tego typu wymysłach tych sadystów w stopniach generałów, czy admirałów. Wyhodowałem sobie wielopokoleniową rodzinę zakwasów na całym moim ciele, bo zanim zagoiły mi się te z pierwszego dnia, to pojawiły się nowe i tak w kółko i w kółko, do tego nie radziłem sobie na początku najlepiej, nasz przełożony darł się na mnie codziennie i czepiał się w zasadzie wszystkiego, od mojej celności, do miny jaką robię na apelach, jedynie raz czy dwa pochwalił mnie za perfekcyjnie czysty i wzorowo założony mundur (no bo jak ginąć to należy, przynajmniej dobrze wyglądać, bo co sobie Fedki, czy inny przeciwnik o nas pomyśli?), wszystko to odbywało się w warunkach zwiększonej siły ciążenia (nieco większej niż ta na Ziemi), aby nas zahartować i szybciej uzyskać zadowalającą formę?albo zabić. Jednym słowem było bardzo ciężko, niemniej dałem radę przez pierwsze tygodnie (to jest nie umarłem z wycieczenia), nie mniej to nie było wszystko, poza próbą zakatowania nas na śmierć, w dzień, dzień mieliśmy również wykłady z taktyki, strategii, ekonomii (to trochę dziwne) i z socjologii, z których tak naprawdę niewiele pamiętam poza tym, że były momenty, gdzie mogłem pozwolić sobie na chwilę snu, bo te 3 godziny dziennie, jakoś średnio mi wystarczały. Najgorsze jednak nadeszło wczoraj, po 6 godzinach strzelania, biegania, debatach na temat obecnego modelu ekonomicznego w Federacji, strzelania i wykładu o sposobie  okrążenia przeciwnika, zebrano nas podpodporuczników, do auli, gdzie mogli zmieścić się wszyscy (lub prawie wszyscy) oficerowie ? rekruci? Naprawdę trudno mi się to piszę, bo aż nie mogłem w to uwierzyć, ale zrobili nam egzamin z konstrukcji MSów!!! I szczerze powiedzieć, nie wiem jak mi tak naprawdę poszedł, trwał z 3 godziny z czego 1,5 przespałem, a pytania często zlewały mi się w jedno, pamiętam jak na jedno odpowiadałem, przez sen i nie wiem, czy jakiś dziwnych bzdur nie popisałem? Nie powiedzieli nic o wynikach, czy do czego miał służyć ten test, dowiemy się w odpowiednim dla nas czasie. Dostaliśmy za to dzień wolnego, który spędzam na lizaniu ran i odsypianiu tego wszystkiego. Pod wieczór w kantynie spotkałem się z Jamesem i paroma innymi znajomymi z okresu studiów. Miałem żal do niego, że nie powiedział mi o tym egzaminie, ale ten wzruszył ramionami i powiedział, że on nic takiego nie pisał, reszta podobnie, część pisała, część nie. Obaj studiowaliśmy robotykę, ale ja specjalizowałem się w budowie Msów, a James, był na specce, która obejmowała mikroroboty, może dlatego? Cóż czas pokaże, możliwe, że robią te testy w różnych odstępach czasu?
 
3 listopada 0078
 
To był, a raczej jest? do północy zostało jeszcze kilkanaście minut. To był najbardziej zaskakujący i niesamowity dzień w moim życiu. Dziś też przestali próbować nas zabić i zebrali na apelu w auli. Wyszedł pozbawiony mimiki twarzy dowódca tego obozu koncentracyjnego i zaczął standardową gadkę o dumie, walce o wolność, czy poziomu Zeonowego szkolenia? Po 30 minutach ględzenia, brzuchaty facet bez poczucia humoru (wspomniałem już, że nie miał mimiki twarzy?) przeszedł do rzeczy. Powiedział, że ocena nas była zadowalająca, ale o naszym dalszym losie miał zadecydować pamiętny egzamin z 27 października. Ci, którzy go zdali, mieli przejść dodatkowe szkolenie (to mi nagroda), a pozostali standardowe i zajmować się dowodzeniem mechanikami naprawiającymi samoloty, czołgi i wszelki konwencjonalny sprzęt. Powoli odczytywał nazwiska szczęśliwców(?), którzy zdali, aż padło moje? Było nas niewielu, może 10 ? 15 z grupy chyba 100 osób.
Zaprowadzono nas do hangarów, dotychczas przez nas nie odwiedzanych, ostrzeżono też, że nie mamy prawa z nikim rozmawiać o tym co tutaj zobaczymy, niesubordynacja oznaczać będzie kule w łeb? Zatem nie wykonuje rozkazu opisując tutaj to co zobaczyłem. A były to?
 
