Polski Serwis Mobile Suit Gundam


Gundam Seed - plusy i minusy

trzycha

  • Administrator
  • Hero Member
    • Wiadomości: 757
  • Leniwiec
    • Zobacz profil
    • Polski Serwis Mobile Suit Gundam
dnia: Listopad 21, 2008, 22:02:52
Więc co się Wam podobało w Seedzie a co nie.  Wg mnie Seed broni się najmocniej poprzez OST, która jest świetna.
Jeżeli chodzi o minusy to denerwowały mnie liczne powtórzenia scen oraz to jak bardzo wykoksowane były gundamy (Freedom).
War... War never changes...


Gamer2002

  • Newbie
    • Wiadomości: 23
    • Zobacz profil
Odpowiedź #1 dnia: Maj 19, 2009, 01:21:57
Nikt nie odpowiada, więc dam tyle ile się da


+Wątek Koordynatorów i wojny do totalnej zagłady był w miarę dobry...
- ... Gdyby nie ograniczało się to tylko do usunięcia trzech największych maniaków i już deus ex machina pojawiają się nagle ludzie w EA którzy chcą pokoju.
- ... I na cholerę był ten cały waleń?
+ Rau przez 90% serii był enigmatyczny i ciekawy...
- ...Ale tak naprawdę to jednowymiarowy maniak.
+ Animacja mechów jest dobra.
- Animacja postaci to koszmar. Lacus jak się rzucała na Kirę wyglądała jakby miała kichnąć.
+ Dobre sceny śmierci...
- Kira, mogliby chociaż wyjaśnić a nie liczyć że ASTRAY wszystko załatwi.
- Andy, nie dość że klon Ramba Rala to jego powrót tego samego kalibru co Kiry.
- Czy ?cudowne? zmartwychwstanie Mwu też mogę podciągnąć pod SEEDa?
- Z resztą nie wiem po co ich zasłaniał. Archangel obrywa tylko po to by Murrue zadyndały piersi.
- Lacus to mery sue i przewracałem oczami widząc jej ?wielkość? i ?potęgę?. I kompletnie nie rozumiem LacusXKira.
- Pacyfistyczne bzdury w wykonaniu SEEDa nie przemawiają.
- Kira to beksa. Rany, w SRW Alpha 3 Shinji z Evangeliona nazwał go żałosnym dupkiem.
+ Pojedynki są nawet dobre.
- Ale nie ma liczyć na bitwy, przeciętne jednostki dysponują zdolnościami bojowymi tarcz strzelniczych. Zwłaszcza po Freedomie.
- Freedom. Beam spam. Meteor. Beam spam. Beam spam z razem z tym uke Athrunem. Nuda.
- 15% czasu antenowego to powtórki. Czyli ponad 7 odcinków mogłoby w ogóle nie powstać.
- Trzykrotne powtórzenie śmierci Nicole w następnym odcinku było śmieszne.
- Cholera, nawet ostatni opening to w 95% powtórka z poprzednich.
- Irytuje mnie to, że bohaterowie mają przełączniki świetny pilot/kiepski pilot. Cegalli (po dobrym debiucie jest głupia i daje się zestrzelić by z Athrunem zabawić się w Shiro Amde i Aine Saharin), Yzak (Kira robił z nim co chciał a potem pokonał gościa który sprawiał problemy Kirze, choć scena przyznam świetna)...
- Irytuje mnie, że Kira walczy jak równy z równy z trzema zawodowymi żołnierzami z MS na takim samym poziomie co jego. Athruna jestem w stanie zrozumieć bo się stale wahał. 

Późno, więc skończę.


Broken Fang

  • Administrator
  • Hero Member
    • Wiadomości: 1177
  • Zeon Axis
    • Zobacz profil
    • http://www.wielkieroboty.blogspot.com
Odpowiedź #2 dnia: Sierpień 22, 2009, 19:01:00
Standardowo po seansie ostatniego odcinka moja recenzja:

Fabuła:
Muszę przyznać, że to jest jedna z najtrudniejszych recenzji, z jaką przyszło mi się zmierzyć i to z kilku powodów. Głównie dlatego, że seria ta ma trochę plusów, ale również całą masę wad (zarówno technicznych jak i fabularnych). Ciężko mi wiec napisać jednoznaczną recenzję.
No cóż... O ile pierwsze Gundamy nie miały sprecyzowanego odbiorcy, o tyle, niestety (choć dla niektórych zapewne stety), target SEEDa jest bardzo jasno określony: to nastolatki, które UC w ogóle nie kojarzą. Sprawia to, iż łatwiej twórcą sprzedać ten sam, nieco zmodyfikowany, produkt sprzed dwudziestu paru lat...
Fabuła Gundam SEED rozgrywa się w świecie Cosmic Era, gdzie trwa wojna Sojuszu Ziemskiego z PLANTem ( kosmicznymi koloniami). Bohaterowie przez fatalny zbieg okoliczności lądują na najnowocześniejszym okręcie federacji, gdzie znajduje się główny mech pierwszej połowy serii: Strike Gundam... Nic nowego, prawda? Tak więc, w zasadzie przez większość serii mamy do czynienia z niczym innym jak nieco zmodyfikowanym scenariuszem Gundam 0079 wzbogaconym o wątki z innych Gundamów ze świata kalendarza Uniwersalnego ( w drugiej połowie, występuje kilka elementów ze Stardust Memory i Victory Gundam). Choć dla kogoś, kto widział UC i zabiera się za SEEDa, fabuła nie kryje praktycznie żadnych niespodzianek, a kto zginie można niemal z chirurgiczną precyzją przewidzieć po 3-4 odcinkach + epy wprowadzających kolejne postacie drugoplanowe. Również rozwój wypadków bardzo łatwo przewidzieć. Dopiero mniej więcej od 33 czy 34 odcinka seria zaczyna wprowadzać własne wątki i rozwiązania, które są całkiem niezłe i uatrakcyjniają seans. Tak więc, choć przez pierwsze trzydzieści odcinków miałem czasami dość tej serii i chciałem ją rzucić w cholerę, tak przez kolejne ?Fazy? SEED zaczął odżywać i robić się interesujący. Niestety wraz ze zbliżającym się finałem serii, znów zaczęły doskwierać dosyć irytujące braki. Szczególnie widać to po porzucaniu postaci, które miały spore role na początku serii, a pod jej koniec nie były niczym więcej jak statystami. Innym elementem, który według mnie zabija tą serię, są Recapy. Nie dość, że w tej 50 odcinkowej serii mamy ich aż CZTERY!, to nie są one niczym innym jak streszczeniem poprzednich odcinków. Do tego dochodzą jeszcze powtarzające się wielokrotnie wspomnienia bohaterów. Śmierć jednej z drugoplanowych postaci przypomniana została chyba z 200 razy. Co mnie osobiście bardzo irytuje, klimat większości świetnych dramatycznych scen zostaje właśnie przez takie wspomnienia zabity. Zdecydowanie negatywnie wpływa to na komfort oglądania kolejnych odcinków.
Osobiście byłem, mimo wszystko, pozytywnie zaskoczony tą serią. Na początku podchodziłem do niej bardzo krytycznie z powodu kopiowania Kalendarza Uniwersalnego (co przez pierwszą połowę było wyjątkowo dobrze widoczne). Później jednak scenarzyści lepiej zamaskowali powielanie pomysłów. Pomimo wyżej wspomnianych braków, całkiem nieźle się SEEDa oglądało. Szczególnie końcówkę zacząłem oglądać z większym zainteresowaniem, gdyż nawet polubiłem dwie postacie.

Postacie:
W serii tej każdy znajdzie coś dla siebie? Nawet ja, osoba która prowadziła olbrzymie krucjaty przeciwko SEEDowi, znalazłem dwójkę bohaterów, którzy zyskali moją sympatię. Byli to: Mu La Flaga - jeden z dwóch klonów Chara w tej serii z elementami Sleggar Law i Murrue Ramus będącą reinkarnacją Marbet Fingerhat z Victory Gundam. Ich losy śledziłem z nieukrywaną ciekawością, choć i tu byłem niemal od początku przekonany, że Mu czeka smutny los w tej serii. Swoje dostały też fanki Yaoi... No cóż, przyjaźń Kiry i Arthruna można naprawdę zinterpretować w dosyć niebezpieczny sposób... Reszta nastolatków, choć w początkowej fazie serii miała swoje chwile, to jednak pod koniec cała seria stała się podwórkiem Kiry i Arthruna. Reszta postaci stała się tylko i wyłącznie tłem. Jest to smutne, gdyż wprowadzono kilka ciekawych postaci, którym nie poświęcono tyle uwagi na ile zasługiwały... Z tym właśnie wiąże się tragikomiczna historia. Mianowicie główna inżynier Orbu, która (gdy Archangel i statek Orbu udają się w przestrzeń kosmiczną), oznajmia, iż bez niej nie dadzą sobie rady... Jest to zabawne, gdyż jest to jedna z ostatnich kwestii wypowiedziana przez tą postać... Podobna sytuacja ma miejsce w przypadku cudownie ocalałego klona Ramba Rala: Martin DaCosta, który po swoim cudownym zmartwychwstaniu nie robi nic poza siedzeniem w fotelu kapitańskim i uśmiechaniem się do kamery. Nie mówiąc już o Pilotkach Astrayów, nawiązujących do podobnego teamu z Victory, których zadanie ogranicza się tutaj do spowodowania u Cagalli wejście w SEED. Rau, czyli główny antagonista i naczelny klon Chara, przypominał go tylko z początku. Potem stał się typowym szaleńcem chcącym zagłady świata. Przynajmniej do jego orginu dodano sporą dawkę autoironii. Yzak i Dareka (z początku) i Nicol, jak i trzej piloci w oczywisty sposób nawiązujący do Cyber-Newtypów, wystąpili w zasadzie tylko po to, aby dodać kolejne Gundamy.

Mechy:
W skrócie można by powiedzieć że to UC, które trafiło do programu ?Pimp my Gundam? prowadzonego przez Gangsta rapperów. Ginny, które są kopią Zaku, dostały jakieś dziwaczne skrzydła. Do tego dochodzą jakieś dziwne pustynne pieski. W zasadzie jedynym Gundamem, który mi się podobał, był Buster. Był on najmniej wybajeżony. Z drugiej strony, designy to rzecz gustu i nie chcę szczerze mówiąc rozwodzić się zbytnio w tym temacie. Na koniec warto wspomnieć o systemie METEOR będącym rip-offem wyposażenia GP03 ze Stardusta?

Animacja i Muzyka:
Animacja mechów i okrętów zrobiła się dobra i płynna pod koniec serii, wcześniej mocno haczyła. Jest to szczególnie widoczne podczas walk na pustyni. Dochodzą do tego jeszcze niesławne różowe wybuchy, które, szczerze mówiąc, zaczęły mnie naprawdę irytować dopiero pod koniec. Animacja postaci to też temat na spory kawałek tekstu. Jest różnie - raz dobrze, a raz źle. Bardzo często twarz postaci wygląda inaczej w każdym kolejnym ujęciu. No i, choć design dorosłych jest w miarę ok., to z nastolatkami jest już dużo gorzej. Niekiedy jedyną różnicą między chłopakiem, a dziewczyną jest fryzura i (niekiedy) biust...
Również co do muzyki mam mieszane uczucia. Pierwszy z czterech opów (sic!) był dobry, a nawet bardzo dobry. Niestety kolejne dwa opy były dla mnie nie do słuchania. Nieco poprawiła się piosenka w 4 opie. Endingi, natomiast, podobały mi się wszystkie. Muzyka wewnętrzna była ok.

Astray:
Dwa epizody będące reklamą Mangi i figurek. Red Astray bardzo mi się podobał i chyba nawet sięgnę po tą pozycję. Niebieski wydał mi się nijaki.

Podsumowanie:
Seria niezła, ale tak naprawdę nie wiem, czym szczególnym wybiła się spośród reszty serii powstałych po UC, że doczekała się kontynuacji w postaci serii TV. Jest tu, co prawda, kilka elementów godnych uwagi, a drugą połowę serii dobrze się ogląda, ale poza tym jest to kolejny remold UC.
Ocena: 6 Tetsujinów.

PS. Przepraszam za jakość recenzji. Gdy układałem ją sobie w głowie lepiej to wyglądało, ale jakoś nie miałem siły pisać tej recenzji...
« Ostatnia zmiana: Sierpień 23, 2009, 12:19:15 wysłana przez Broken Fang »


Suavek

  • Administrator
  • Hero Member
    • Wiadomości: 1623
    • Zobacz profil
    • http://ja.gram.pl/SuavekS
Odpowiedź #3 dnia: Sierpień 23, 2009, 01:44:58
Fang, nazywajmy rzeczy po imieniu - jesteś fanboy'em UC i choćby nie wiadomo jak dobra wyszła seria rozgrywająca się poza tym uniwersum, to nigdy nie przyznasz, że Ci się podobało, tudzież będziesz szukał wad na siłę, aby usprawiedliwić swoje zdanie.

Co by nie było, nie chcę tu bronić Seeda, gdyż naturalnie nie jest to seria idealna, ale podchodzić do niej należy z innym nastawieniem. Prawda jest taka, że GS miał być właśnie odtworzeniem oryginalnego Gundama, przedstawieniem go współczesnym widzom. Nie ukrywajmy, mało kto dzisiaj ogląda starocie - z różnych powodów - a Gundam SEED wykorzystał sprawdzony pomysł, nadał serii nowe oblicze i całkiem mu się to udało. Oczywiście, że seria czerpie garściami z poprzednich Gundamów, gdyż takie właśnie było zamierzenie. Warto jednak zauważyć, że robi to nieźle, a nie na siłę, o czym się pewnie jeszcze przekonasz przy oglądaniu Destiny (mnóstwo bezsensownych kopii, głównie Zety).

Cytuj
Bohaterowie przez fatalny zbieg okoliczności lądują na najnowocześniejszym okręcie federacji, gdzie znajduje się główny mech pierwszej połowy serii: Strike Gundam... Nic nowego, prawda?
No jasne, było to już wałkowane w Zecie, ZZ, Victory... ale przecież o tych seriach nie można powiedzieć, że kopiowały oryginał ;).

Cytuj
Szczególnie widać to po porzucaniu postaci, które miały spore role na początku serii, a pod jej koniec nie były niczym więcej jak statystami.
Sprecyzuj kogo dokładnie masz na myśli. Uważam, że większość podstawowych bohaterów miała ciekawie prowadzone role do samego końca, a postaci trzecioplanowe pokroju Astray Girls mnie w ogóle nie obchodziły prawdę mówiąc.

Cytuj
Innym elementem, który według mnie zabija tą serię, są Recapy. Nie dość, że w tej 50 odcinkowej serii mamy ich aż CZTERY!, to nie są one niczym innym jak streszczeniem poprzednich odcinków.
No straszne, cztery recapy na 50 odcinków. Podczas emisji odcinki tego typu z reguły mają dać twórcom czas na nadrobienie ewentualnych zaległości, oraz wprowadzić widzów, którzy nie oglądali serii od początku w aktualne wydarzenia. Ty natomiast, mając swobodę oglądania serii na komputerze/DVD, mogłeś tego typu odcinki zwyczajnie sobie odpuścić, skoro uważasz, że były jedynie streszczeniem (czego do końca pewien nie jestem, gdyż jeśli dobrze pamiętam recapy zawierały trochę nowego materiału).

Cytuj
Nawet ja, osoba która prowadziła olbrzymie krucjaty przeciwko SEEDowi
I to na długo przed jego obejrzeniem...

Cytuj
Podobna sytuacja ma miejsce w przypadku cudownie ocalałego klona Ramba Rala: Martin DaCosta, który po swoim cudownym zmartwychwstaniu nie robi nic poza siedzeniem w fotelu kapitańskim i uśmiechaniem się do kamery.
Chyba na myśli masz Waltfelda. Według oryginalnego skryptu gość naprawdę zginął, ale fani domagali się od Sunrise jego powrotu (jakoś tak). Biorąc pod uwagę niedostatek postaci dorosłych (większość to nastolatki) zdecydowano się na jego powrót. IMO nic szczególnego, biorąc pod uwagę, że swoją rolę odegrał lepiej niż dobrze w pierwszej połowie serii.