WOJSKOWE MSy!!! Stały w rzędzie, było ich 9, na moje trzy różne typy? Byłem w szoku, plotki mówiły o planach stworzenia takich maszyn, a tu mieliśmy gotowe jednostki! Pomalowane i oznaczone przynależnościami do jednostek. Nie mogłem wyjść z podziwu! Podszedł do nas kapitan w średnim wieku o zmęczonej twarzy i zaczął nam opowiadać o linii Zaku, dokładnie o MS-05 Zaku i MS-06 Zaku II, o ich osiągach, opcjonalnym wyposażeniu, w zasadzie w najdrobniejszych szczegółach te cuda inżynierii. Jednak zupełnie zignorował trzeci typ. Odważyłem się, podniosłem rękę i zapytałem o niego. Kapitan krótko scharakteryzował go. To był EMS-04 Zudah, przegrał batalie z MS-04 ? prototypowym Zaku, ale ma w sobie potencjał i dlatego i rozważają o możliwej modyfikacji tej jednostki, lub przeniesienie rozwiązań do następnego pokolenia militarnych mobile suitów. Następnie opowiedział nam jakie przed nami zadanie stawia armia: mamy je konserwować, naprawiać przezbrajać, a w wolnych chwilach myśleć nad ulepszeniami, mamy być polowymi inżynierami nie tylko odpowiedzialnymi nie tylko za stan sprzętu, ale również mamy myśleć nad jego rozwojem, bo jeżeli będziemy na polu walki, to my najlepiej będziemy wiedzieli czego nam potrzeba, piloci również swoją drogą?
 
Wróciliśmy ostatni raz, aby zabrać wszystkie nasze rzeczy z baraku i przenieśliśmy się do nowych kwater, tym razem pojedynczych, po raz pierwszy czuje się jak prawdziwy oficer i cholera, czyje, że chyba zostanę w wojsku, szczególnie jak teraz patrzę na wydarzenia z zeszłego miesiąca i to co mi dziś pokazano? Mam się z czym przespać i tak się nigdzie nie wybieram przez najbliższe 5 miesięcy.
 
5 listopada 0078
Powrót do rutyny? a raczej do nowej rutyny, odcięto mnie i innych ?wypranych?  od reszty i zmieniono całkowity plan treningów i nauki. Obecnie już tak nas mocno nie katują, ale wciąż nie jest wiele lżej niż przed egzaminem. Za to całkowicie zmieniono nam zajęcia teoretyczne. Obecnie tłuką w nas wszystko co związane z Minovsky, budową Zaku i wspólnych zajęciach z mechanikami (najlepsze!!!), dzięki, którym za dwa, trzy tygodnie będę znał każdą śrubkę w Zaku II i Zaku I, co w sumie mnie cieszy.
 
 
30 listopada 0078
Dziś złożyłem przysięgę i zostałem pełnoprawnym członkiem Sił Zbrojnych Księstwa Zeonu. Obecnie wciąż jestem w ośrodku szkoleniowym i czekam na nowe rozkazy? Odsypiając ostatnie 2 miesiące, które mnie sporo nauczyły. Pora też w końcu wyjść na miasto, z okazji otrzymania stopnia podporucznika dostałem przepustkę na jeden dzień albo zajrzeć do telewizji, ciekawe co się teraz na świecie dzieje. 
 

Broken Fang

  • Hero Member
  • Wiadomości: 1166
  • Zeon Axis
    • Zobacz profil
    • http://www.wielkieroboty.blogspot.com
Data dodania: Wrzesień 03, 2012, 09:42:26

1 grudnia 0078
Z mojego fantastycznego planu spędzenia tego wolnego dnia, niestety, czy stety spaliły na panewce, przy wyjściu spotkałem Jamesa, który też dostał wolny dzień i stwierdziłem, że nie głupim pomysłem było jego towarzystwo, przez te najbliższe kilka(naście) godzin.

Okazało się, że z powodu kierunku studiów, nie poszedł tak jak ja do Msów, tylko został przeszkolony na inżyniera okrętowego i zapewne rozpocznie służbę na którymś z okrętów dowodzenia, np. na Zanzibarze, chociaż też miał sporo zajęć z konstrukcji samolotów i czołgów.

Przy odmeldowywaniu się z koszar oficer dyżurny zapytał się nas czy to pierwsza nasza przepustka od czasu zakończenia szkolenia, a gdy usłyszał potwierdzenie, stwierdził, że nie musimy być koniecznie na czas, że dowództwo jest dla nowych oficerów wyrozumiałe i szukać zaczynają dopiero trzeciego dnia, bo jak wiadomo po 2 miesiącach odseparowania od świata zewnętrznego człowiek musi się wyszumieć. Nie mogłem się z nim nie zgodzić.