Cytuj
Nie mówiąc już o Pilotkach Astrayów, nawiązujących do podobnego teamu z Victory, których zadanie ogranicza się tutaj do spowodowania u Cagalli wejście w SEED.
Miło, że użyłeś sformułowania "podobnego", gdyż Astray Girls miały właśnie być takim Shrike Team. A biorąc pod uwagę, że i w Victory te dziewczyny nie miały szczególnego znaczenia tak naprawdę, z jednym czy dwoma wyjątkami, zarzuty o brak rozbudowania postaci są moim zdaniem bezpodstawne. No chyba, że sam będziesz miał odwagę powiedzieć to samo o Victory.

Cytuj
Yzak i Dareka (z początku) i Nicol, jak i trzej piloci w oczywisty sposób nawiązujący do Cyber-Newtypów, wystąpili w zasadzie tylko po to, aby dodać kolejne Gundamy.
Nigga, please... Yzak miał bardzo ciekawą rolę przez ponad połowę serii, chcąc zemścić się na Strike'u i pokazując swoje oblicze podczas sceny wejścia w atmosferę. Dearka także otrzymał niezłą rolę w połowie serii gdy został schwytany i ostatecznie stanął po stronie Orb. Nicole w pewnym stopniu budowany był stopniowo, jako wyraźny odmieniec w stosunku do aroganckich Yzaka i Dearki. Nawet jeśli jego śmierć dało się przewidzieć, to była ona całkiem efektowna. Ok, wspomniane przez Ciebie flashbacki były denerwujące, ale jeśli chodzi o samych bohaterów to większą sympatią darzę te drugoplanowe, niż Kirę i Athruna dajmy na to.
Argument z Gundamami wzięty z dupy, gdyż stare serie UC miały takich bohaterów o wiele więcej. Różnica polegała na tym, że gdy ich mechy uległy zniszczeniu, to postacie wracały z czymś nowym, mocniejszym (modele! modele!!1one).

Cytuj
W skrócie można by powiedzieć że to UC, które trafiło do programu ?Pimp my Gundam? prowadzonego przez Gangsta rapperów.
N/C.

Cytuj
Ginny, które są kopią Zaku, dostały jakieś dziwaczne skrzydła.
Bo w Zecie, ZZ, Char's Counterattack i Victory wcale nie było odpowiedników Zaku. W Turn A Gundam także... Sorry, ale znowu szukasz dziury w całym. Nawiązali do oryginału ale stworzyli moim zdaniem całkiem udany design mięsa armatniego, który nie wygląda jak crap stworzony w latach 80tych (tak, nie podoba mi się Zaku, nie w tych czasach i nie w takiej formie). W czym więc problem tak naprawdę?

Cytuj
Do tego dochodzą jakieś dziwne pustynne pieski.
Uhu, bo z owadami, smokami i latającymi kołami Victory to nikt nie miał najmniejszego problemu...

Cytuj
Dochodzą do tego jeszcze niesławne różowe wybuchy, które, szczerze mówiąc, zaczęły mnie naprawdę irytować dopiero pod koniec.
A to w poprzednich Gundamach wybuchy nie były aby różowe? Poza tym, słyszałem, że jest na to jakieś naukowe uzasadnienie, aczkolwiek nie będę się w to zagłębiał z braku dostatecznej wiedzy.

Cytuj
Również co do muzyki mam mieszane uczucia. Pierwszy z czterech opów (sic!) był dobry, a nawet bardzo dobry. Niestety kolejne dwa opy były dla mnie nie do słuchania. Nieco poprawiła się piosenka w 4 opie. Endingi, natomiast, podobały mi się wszystkie. Muzyka wewnętrzna była ok.
Gdybym miał oceniać anime na podstawie OP/ED to bym musiał powiedzieć wprost, że wczesne UC ssie. Poza tym nie wierzę, że nie podobała Ci się muzyka we właściwym anime. Cztery soundtracki o różnym brzmieniu naprawdę prezentują solidny poziom i idealnie komponują się z tym co widzimy na ekranie.

Cytuj
Seria ta jest lepsza od Winga, ale w zasadzie nic pozytywnego, poza tym, nie jestem w stanie o niej powiedzieć.
Zdejmij klapki z oczu i wtedy obejrzyj raz jeszcze.

Cytuj
ale poza tym jest to kolejny remold UC.
A to źle bo...? Serio, tak naprawdę. Obiektywnie. Co jest złego w stworzeniu serii bazując na oryginale, ale nie tworząc jedynie marnej kopii z nową grafiką? Seria przypasowała zarówno nowym widzom jak i (nie wszystkim, jak widać) fanom UC. Seria choć powiela niektóre pomysły poprzedników to posiada własną, ciekawie prowadzoną historię, oraz niemałą gamę interesujących postaci. Ba, muszę przyznać, że Seed ma o wiele ciekawiej rozwinięte postacie drugoplanowe niż niejeden Gundam powstały w latach 80tych.
Według Twojego toku myślenia wszelkie współczesne remake'i starych anime także są be i meh. Niech nawet nie próbują robić Daimosa czy innego Tetsujina, bo to zuooo.

Cytuj
rip-off rip-off rip-off rip-off rip-off rip-off
Mówisz rip-off, ja mówię nawiązanie/wierność oryginałowi.