Gdy dojechaliśmy do miasta poraziła mnie zmiana w jakim nim zaszła, było tam pełno żandarmerii wojskowej, która chyba zastąpiła policje, a James zauważył obwieszczenie na słupie informacyjnym, że ogłoszono pełną mobilizacje. Zaskoczyło mnie to, gdyż nas puścili na przepustkę, ale kto ich tam wie. Zgodziliśmy się, że czas na obiad i wyruszyliśmy to małej dobrze znanej mi z czasów studenckich (kiedy miałem trochę więcej pieniędzy), po drodze kupiłem gazetę aby się dowiedzieć co się na świecie dzieje. A nie działo się dobrze, przystanęliśmy w parku, gdzie spokojnie można było poczytać, a potem wszystko obgadać.

Sprawy nie miały się najlepiej, sporo artykułów jest reglamentowanych, jeszcze więcej mocno zdrożała, a to wszystko, przez ciągłe embarga fedków, cóż, w tym miejscu muszę siwemu zjebowi przyznać racje, gdy po ostatnim takim wyskoku ziemian powiedział, że będą wciąż starać się nam dowalić. Do tego na któreś kolonii w Side 6 doszło do marszu popierającego Zeon, Fedki otworzyły ogień i zginęło ponad 200 osób? nieźle i to oni nas oskarżają o brak demokracji?

Nie rozmawiałem nigdy z Jamesem o polityce, szczególnie tej naszej z dość prostego powodu, James był zapatrzony w Giherna jak w obrazek, według niego chciał tu zbudować raj dla spacenoidów, a Fedków uważał niemal za podludzi. W tym się z nim nie zgadzałem, wolałem podejście Dozle?a, który nie był politykiem, ale też parę razy przedstawił swój pogląd: Ziemia dla ziemian, kolonie dla spacenoidów i nie nawoływał w swoich przemowach do ludobójstwa drugiej strony, nie mniej ani my ani ziemianie nigdy się nie zrozumiemy. James stwierdził, że na pewno wybuchnie wojna, ja się z tym ponuro zgodziłem, on jednak nie krył ekscytacji. Zapytałem go czy nie zwariował, że chce wojny, on jednak odparł, że pewnie po zajęciu paru kolonii należących do federacji, to ta poprosi o pokój i wojna się skończy z wyższym statusem Zeonu na świecie. Uciąłem jego życzeniowe spekulacje. Co prawda mieszkańcy Side 3 byli najbardziej liczną grupą kolonii i z organizowaną to jednak obywateli Federacji było nieporównanie więcej w kosmosie tak jak ich siły zbrojne, do tego dochodzą jeszcze siły na Ziemi w najlepszym wypadku wojna trwałaby długo i była niezwykle wyniszczająca. Gdy stwierdził, że kolonistów z Side 1 można by zagazować, albo wysadzić samą kolonię, coś we mnie pękło. Wciąż jednak cichym, lecz już podniesionym głosem. Powiedziałem mu, że zbyt ślepo wierzy w gadaninę Giherna i żeby zaczął mieć jakieś własne zdanie a nie na wpół fanatycznie powtarzać frazesy głąba, który ma kompleks wybitnego ojca i za wszelką cenę chce mu dorównać. Na tym dyskusja o słuszności wojny się skończyła. Zmieniłem temat rozmowy aby nie iść z nim już na noże i zapytałem co słychać u jego rodziny. James ożenił się jeszcze na studiach i miał już 2 letnią córkę. Powiedział, że przesyłali mu sporo listów i zdjęć, mają się dobrze i przyznał, że do wojska wstąpił z pobudek ideowych (w przeciwieństwie tak naprawdę do mnie, bo ostatnie co mi do głowy przychodzi to narażać własny tyłek w imię idei (nie ważne jak szczytnych)) pracował w AE na księżycu, ale gdy sytuacja między Zeonem a Federacją zaczynała być napięta postanowił wstąpić do armii. Teraz jego rodzina dostaje 3/4 jego żołdu, a jego żona pracuje w pobliskim szpitalu jako stażystka. Gdy zapytał mnie co ja porabiałem przez ten okres czasu. W skrócie opowiedziałem mu, o problemach z pracą katastrofą jaka była praca w markecie elektronicznym i jak przez rozmowę o pracę z Zeonickiem trafiłem do wojska. ?A co porabiałem dla rozrywki w tamtym czasie?? zapytałem na głos sam siebie. ?Dopóki kasa była to dziwki, piwo, książki i kolejne projekty MSów na potrzeby budowy i utrzymywania kolonii, czyli w zasadzie tak jak przez te 3 lata studiów. James lekko kpiącym uśmiechem powiedział, że dziś należy powtórzyć dwie pierwsze opcje spędzania wolnego czasu i duszkiem wypił swoje piwo. Reszta wieczoru zatarła mi się w pamięci?

2 grudnia 0078
Jak dotarliśmy do koszar i o której nie jestem w stanie powiedzieć, jedyne co pamiętam już wypisałem, ale w głowie kołaczą mi się jacyś inni wspólni znajomi, którzy napatoczyli się jeszcze podczas wspólnego biesiadowania.

Obudził mnie posłaniec, facet w średnim wieku w stopniu sierżanta, przedstawił się i mówił kim jest i że najprawdopodobniej będę jego przełożonym, nie zanotowałem jego imienia przekazał mi tylko dwa listy zasalutował i odmaszerował. Ja byłem wycieńczony? pragnąłem przede wszystkim snu, położyć się w pozycji embrionalnej i użalać się nad własnym stanem?
Pospałem jeszcze przez 2 godziny, żeby obudzić się jeszcze bardziej rozbitym niż przed kolejną drzemką? Trza było zabrać się za otrzymaną korespondencje.

Pierwsza koperta zawierała to na co czekałem od momentu zaprzysiężenia: rozkazy. Miałem się jutro zgłosić na jeden z okrętów klasy Gwazine, prawdę mówiąc miałem dużo szczęścia, mogłem skończyć na jakimś małym okręcie typu Masai, a tak będę miał własną kajutę, miałem też objąć dowodzenie nad zespołem mechaników odpowiedzialnym za 5 z 20 MSów obecnych na okręcie.

Drugi list był z domu? Dawno nie miałem żadnych wieści od rodziców,  w zasadzie nie rozmawiałem z nimi odkąd poszedłem na studia te 3 lata temu... Pisali, że z powodu narastającego zagrożenia wojną przeprowadzili się do Granady miasta na księżycu. I w sumie dobrze, obecnie nawet w stolicy sytuacja jest coraz bardziej napięta, zapytali co u mnie słychać i byli dumni, gdy otrzymali wiadomość od armii, że się zaciągnąłem, w razie konfliktu będą się za mnie modlić.
Po tym liście poczułem się dużo lepiej, miło było usłyszeć, że rodzice w razie czego są bezpieczni i popierają moją decyzje, do której tak naprawdę wciąż nie jestem do końca przekonany. Napisałem krótką odpowiedź, o mojej obecnej sytuacji i o wciąż kołaczących się po głowie wątpliwości.
 Zjadłem obiad, przeczytałem nową gazetę, którą mi dostarczono (tym razem to Zeonowa żandarmeria rozgoniła manifestacje pacyfistów, choć tutaj w przeciwieństwie do pamiętnego wystąpienia zwoleników u Fedków
« Ostatnia zmiana: Wrzesień 03, 2012, 09:44:39 wysłana przez Broken Fang »

Broken Fang

  • Hero Member
  • Wiadomości: 1166
  • Zeon Axis
    • Zobacz profil
    • http://www.wielkieroboty.blogspot.com
Data dodania: Wrzesień 19, 2012, 13:23:31
3 grudnia 0078
Z dziecinnego przejęcia nie spałem całą noc? Jak miał wyglądać mój pierwszy dzień służby, jakie zadanie mnie czekały, a najważniejsze z tego wszystkiego z kim będę pracował. Zatem zamiast przebywać w objęciach Morfeusza usiadłem przed komputerem i zacząłem przeglądać akta moich podwładnych? i najlepsze z tego wszystkiego było to, że jestem najmniej doświadczonym członkiem zespołu. Sierżant, który wczoraj mi przekazał korespondencje był moim zastępcą i nazywał się Andrzej Sławski i zajmował się MSami w zasadzie od początku masowej produkcji pierwszego Zaku, więc wypadłem blado w porównaniu z nim, reszta zespołu to przekwalifikowani mechanicy, zarówno wojskowi jak i cywilni, mający już około roku doświadczenia. Musiałem przemyśleć co mam im powiedzieć pierwszego dnia, do tego jednocześnie potraktować z szacunkiem ich doświadczenie i wsłuchiwać się w ich zalecenia i rady, niemniej nie dać sobie wejść na głowę? miałem nad czym myśleć.
 
Obudziłem się o 5 rano, a o 6 byłem już gotowy. O 7 byłem w kosmoporcie, gdzie pokazałem swoje rozkazy i zostałem skierowany na odpowiedni okręt. Kajuta okazała się większa niż przypuszczałem i można powiedzieć, że na standardy wojskowe bardzo wygodna. Przynajmniej dobrze będę wypoczywał, no i kolejny plus z bycia oficerem. Rozpakowałem się i szybko urządziłem ( nie miałem tak naprawdę wiele rzeczy.
 