Pewnie bym się tak też nie czepiał gdyby nie Twoje ciągłe i nudne ubóstwianie UC i krytykowanie wszystkiego co rozgrywa się poza nim (i to bez oglądania). Nawet nie potrafię znaleźć jakiejkolwiek logiki w Twoim rozumowaniu, gdyż tak naprawdę nie uniwersum świadczy o poziomie serii, lecz osoby, które odpowiadają za jej wykonanie. Twoje zachowanie nie można nazwać inaczej jak fanboizmem, a dla mnie coś takiego świadczy tylko o zaślepieniu i braku umiejętności obiektywnego oceniania. Czasami miałem nawet wrażenie, że niektóre inne serie Ci się podobają, ale nie masz odwagi się do tego przyznać, gdyż zburzyłoby to wizerunek "idealnego i perfekcyjnego Universal Century". A prawda jest taka, że UC w dużej części zwyczajnie ssie lub jest mocno przeciętny, z takimi tworami jak 0083 czy ZZ na czele. Ciekaw jestem jakie byś miał zdanie o Gundam Unicorn, gdyby rozgrywał się on w innym uniwersum niż UC (biorąc pod uwagę jak swego czasu automatycznie zacząłeś go wielbić nie mając o nim zielonego pojęcia).

Nie chcę jednak abyś też odebrał moją wypowiedź jako atak. Chciałbym abyś w końcu przejrzał na oczy i zrozumiał swoje nieuzasadnione postępowanie, jeśli chcesz aby ludzie traktowali Twoje recenzje jako obiektywną ocenę danej produkcji. A niestety, w chwili obecnej ciężko do tego podejść w ten sposób.


Wracając do samego SEEDa, była to druga seria jaką obejrzałem po Wingu, i powiem wprost, że mi się swego czasu bardzo podobał. Choć nie widziałem oryginału, to byłem w pełni świadomy powielania niektórych schematów, takich jak wejście w atmosferę czy pobyt na pustyni (głównie z gier), i ani trochę mi to nie przeszkadzało. Seria na swoje czasy była naprawdę świetnie wykonana, zarówno pod względem fabularnym, jak i audiowizualnym. Choć ideałem nie jest, i można śmiało wytknąć parę, a może nawet masę baboli, oglądało mi się super dwukrotnie, i prawdę mówiąc bardzo chętnie bym sobie seans powtórzył po raz trzeci. Nie obchodzi mnie czy seria była skierowana do dzieciaków czy też nie. Teoretycznie to wielkie roboty z założenia są do takowych skierowane, więc proszę mi tu nie mówić, szczególnie przy seriach gdzie walki występują w każdym odcinku, że Gundam jest dla dorosłego widza. Prawdę mówiąc to Seed jako jeden z nielicznych Gundamów posiadał odcinki, w którym nie ma ani jednej, nawet małej potyczki. To w starych seriach UC dosłownie w każdym odcinku musieli się "szczelać", z choćby kompletnie bezsensownego powodu. A warto też odnotować, że oryginalny skrypt Fukudy - twórcy serii - był o wiele bardziej poważny i mroczny. To bodajże Sunrise i sami widzowie wymusili rozmaite zmiany, poczynając od wskrzeszenia Waltfielda, po usunięcie rozmaitych scen (np. zniszczenie Archangela, śmierć Kiry w ostatnim odcinku itp.). Podobna rzecz ma miejsce w Destiny, lecz dopiero tam całość dochodzi do granic absurdu. Zresztą, jest to rzeczą już normalną - wystarczy porównać twory Tomino w wersji anime a ich odpowiedniki na papierze (chociażby książki). Wtedy dopiero wychodzi jakie to anime Gundam są naprawdę dziecinne...

Seed nie musi się podobać. W końcu to kwestia gustu i odpowiedniej argumentacji. Jednak ocenianie serii przez pryzmat oryginału to dla mnie głupota. Na tej samej zasadzie można oceniać właściwie każdy film, serial czy anime powstałe na przestrzeni lat. Wszystko powiela rozmaite schematy i wykorzystuje uformowane już stereotypy. Istota leży w jakości wykonania oraz ogólnym wizerunku produkcji. Bo równie dobrze można się czepiać tego "och ach" oryginalnego Gundama, że sam ściągał garściami ze starych anime o robotach (gattai!).
GS to moim zdaniem anime bardzo udane pod wieloma względami. Nie idealne, ale najważniejszą rzeczą jest, że ogląda się go przyjemnie, bez szczególnego zażenowania głupotą czy nielogicznymi scenami - zmorą coraz większej ilości nowych anime (starych nieraz też, spokojnie). Seed nie musi być serią super-poważną, ale też nie jest dziecinnie głupi. Niezła i spójna fabuła, interesujący bohaterowie, ciekawe zwroty akcji, świetna muzyka i niezła oprawa wizualna w połączeniu dają naprawdę dobry efekt. I naprawdę, większość krytyki z jaką się spotkałem pochodzi albo od ogólnych przeciwników anime z mechami, albo fanboy'ów UC, którzy nie potrafią spojrzeć obiektywnie na serię, tylko co chwila nudzą o ściąganiu z "jedynego słusznego UC". A ja powiem - kij im w oko, o GS będę miał zawsze bardzo dobrą opinię i wspomnienia, a to jest najważniejsze.


Broken Fang

  • Administrator
  • Hero Member
    • Wiadomości: 1177
  • Zeon Axis
    • Zobacz profil
    • http://www.wielkieroboty.blogspot.com
Odpowiedź #4 dnia: Sierpień 23, 2009, 08:46:22
Cytuj
Fang, nazywajmy rzeczy po imieniu - jesteś fanboy'em UC i choćby nie wiadomo jak dobra wyszła seria rozgrywająca się poza tym uniwersum, to nigdy nie przyznasz, że Ci się podobało, tudzież będziesz szukał wad na siłę, aby usprawiedliwić swoje zdanie.

Bardzo mi się podobały G Gundam, X Gundam i Turn A, którego uznaje obok Zety za najlepszą Gundamową serie.

Cytuj
No jasne, było to już wałkowane w Zecie, ZZ, Victory... ale przecież o tych seriach nie można powiedzieć, że kopiowały oryginał

A czy ja napisałem gdzieś, że to źle?

Cytuj
Sprecyzuj kogo dokładnie masz na myśli.
Przyjaciele Kiry? Pod koniec serii poza siedzeniem przed kamerą w ogóle ich nie było...
Cytuj
o straszne, cztery recapy na 50 odcinków.
No dla mnie to straszne poprzednio były góra dwa...

Cytuj
I to na długo przed jego obejrzeniem...
Byłem wtedy po seansie 10 odcinków SEEDa i świeżo po 0079...

Cytuj
Chyba na myśli masz Waltfelda. Według oryginalnego skryptu gość naprawdę zginął, ale fani domagali się od Sunrise jego powrotu (jakoś tak).
A co mnie obchodzi jakiś oryginalny skrypt? Był w efekcie końcowym? Był...

Cytuj
. A biorąc pod uwagę, że i w Victory te dziewczyny nie miały szczególnego znaczenia tak naprawdę, z jednym czy dwoma wyjątkami, zarzuty o brak rozbudowania postaci są moim zdaniem bezpodstawne.

Chyba oglądaliśmy dwa zupełnie inne Victory...

Cytuj
Bo w Zecie, ZZ, Char's Counterattack i Victory wcale nie było odpowiedników Zaku. W Turn A Gundam także... Sorry, ale znowu szukasz dziury w całym.
Cytuj
Argument z Gundamami wzięty z dupy, gdyż stare serie UC miały takich bohaterów o wiele więcej. Różnica polegała na tym, że gdy ich mechy uległy zniszczeniu, to postacie wracały z czymś nowym, mocniejszym (modele! modele!!1one).

Prosimy o przykład?

No sorry, ale podałeś serie z jednego uniwersum... i tu można wyjaśnić w prosty sposób: Wersje rozwojowe. Może kiepski argument, ale zawsze argument: A Turn A? Było jasne w tej serii powiedziane, że Black History to UC.
Cytuj
Uhu, bo z owadami, smokami i latającymi kołami Victory to nikt nie miał najmniejszego problemu..
.
Gdzie napisałem, że te pieski są złe?
Cytuj
A to w poprzednich Gundamach wybuchy nie były aby różowe?
Były pisząc tą recenzje, przeglądałem poprzednie serie, ale powiedzmy sobie szczerze, różowe wybuchy w starej animacji wyglądają lepiej niż w nowej (ale to moja opinia).
Cytuj
Zdejmij klapki z oczu i wtedy obejrzyj raz jeszcze.
W życiu i klapki zdjąłem, bo przebrnąłem przez te 50 odcinków z bardziej pozytywnym nastawieniem. Gdybym obejrzał ją z tym samym przeświadczeniem co za pierwszym razem, seria nie dostała by 6/10...

Cytuj
Według Twojego toku myślenia wszelkie współczesne remake'i starych anime także są be i meh. Niech nawet nie próbują robić Daimosa czy innego Tetsujina, bo to zuooo.
Czytałeś moją recenzje Tetsujina 28 z 2004?

Cytuj
Nie chcę jednak abyś też odebrał moją wypowiedź jako atak. Chciałbym abyś w końcu przejrzał na oczy i zrozumiał swoje nieuzasadnione postępowanie, jeśli chcesz aby ludzie traktowali Twoje recenzje jako obiektywną ocenę danej produkcji. A niestety, w chwili obecnej ciężko do tego podejść w ten sposób.

Nigdy nie mówiłem, że są one obiektywne, nie ma czegoś takiego jak obiektywna recenzja czy opinia, zawsze jest to sybiektywna opinia widza i nigdy nie ukrywałem, że to tylko i wyłącznie moje zdanie.
Cytuj
A warto też odnotować, że oryginalny skrypt Fukudy - twórcy serii - był o wiele bardziej poważny i mroczny.

Jak już pisałem wyżej, co mnie obchodzi oryginalny skrypt... Ten argument można podpiąć do każdej serii. Że niby w oryginalnych założeniach było tak i tak, ale zły brzydki producent do tego nie dopuścił... W ten sposób można traktować, że wszystkie serie są super idealne...
Cytuj
GS będę miał zawsze bardzo dobrą opinię i wspomnienia, a to jest najważniejsze.

No i oto chodzi, masz swoją opnie i ja mam swoją, generalnie rzecz biorąc SEED mi się podobał, ale nie bardziej niż serie z lat 90tych...
« Ostatnia zmiana: Sierpień 23, 2009, 10:05:17 wysłana przez Broken Fang »


Paliodor

  • Global Moderator
  • Hero Member
    • Wiadomości: 980
    • Zobacz profil
    • Paliodor's Hobby Blog
Odpowiedź #5 dnia: Sierpień 23, 2009, 12:05:50
Cóż nie będę się rozpisywał zbytnio bo i tak Suavek napisał wszystko co można powiedzieć na temat twojego posta. Wiem, że każdy ma swoje zdanie i gust ale ta twoja recenzja jest napisana z punktu widzenia zatwardziałego fanboy'a UC i z obiektywizmem, który powinien towarzyszyć pisaniu recenzji nie ma nic wspólnego...