O godzinie 8 stawiłem się na mostku skąd odesłano mnie do gabinetu kapitana. Ten okazał się pięćdziesięciokilkuletnim człowiekiem o zmęczonych oczach, spojrzał na mnie, przeczytał moje imię i nazwisko i przydział i zapytał czy się zgadza. Odpowiedziałem, że tak. A on przekazał mi krótko zasady obowiązujące na okręcie, a także przypomniał o moich obowiązkach. Wyjął kartkę, napisał na niej parę słów i kazał zgłosić się do hangaru.
 
Zawsze miałem trudności z poruszaniem się po korytarzach, gdzie nie było grawitacji. Parę razy uchwyt mi się wyśliznął i za nim ?dopłynąłem? do kolejnego zakrętu minęło trochę czasu.   Na miejsce dotarłem po dobrych 30 minutach, dowodzący całym hangarem darł się na mnie kolejne 10 minut, z czego rozumiałem pojedyncze słowa. Obiecałem poprawę i trening poruszania się po korytarzach w 0 grawitacji.  Na tym zakończył się opiernicz za spóźnienie. I przeszedł do rzeczy. Powiedział, że rozumie fakt, że jestem tak naprawdę zielony i z początku niewiele będę przydatny, ale spodziewa się szybkiej nauki z mojej strony i, że wraz nowym rokiem będę normalnym członkiem załogi a nie kulą u nogi przysłaną ze szkolenia. Pod dowództwo dostałem 5 MSów. Trzy nowiutkie Zaku II i dwa stare Zaku I, również przekazał mi dokumenty o pilotach tych maszyn. Na koniec życzył mi powodzenia i żebym nie dał sobie wejść na głowę.
 
Zebrałem swoich ludzi w małym pomieszczeniu, które złożyło za moje miejsce pracy, nieco mnie przerażał fakt, że wszyscy byli starsi ode mnie, jednak musiałem trzymać fason. Zebrałem się w sobie i powiedziałem ni mniej ni więcej coś takiego:
           
?Jestem Podporucznik Kurz Bismarck od dnia dzisiejszego zostałem waszym dowódcą, doskonale zdaje sobie sprawę z tego, że jesteście dużo bardziej doświadczeni ode mnie i macie mnie za żółtodzioba, który będzie wam jedynie przeszkadzał w pracy. Tego nie chcę, ale oczywiście oczekuje od was posłuszeństwa i nie marudzenia z byle powodu, oczywiście chcę się też od was uczyć i jeżeli wydam jakiś niedorzeczny rozkaz, to możecie? nie macie taki obowiązek aby mi wytłumaczyć moją głupotę i niekompetencje. Mam nadzieje, że nasza wspólna praca będzie zgodna i nie będziemy sobie nawzajem sprawiać problemów. I to tyle, wracajcie do swoich obowiązków?.
           
Potem poprosiłem Sławskiego aby pokazał mi dokumentacje maszyn, które znalazły się pod moją opieką i krótko mi streścił ich historie. Zaku II były świeże i dołączyły zaledwie 3 tygodnie temu, odbyły jedynie loty testowe i wiele roboty przy nich nie ma. Z kolei Zaku I to modele z pierwszej partii mające już dobre 3 lata i były niemal w ciągłym użytku, głównie jako maszyny szkoleniowe, więc sporo przy nich roboty było, bo co jakiś czas coś wysiadało, albo coś się zacinało. Zadałem też parę pytań o dotychczasową organizacje pracy i czy istniał jakiś grafik. Sierżant odparł, że nie mieli jak dotąd żadnych pisanych grafików i każdy robił to co uznawał za stosowne, panował lekki chaos, ale wszystko trzymało się kupy i MSy były utrzymywane w tak dobrym stanie jak to było możliwe.  Zdziwiło mnie to, że w wojsku pozwala się na ?lekki chaos?. Niemniej wziąłem to pod uwagę i zacząłem myśleć jak zorganizować pracę. Miałem pod sobą 20 ludzi, więc na 1 MSa przypadało 2 mechaników. Nie był to zły wynik, tym bardziej, że nie zajmowano się wszystkimi Zaku na raz. Niemniej należało ten chaos lekko uporządkować, no i fakt, że Zaku II od 3 tygodni stały bez ruchu, to przynajmniej należało zrobić im przegląd, bo dziennik zespołu był bardziej podziurawiony niż ser szwajcarski i pisany z mocnym opóźnieniem? Na pewno wprowadzę tu porządek, przynajmniej administracyjny? na początek mam tu trochę pracy.
 
22 grudnia 0078
Sporo się działo przez ten czas i nie miałem czasu, żeby cokolwiek napisać, nawet teraz znalazłem jedynie chwile, nie mniej okazało się, że jestem w swoim żywiole, przez te parę tygodni naprałem wraz z zespołem wzajemnego szacunku wobec siebie, bo gdy kazałem im zrobić przegląd Zaku II, to stwierdzili, że marnuje tylko ich czas. No i mieli racje, Zaku były w doskonałym stanie, choć i tak nakazałem przeczyścić stawy, tak na wszelki wypadek. Rozwiązałem też kwestie ciągle się psującego ramienia, kompatybilne były części z Zaku II, a że tych mamy w nadmiarze, to kazałem je zamontować, jak dotąd wszystko działa a piloci nie narzekają. Wzajemnie się od siebie uczymy.  Gdy zacząłem porządkować chaos w papierach i formować jakiś grafik z prawdziwego zdarzenia Andrzej ostrzegł mnie, żebym wprowadzał to powoli. Bo nagłe zmiany wywołują jedynie niechęć, a nie polepszają efektywność. Tak też zrobiłem. Zamiast jednego dnia nowe ustalenia wprowadzałem dwa tygodnie i przyjęto je umiarkowanie neutralnie, choć parę razy dobiegło do moich uszu: ?Faszysta?, niemniej postawiłem na swoim i wszystko póki co działa jak w zegarku, często sam pomagam w naprawie niektórych elementów (stałem się prawdziwym ekspertem od Kamery Zaku, słynne oko psuło się kilkakrotnie i to nawet w nowych Zaku II, po tym jak piloci zaczęli je oblatywać),  rozbieraliśmy je chyba już z 10 razy i nie mogliśmy znaleźć defektu, wymieniliśmy więc całe oko, ale i tak dalej się psuło? Kazałem im zrobić szczegółową dokumentacje każdego elementu aż po śrubki i tak już z tydzień nad tym siedzę? I wciąż nic, chłopaki też nie mają pomysłu co z tym może być. Wysłałem prośbę do Zeonica o szczegółowy projekt oka, może są jakieś drobne różnice z dokumentacją jaką od nich dostaliśmy.
 
24 grudnia 0078
Okręt opustoszał, większość załogi spędza święta na przepustkach, moi rodzice są na księżycu, więc nie było sensu, abym i ja gdzieś wychodził. Dostałem materiały od Zeonica i usiadłem do problemu kamery w Zaku przy towarzystwie skrzynki piwa? I cóż? odkryłem problem, zastosowane, akurat w naszym Zaku kable transmitujące obraz okazały się wadliwe. Dawały radę przy krótkich rozruchach, ale przy bardziej intensywnych lotach nie dawały rady. Chłopaki będą mieli sporo roboty przy tym MSie jak wrócą, bo trzeba w zasadzie całeg Zaku rozebrać. W dostarczonej mi gazecie przeczytałem, że Księstwo Zeonu zrywa całkowicie stosunki dyplomatyczne z Federacją Ziemską. Przyszłość rysuje się w bardzo  ponurych barwach? Ciekawe czy moje życzenia świąteczne dotrą?

Broken Fang

  • Hero Member
  • Wiadomości: 1166
  • Zeon Axis
    • Zobacz profil
    • http://www.wielkieroboty.blogspot.com
Data dodania: Październik 04, 2012, 19:14:36
 27 Grudnia 0078
Obudził mnie zgiełk panujący na korytarzu, byłem tym mocno zaskoczonym, bo cokolwiek miało się tutaj dziać dopiero po nowym roku. A gry usiłowałem znów usnąć obudził mnie Sławski namolnie pukając do moich drzwi? okazało się, że okazało się, że ogłoszono pełną mobilizację i każdy dowódca miał trenować, testować i robić Bóg wie, co jeszcze, aby zmaksymalizować wydajność swoich podwładnych? Niemniej dałem dziś chłopakom wolne, kazałem jednie przez parę godzin poudawać, że coś robią. Sam w swoim aneksie opracowywałem plan tego, co będziemy robić zanim ci wyżej zmienią zdanie?
 
30 Grudnia 0078
Opuściliśmy dziś Side 3, wraz z całą drugą flotą i udaliśmy w bliżej nam maluczkim nieznanym kierunku. Życie na okręcie płynie w sumie spokojnie codzienna rutyna kolejnych ćwiczeń. Niemal na okrągło rozbieramy nasze Zaku i składamy z powrotem. Moi mechanicy w razie, czego muszą umieć naprawiać te MSy po ciemku z zawiązanymi oczami. I idzie im całkiem nieźle. Wymiana kabli, o której wspomniałem jakiś czas temu jednak trochę zajęła, niemniej udało się i póki, co Zaku wciąż jest sprawny. Niepokoi mnie tylko jedno tuż przed opuszczeniem kolonii na pokład cichcem wniesiono wielkie skrzynie oblepione do granic niemożliwości ostrzeżeniami Biohazard.
 