Sam też nie uważam, że GS jest najlepszą serią w uniwersum gundam ale na pewno jedną z lepszych i bez problemu bije większość tytułów z UC. Oglądałem GS mając za sobą seansy prawie wszystkich pozycji z UC i paru z poza tego uniwersum i nie odczuwałem, że tytuł ten jest tylko prostą kalka z poprzednich odsłon. Po prostu wzięli to co najlepsze i najciekawsze z poprzednich odsłon, troszkę zmienili, dodali swoje świeże pomysły i ta mieszanka wyszła bardzo dobrze.
Żadna inna seria z poza UC nie odniosła tak dużego sukcesu jak właśnie Gundam Seed. Jeśli dobrze pamiętam to dostał on sporo nagród w różnych kategoriach np. za najlepsze anime, seiy?, muzykę itp, również dzięki niej udało się zainteresować  starszymi pozycjami z uniwersum gundam nowe pokolenie widzów, którzy dotychczas się nim nie interesowali (spostrzeżenie na bazie opinii zawartych na DannyChoo.com i Ngee Khiong.com) i o czymś to świadczy...


Cytuj
Seria ta jest lepsza od Winga, ale w zasadzie nic pozytywnego, poza tym, nie jestem w stanie o niej powiedzieć.
Pozostawię to bez komentarza...


Broken Fang

  • Administrator
  • Hero Member
    • Wiadomości: 1177
  • Zeon Axis
    • Zobacz profil
    • http://www.wielkieroboty.blogspot.com
Odpowiedź #6 dnia: Sierpień 23, 2009, 12:18:28
Cytuj
Seria ta jest lepsza od Winga, ale w zasadzie nic pozytywnego, poza tym, nie jestem w stanie o niej powiedzieć.
Z tym przesadziłem to fakt... postaram się to jak najszybciej usunąć.


Że wymagam od serii nieco więcej oryginalności to źle? No sorry, ale nie po to poświęcam swój czas, żeby oglądać drugi raz to samo w nieco zmienionej formie GS jest niezły a w pewnych momentach bardzo dobry, tak jestem fanem UC i dla mnie liczy się przede wszystkim to uniwersum, a kolejne serie traktuje bardziej jako ciekawostki i w zasadzie nie zagłębiam się za bardzo we wszelkiego rodzaju ich Spinn offy.G się swietnie oglądało, dobra relaksująca seria, podobnie jak X, Turn A jest epicki, genialne podsumowanie dotychczasowego Multiversum. SEED dużo zyskuje gdy jest to pierwsza seria z jaką się ma kontakt, albo druga po Wingu, jednak w moim odczuciu, gdy zna się poprzednie części seria nieco blednie...
 Obecnie oglądam Destiny a później biorę się za 00, którego jestem bardzo ciekawy, bo wiele dobrego się nasłuchałem o tej serii


Paliodor

  • Global Moderator
  • Hero Member
    • Wiadomości: 980
    • Zobacz profil
    • Paliodor's Hobby Blog
Odpowiedź #7 dnia: Sierpień 23, 2009, 12:36:19

Cytuj
Że wymagam od serii nieco więcej oryginalności to źle? No sorry, ale nie po to poświęcam swój czas, żeby oglądać drugi raz to samo w nieco zmienionej formie

Hmm, w Gundam Unicorn mamy te same rzeczy co w poprzednich odsłonach m.in zamaskowany antagonista, główny bohater to dzieciak itp więc to też nie ma za wiele wspólnego z oryginalnością, no ale pewnie i tak będziesz wychwalał tytuł bo jest z UC...
Zresztą każda następna seria lub film po Mobile Suit Gundam obojętnie czy z tego albo z poza uniwersum UC brała, korzystała i zmieniała w jakimś stopniu charakterystyczne elementy z pierwszej serii i tak jest aż po dzisiaj więc pisanie, że UC jest jakoś wyjątkowe czy też oryginalne jest z lekka bezsensu...
« Ostatnia zmiana: Sierpień 23, 2009, 16:02:10 wysłana przez Paliodor »


Suavek

  • Administrator
  • Hero Member
    • Wiadomości: 1623
    • Zobacz profil
    • http://ja.gram.pl/SuavekS
Odpowiedź #8 dnia: Sierpień 23, 2009, 13:10:18
Cytuj
A czy ja napisałem gdzieś, że to źle?
W całej recenzji i w późniejszych komentarzach? O na przykład:
Cytuj
ale nie po to poświęcam swój czas, żeby oglądać drugi raz to samo w nieco zmienionej formie
Powyższy komentarz Paliodora idealnie tutaj pasuje.

Cytuj
Przyjaciele Kiry? Pod koniec serii poza siedzeniem przed kamerą w ogóle ich nie było...
Przyjaciele Kiry to postacie drugoplanowe, jeśli nie trzecioplanowe. Miały swoją rolę i została ona odegrana odpowiednio w moich oczach. Wątek miłości Tolle i Milliarii nadał odpowiedni dramatyzm scenie śmierci tego pierwszego. Sai cały czas był zakochany we Flay, co też przerodziło się w konflikt z Kirą. Milliaria otrzymała także dodatkowy, ciekawy wątek z Dearką. Tu także się cieszę, że twórcy nie wrzucili naiwnego wątku miłosnego, gdyż dzięki temu efekt był bardzo dobry. Jedynie Kuzzey (whatever) był bezużyteczny, ale widać i twórcy się z tym zgodzili wykopując go całkowicie. Poza tym, gdy postacie już swoją rolę odegrały dostatecznie, nie widziałem potrzeby aby znowu ich na siłę pokazywać, gdyż naturalnie lepiej się skupić na postaciach pierwszego planu.