1 Styczeń 0079
Zebraliśmy się w Sali konferencyjnej, było niewiele miejsca, ale udało mi się znaleźć siedzące. Na podeście pojawił się Admirał naszej armady. Stał nieruchomo przez dobre parę minut, co jakiś czas patrzył na zegarek. Gdy wybiła godzina spotkania zabrał głos. Ogłosił, że dokładnie za 48 godzin Księstwo Zeonu wypowie wojnę Federacji Ziemskiej, a naszym zadaniem będzie zajęcie kolonii Side 2, następnie przeszedł do omawiania taktyki, rozstawienia okrętów i sposobie ataku na wroga, potem przeszedł do tematu, który dotyczył mnie. Ogłosił, że wszystko ma być dopięte na ostatni guzik i na 30 minut przed rozpoczęciem bitwy, to jest 3 sekundy po tym jak Księstwo wypowie wojnę. Stwierdził, że najlepiej jak wszystko zostanie przygotowane jeszcze dziś i mechanikom dać na 2 wolne, żeby trzeciego wszyscy byli w pełni sił. Cóż nie mogłem się tym nie zgodzić. Potem przeszedł do zadań dla pilotów Zaku, którzy po wyeliminowaniu okrętów miały zająć kolonie.
 
 Dziwne, znam te maszyny bardzo dobrze i osobiście dałbym im więcej pola do popisu? Potem zapytał czy są pytania. Podniosłem, więc rękę. Wstałem i zapytałem, jakiego oporu mogą się spodziewać nasze MSy, gdyż dostałem informacje wywiadowcze, że Fedki pracują nad własnym Mobile Suitem. Admirał paskudnie się uśmiechnął i powiedział, że nie ma się, co martwić, bo albo Fedki jeszcze go projektują, bądź prototyp jest we wczesnej fazie budowy, nie mówiąc już o masowej produkcji, stwierdził, że najwyżej nasze Zaku będą musiały pograć w kręgle. Wszyscy łącznie ze mną wypchnęli śmiechem. Bo pierwszą Fedkową odpowiedzią na nasze MSy (i jak dotąd jedyną) jest Ball, który defakto jest jedynie kapsułą konstrukcyjną z doczepioną armatą 180mm i z Zaku nie miały większych szans, zapowiadało się bardzo łatwe zwycięstwo. Gdy po wymianie kolejnych kiepskich i nieco lepszych żartów na temat technologii federacji, Admirał życzył wszystkim powodzenia i kazał się rozejść. Po fakcie zapomniałem się zapytać o te tajemnicze kontenery z tajemniczą, ale zapewne zabójczą zawartością, ale skoro nie było o tym mowy, to dałem temu spokój.
 
Gdy wróciłem do hangaru przekazałem swoim ludziom nowiny i kazałem wziąć się do roboty, bo może będziemy siedzieć tu, do 3 ? 4, ale za to kolejny dzień będzie wolny. Chłopaki wzięli się ostro do roboty. Sam też im pomagałem, bo i tak nie miałem lepszych zajęć. Szybko przygotowaliśmy Wszystkie 5 Zaku i uzbroiliśmy według wytycznych, jakie otrzymaliśmy, dodatkowo przygotowaliśmy po 3 talerze z dodatkową amunicją, jakby Zaku miały wrócić po uzupełnienie amunicji. W pełni też naładowaliśmy akumulatory. Koło 1 puściłem ludzi, ja położyłem się koło 2.
 
2 stycznia 0079
Najgorsze w tym wszystkim jest to oczekiwanie?
 
3 stycznia 0079
Drżą mi ręce, kiedy to piszę, ba zastanawiałem się, czy w ogóle kontynuować ten pamiętnik, to, co się dziś wydarzyło? Po prostu ciężko to opisać, nie, co dzień zostaje się zbrodniarzem wojennym równym tyranom z połowy XX wieku poprzedniego kalendarza?
 