Cytuj
Byłem wtedy po seansie 10 odcinków SEEDa i świeżo po 0079...
Oj już nie kłam proszę. Marudziłeś na Seeda długo przed jego obejrzeniem. Gdyby mi się chciało mógłbym na tym forum znaleźć Twoje posty to potwierdzające. To samo ma się w stosunku do 00.

Cytuj
A co mnie obchodzi jakiś oryginalny skrypt? Był w efekcie końcowym? Był...
No był, i? Przeszkadzał Ci w jakiś sposób? Stracił rękę, nogę i oko, miał parę dobrych kwestii i spoko. W starszych Gundamach niepotrzebnych postaci tego typu było dużo więcej, ale jakoś tego nie widzisz.

Cytuj
Prosimy o przykład?
Przykład? Proszę: Jerid Messa - Mobile weapons:
RX-178 Gundam Mk-II [Zeta]
RMS-106 HiZack [Zeta]
RMS-108 Marasai [Zeta]
RX-110 Gabthley [Zeta]
RX-160 Byalant [Zeta]
NRX-055 Baund Doc [Zeta]

Cytuj
Gdzie napisałem, że te pieski są złe?
Określenie "dziwne" w połączeniu z następującym zdaniem:
Cytuj
W skrócie można by powiedzieć że to UC, które trafiło do programu ?Pimp my Gundam? prowadzonego przez Gangsta rapperów.
sugerują, że albo coś Ci się w nich nie podobało, albo nie potrafisz poprawnie sformułować swoich myśli.

Cytuj
Nigdy nie mówiłem, że są one obiektywne, nie ma czegoś takiego jak obiektywna recenzja czy opinia, zawsze jest to sybiektywna opinia widza i nigdy nie ukrywałem, że to tylko i wyłącznie moje zdanie.
Chyba bardzo mało czytasz różnych publikacji. Recenzja z założenia powinna być obiektywna i informacyjna, aby przedstawiła potencjalnemu widzowi realny wizerunek danej produkcji. Przedstawione powinny być zarówno aspekty pozytywne, jak i negatywne. Dzięki temu czytelnik sam zadecyduje, czy dany produkt jest wart jego uwagi czy też nie. Subiektywna może być co najwyżej opinia, ale wtedy powinieneś podkreślić, że nie jest to recenzja. Zresztą, jak na recenzję to widzę masę rozbieżności, gdyż z jednej strony piszesz, że seria była dobra, a z drugiej, że nie jesteś w stanie powiedzieć o niej nic pozytywnego, oprócz tego, że była lepsza od Winga (no o to nie trudno raczej).

Cytuj
Jak już pisałem wyżej, co mnie obchodzi oryginalny skrypt... Ten argument można podpiąć do każdej serii. Że niby w oryginalnych założeniach było tak i tak, ale zły brzydki producent do tego nie dopuścił... W ten sposób można traktować, że wszystkie serie są super idealne...
Czytaj całość wypowiedzi, gdyż ta odnosiła się także do "och ach" Tomino, i miała przedstawić prawdziwy wizerunek serii w odniesieniu do Twojego argumentu o nieokreślonym odbiorcy. Porównaj sobie książkę Mobile Suit Gundam do serii anime, albo Beltorchika's Children do CCA.

Cytuj
tak jestem fanem UC i dla mnie liczy się przede wszystkim to uniwersum, a kolejne serie traktuje bardziej jako ciekawostki i w zasadzie nie zagłębiam się za bardzo we wszelkiego rodzaju ich Spinn off
I co tak naprawdę jest tego powodem? Co czyni UC lepszym od tworów rozgrywających się poza nim do tego stopnia, że pozostałe serie praktycznie skreślasz na długo przed ich obejrzeniem? Pisałem to już wyżej, ale od poziomu serii zależy jej wykonanie, nie miejsce akcji. 0083 był nędzny, to samo ZZ, Char's Counterattack jest przehype'owany, F91 mocno przeciętny a Victory za długi i nieprzemyślany. Choć 0080 jest wręcz genialny, to nie odpowiadał za niego "och ach" Tomino, i prawdę mówiąc akcja mogłaby się rozgrywać w jakimkolwiek innym uniwersum i nie zrobiłoby to specjalnej różnicy.

Skoro przyznanie się do zaślepienia i fanboy'izmu jest dla Ciebie zbyt trudne, podobnie jak obiektywna ocena danej produkcji, to naprawdę nie dziw się później, że nikt Twojego zdania nie będzie odbierał poważnie, i nie będzie się nim sugerował. Opinia opinią, ale jest różnica między sensowną argumentacją a odnoszenie się wyłącznie do "och ach" Universal Century. Sam najpierw krytykujesz zapożyczenia aby następnie upierać się, że Ci nie przeszkadzają. Nie sądzisz, że coś tu jest nie tak?


Gamer2002

  • Newbie
    • Wiadomości: 23
    • Zobacz profil
Odpowiedź #9 dnia: Wrzesień 03, 2009, 12:43:44
Cytuj
  Recenzja z założenia powinna być obiektywna i informacyjna, aby przedstawiła potencjalnemu widzowi realny wizerunek danej produkcji.
Jakbyś na polskim powiedział ?obiektywna recenzja? to byś dostał pałę.

Rany, przez kilka miesięcy po moim poście panowała cisza a jak tylko Suvak walną recenzje SEEDa (z którą zgadzam się w 75% procentach) to już zaczął się flame war który zupełnie mnie ignoruje :P