Dokładnie minutę przed atakiem na Side 2, wszystkie MSy wystartowały i wraz z okrętami zaczęły powoli zbliżać się do wrogiej floty, jeszcze przez 60s to oficjalnie były manewry? Potem już wraz ze swoimi ludźmi obserwowałem bitwę przez monitor. Trzy sekundowe ostrzeżenie, to było zdecydowanie za mało, żeby nawet zareagować, bardzo szybko większość okrętów Federacji zostało zatopionych, jedynie kilka zanim zamieniło się we wraki zdążyło wystrzelić kilka Balli, z którymi nasze Zaku rozprawiły się niemal natychmiast? Zaledwie w prze ciągu 10 ? 15 minut zewnętrzna linia obrony przestała istnieć.  Miałem wtedy otworzyć szampana, WYGRALIŚMY!!! Ale wtedy?, Gdy oglądaliśmy bitwę do hangaru wprowadzono tajemnicze pojemniki. Gdy zostałem wezwany przez dowódcę hangaru w końcu mogłem się im przyjrzeć. Poza ostrzeżeniami widniała tam plakietka z napisem GG-Gas? Gaz bojowy, powszechnie nazywany G3. W momencie jak podszedłem do dowódcy do hangaru wleciał jeden z moich Zaku I.
 
Kapitan hangaru Hangaru rozkazał załadowanie pocisku z gazem G3 do wyrzutni naszego Zaku I. I wtedy w swojej głupocie odmówiłem wykonania tego rozkazu, doskonale zdawałem sobie z konsekwencji detonacji takiego pocisku wewnątrz kolonii. Wtedy kapitan spojrzał się na mnie ostrym wzrokiem, położył dłoń na kaburze swojego pistoletu i zapytał czy niedosłyszałem rozkazu? Mój umysł działał na potrojonych obrotach, natomiast zdałem sobie sprawę, co się stanie, gdy odmówię po raz kolejny, bo gdybym ja tego nie zrobił, kazałby załadować kolejnemu podporucznikowi, było nas tu przecież czterech, a moi rodzice dostali by informacje, że zostałem stracony za zdradę? Przeprosiłem, ale z powodu lądującego Zaku nie dosłyszałem rozkazu. Potem kapitan powtórzył mi go. Odpowiedziałem, że niezwłocznie się tym zajmę. Jednak zrobiłem to, co mogłem zrobić w granicach prawa? złożyłem oficjalny protest. Dowódca odpowiedział, że go odnotował i kazał się pośpieszyć.
 
Wydałem odpowiednie rozkazy i w przeciągu kilku minut Zaku I wystartował? Hurra, nasza wypracowana efektywność, znów otrzymała pochwałę? A po kolejnych paru minutach cała populacja jednej z kolonii Side 2 zginęła?
 
Resztę dnia średnio pamiętam? po tym jak nasze Zaku wróciły na pokład kazałem je wyczyścić i zrobić raport o uszkodzeniach? Nie chciało mi się nic, ale też musiałem pamiętać, aby zachować fason, żeby nie martwić moich podwładnych. Wziąłem się w sobie i jakoś dałem radę do końca dnia. Potem walnąłem się na łóżku, nawet nie rozpinając munduru?
 
4 Stycznia 0079
Zaczęło się od przemówienia Giherna Zabiego, który chwalił żołnierzy za doskonale przeprowadzoną operację, zapewniał, że wojna już niedługo się skończy, po tym jak złamiemy kręgosłup Fedkom w przestrzeni kosmicznej i nie będzie litości dla przeciwników Zeonu, poinformował również o ?depopulacji? kolonistów z Side 2, ma to być ostrzeżenie, dla Federacji, że Zeon zrobi wszystko w imię wolności? aż rzygać mi się zachciało. Nawet nie wyszedłem tego dnia z kwatery, taki byłem zobojętniały, na szczęście Sławski i reszta chłopaków. Oświadczyła, że jestem, ale się gdzieś kręcę i sprawdzam różne, rzeczy? Na pewno się im za to odwdzięczę?
 
Wieczorem wpadł do mnie Sławski z kontrabandą, to jest z kilkoma piwami i pogadałem z nim o ostatnich wydarzeniach? Pomogło, również mu się nie podobało to, co zrobiliśmy?, Bo zabiliśmy dobre kilka milionów niewinnych ludzi. Nie było gorszej zbrodni. Poinformował mnie też, że na dniach ma się pojawić u nas Admirał Dozle Zabi na inspekcji, ale obecnie nie miałem ochoty bawić się na propagandowych imprezach, nie po tym, co się wczoraj stało. Sławski na odchodnym powiedział mi, żebym się nie zadręczał i nie winił tylko siebie, bo to tylko pogorszy moje samopoczucie? Kiwnąłem tylko głową i kazałem mu skombinować skrzynkę piwa dla całego zespołu w podzięce za uratowanie dziś mojego tyłka. Niezdarnie zasalutował i wszedł. A ja spędziłem noc przy otwartej stronie internetowej, gdzie można było napisać kondolencje dla ofiar ?depopulacji? kolonii? Migoczący kursor w pustym edytorze tekstowym towarzyszył mi całą noc?